Dzieci z oddziału psychiatrii szpitala im. św. Ludwika w Krakowie potrzebują zieleni. Miejsca, które uspokaja i relaksuje. Na razie mają klepisko. Aby to zmienić, pedagodzy z Zespołu Szkół Specjalnych nr 2 zorganizowali zrzutkę "Ubierzmy szpital na zielono". Pomóc może każdy.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Dziewczynka i chłopiec siedzą przed drzwiami budynku. Spoglądają na mur, który ich otacza. Pod nogami, w miejscu, w którym mogłaby być trawa, jest klepisko, widać resztki rozsypanego piachu. Nieco dalej, w samym słońcu, kilka huśtawek i ławka. Na ścianie pnie się skromna winorośl. W rogu, tuż obok muru, dwa drzewka. To jedyna zieleń, na którą mogą popatrzeć dzieci z oddziału klinicznego psychiatrii dziecięcej szpitala im. św. Ludwika.

Mają od kilku lat do 13. Niektóre są jeszcze w przedszkolu. Na oddział psychiatrii trafiają z różnych powodów: anoreksji, bulimii, depresji, fobii, natręctw, zaburzeń zachowania, zespołu Aspergera albo autyzmu. Niektóre dzieci są po próbach samobójczych albo samookaleczeniach. Są i takie, które przeżyły tak wielkie traumy i dramaty, że dorosłym trudno jest sobie to wyobrazić, a co dopiero o nich mówić. Wszystkie dzieci łączy to, że wymagają stałej opieki.

Dzieci nie mogą patrzeć tylko na cztery ściany

Gdy trafiają do szpitala, rolę szkoły przejmuje Zespół Szkół Specjalnych nr 2. To właśnie pedagodzy z tej szkoły postanowili: dzieci nie mogą siedzieć tylko w budynku i patrzeć na cztery ściany.

- Prowadząc zajęcia i naukę w szpitalu, patrzyliśmy na teren przy oddziale, szare mury i beton bez zieleni i stwierdziliśmy, że działa to przytłaczająco i przygnębiająco. Obok jest plac zabaw, ale tam nie ma ani jednego drzewa i gdy jest ciepło i słonecznie, to nie da się tam długo wytrzymać. A dzieci potrzebują wyjść. Powinny mieć możliwość wyjścia na zewnątrz, spędzenia czasu na świeżym powietrzu, wśród zieleni, która uspokaja, relaksuje, działa kojąco. To ważne, zwłaszcza dla dzieci z oddziału stałego, bo one często nie mogą opuszczać szpitala, dodatkowo niektóre mocno przezywają rozstanie z rodzicami - mówi Marta Płoskonka, nauczycielka z Zespołu Szkół Specjalnych nr 2.

A Wioleta Broda, terapeutka z oddziału klinicznego psychiatrii dziecięcej w szpitalu im. św. Ludwika dodaje: - Zieleń niweluje stres i napięcie, pomaga się wyciszyć, uspokoić. Wśród zieleni człowiek zaczyna inaczej funkcjonować, ona dodaje energii i siły - wymienia. - Zresztą - podkreśla - wyobraźmy sobie, jak sami czasami reagujemy w stresowych sytuacjach. Jedni potrzebują spaceru, inni idą pobiegać, albo jadą wyciszyć się i zebrać myśli do lasu czy na łąkę. Nasze dzieci potrzebują tego jeszcze bardziej - mówi terapeutka.

Hortiterapia dla dzieci z oddziału psychiatrycznego

Przy szpitalu od jakiegoś czasu planowane było stworzenie hortiterapii - ogródka terapeutyczno-sensorycznego. Ale - jak mówią lekarze - nie wszystko da się zrobić szybko. I - jak to zazwyczaj w przypadku psychiatrii dziecięcej - na wszystko brakuje pieniędzy. 

Dlatego pedagodzy z ZSS nr 2 postanowili wziąć sprawy w swoje ręce i na początek stworzyć choć niewielki teren zielony z trawą, drzewami, krzewami dla dzieci. W maju Marta Płoskonka spotkała się z ogrodnikiem. Ten zaplanował, gdzie można posadzić trawę, gdzie ewentualnie zorganizować drewniany podest i postawić donice, bo trawa rosnąć nie będzie. Wycenił koszt na ok. 50 tys. zł.

- Naiwnie myślałam, że jeśli pójdę do firm ogrodniczych i opowiem, że to dla dzieci, dla szpitala, to ktoś zrobi nam ten ogródek nieodpłatnie - opowiada. Pomyliła się.

"Ubierzmy szpital na zielono"

Kilka dni temu więc na stronie zrzutka.pl wspólnie z Kamilem Legutko zorganizowała zbiórkę "Ubierzmy szpital na zielono". Zamieściła zdjęcia terenu przed szpitalem i napisała: "Psychiatria jest taką gałęzią medycyny, która nie potrzebuje bardzo drogich sprzętów. Jednymi z ważniejszych lekarstw są: atmosfera i otoczenie". Dalej wyjaśniła, że opiekunowie chcą dać pacjentom "Oddziału Klinicznego Psychiatrii Dziecięcej w Wojewódzkim Specjalistycznym Szpitalu Dziecięcym im. św. Ludwika w Krakowie, możliwość spędzania czasu wśród natury i zieleni. Będzie to bezcenne w ich terapii i powrocie do zdrowia".

"Wspólnie możemy przyczynić się do powstania zielonego obszaru wokół istniejącego już placu zabaw. Jest to jedyne miejsce na świeżym powietrzu, z którego mogą korzystać nasze dzieci, dlatego chcemy zamienić je w przestrzeń, gdzie będą mogły odpoczywać, relaksować się i bezpiecznie bawić" - podsumowała.

Przez pierwsze dni pieniądze kapały powoli, jednak we wtorek post ze zbiórką udostępnił na Instagramie Make Life Harder. Ludzie ruszyli z pomocą. W ciągu kilkunastu godzin udało się uzbierać już ponad 107 tys. zł. To dwa razy tyle, na ile liczyła pomysłodawczyni zbiórki Marta Płoskonka. - Jestem ogromnie szczęśliwa. Będziemy mogli zrobić dzieciom cudowny ogród, może też plac zabaw - nie kryje radości. Ale to nie koniec. Zbiórka dla dzieci z oddziału psychiatrii i na ich "zielony szpital" wciąż trwa i trwać będzie jeszcze przez ponad 100 dni.

Pomóc może każdy: https://zrzutka.pl/84h2hs.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Roman Imielski poleca
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Wspaniała inicjatywa i świetny wynik zrzutki. Brawo dla Pani Marty.
    Ale jakie to smutne, że ten kraj stoi dzięki społecznym zrzutkom: zamiast NFZ, zrzutka.pl, zamiast ministerstwa kultury na radio, patronite dla Radia 357. I tak dalej. A gdzie budżet państwa?
    już oceniałe(a)ś
    6
    0
    To klepisko ma znaczenie metaforyczne, niestety.
    już oceniałe(a)ś
    1
    0