Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Muzeum Fotografii w Krakowie odlicza godziny do otwarcia głównej ekspozycji w nowej siedzibie. Wystawa „Co robi zdjęcie?" to rozmieszczone na dwóch piętrach ponad 1000 obiektów przypisanych do pięciu kategorii. Fotografie, imponujący sprzęt fotograficzny i inne zaskakujące obiekty będzie można oglądać od 13 maja przy Rakowickiej 22 A.

Kto nie miał jeszcze okazji, by odwiedzić nowoczesną siedzibę Muzeum Fotografii w Krakowie, powinien szybko nadrobić zaległości. Budynek przy Rakowickiej 22 A robi wrażenie już z zewnątrz, wnętrze jest jeszcze bardziej spektakularne. Estetyczny, urządzony w minimalistycznym stylu, przemyślany i przystosowany do tego, co chce pokazać. Fotografie i obiekty im towarzyszące (dziś m.in. w ramach wystawy „Tu zaszła zmiana") ogląda się w MuFo z przyjemnością.

Fot. Dorota Marta / Muzeum Fotografii w Krakowie

Pięć pytań, wiele odpowiedzi

13 maja MuFo otworzy nową wystawę główną „Co robi zdjęcie?". Przygotowania do jej inauguracji trwały od momentu przejęcia budynku dawnej Zbrojowni przez muzeum, czyli od ponad dwóch lat. Prace nadzorował kurator Dominik Kuryłek, kierownik Działu Fotografii i Technik Fotograficznych MuFo. - Tytuł wystawy nie stawia tezy, celowo jest wieloznaczny i zachęca do rozmowy na temat fotografii. Fotografii traktowanej jako obiekt kulturowy, coś, co towarzyszy nam w życiu codziennym od dwustu lat. Zależy nam, by widz po wyjściu z MuFo mógł w bardziej kompetentny sposób odczytywać fotografie, krytycznym okiem spoglądać na detale - tłumaczy kurator.

Muzealnicy podzielili wystawę na pięć części, tak, by każda z nich odpowiadała na jedno postawione przez nich pytanie. - Jak się robi zdjęcie? Kto fotografuje? Co jest sfotografowane? Dlaczego ktoś fotografuje? Co jeszcze można robić za pomocą fotografii? Wszystkie obiekty prezentowane na naszej wystawie to oryginały. Reprodukcje pojawiają się wyłącznie wtedy, kiedy pomagają zaistnieć oryginałowi. Zachowujemy wszystkie wymogi konserwatorskie - fotografie pokazujemy przy odpowiednim świetle i w odpowiedniej temperaturze - mówi Kuryłek – dlatego też widzowie każdorazowo samodzielnie odsłaniają zdjęcia w gablotach. 

Fot. Dorota Marta / Muzeum Fotografii w Krakowie

W poszukiwaniu autora

Obiekty zgromadzone pod hasłem „Technologia" (Jak się robi zdjęcie?) przypominają o najstarszych technikach fotografowania. - Jest ich bardzo dużo - my zwracamy uwagę na te, które wpłynęły na historię fotografii. To m.in. dagerotyp, wynalezienie mokrego kolodionu, który umożliwił reprodukowanie obrazu czy sucha płyta. Działanie każdej techniki obrazuje film animowany prezentowany na obecnym przy stanowisku ekspozytorze - tłumaczy Kuryłek.

Kolekcja MuFo liczy 90 tys. zdjęć, z czego większość wykonali fotografowie znani z imienia i nazwiska. To o nich, osobach, które stoją za obiektywem aparatu, opowiada druga część wystawy zatytułowana „Fotografujący". - Znając biografię fotografującego, możemy powiedzieć więcej o jego zdjęciach. Kiedy nie znamy autora, narracja się zmienia. W dziale „Fotografujący" zawsze będziemy pokazywać cztery postaci fotografów naszego patrona Walerego Rzewuskiego, artystę czy artystki (zaczynamy od fotografii Tadeusza Płaszewskiego), fotoamatorki lub amatora (jako pierwsze będą to prace Klementyny Zubrzyckiej-Bączkowskiej) oraz dokonania anonimowych autorów, których prac mamy w kolekcji całkiem sporo. Ta część wystawy ma czasowy charakter - poza Walerym Rzewuskim, nazwiska fotografów będą się zmieniać - zapowiada kurator. 

O tym, co najchętniej pokazujemy na fotografii, mówi dział „Fotografowane". - Od lat chcemy fotografować to samo. Psa, rodzinę, wygłupy znajomych, wakacje. W tej części wystawy prezentujemy najpopularniejsze motywy przedstawiane przez fotografujących - zdradza Kuryłek.

Fot. Dorota Marta / Muzeum Fotografii w Krakowie

Przypadkowy kadr czy propaganda?

Na pytanie, dlaczego coś zostało sfotografowane, spróbuje odpowiedzieć czwarta część wystawy pod hasłem „Informacja". - Kiedy fotografia miała służyć do propagandy? Czy zestawienie jej z tekstem albo kadrowanie ją zmienia? Za pomocą fotografii tworzy się historię. W tej części wystawy prezentujemy 16 pojedynczych, znaczących w historii świata fotografii. Tuż obok, obejrzymy zamknięte w specyficznej przestrzeni, poświęcone Ukrainie cykl Rafała Milacha zatytułowany „Czarne morze betonu". Artysta pojechał do Ukrainy po pomarańczowej rewolucji, podróżował wzdłuż Morza Czarnego i fotografował ludzi. W kontekście tego, co dziś dzieje się w Ukrainie, informacja, jaką przekazują jego zdjęcia, jest inna niż jeszcze kilka miesięcy temu - podkreśla kurator.

W dziale „Informacja" zawsze znajdzie się też miejsce na współczesny reportaż fotograficzny. - Chcemy podkreślić, że historię fotografii kształtują reporterzy. To oni są pierwsi na miejscu, to ich okiem widzimy pewne zdarzenia - mówi Kuryłek.

Ostatnim przystankiem na parterze jest kolekcja zdjęć, które mają podkreślić, że od początku swojego istnienia fotografia przybliżała świat. - Kiedy nie było telewizji i internetu, ludzie przekazywali sobie informacje za pomocą obrazów. W tej części przypominamy o małych albumach zawierających widokówki z miast, kupowane przez turystów na pamiątkę. Jeden z albumów powstał podczas wycieczki do Hiszpanii i Maroka. Dzięki niemu wiele lat temu można było dowiedzieć się, jak wygląda orientalne miasto.

Technologia przyszłości dawniej i dziś

Finałowa część wystawy opowiada o przyszłości fotografii. Po wejściu na pierwsze piętro zobaczymy ok. 320 aparatów - od najstarszego, pochodzącego z lat 80. XIX wieku, po najnowszy iPhone, dzięki któremu zdjęcie możemy wykonać natychmiast. - Każdy z nich był kiedyś technologią przyszłości. Aparaty są podzielone m.in. na cyfrowe, polaroidy, atelierowe, składane podróżne i kompaktowe. Celowo ich nie podpisaliśmy - osoby szczególnie zainteresowane sprzętem będą mogły wybrać daną kategorię na znajdującym się tuż obok panelu elektronicznym. Przykładowo - na hasło „aparaty cyfrowe" w gablotach podświetlą się wszystkie cyfrówki - tłumaczy kurator. Przyszłością fotografii są też z pewnością algorytmy. - Dzięki nim powstają filmy wykorzystujące nagrania zmarłych aktorów, symulacje mówiącego Baracka Obamy czy gry komputerowe. Nasza wystawa pokazuje te algorytmy, które potrafią same wykonać zdjęcie - mówi Kuryłek. W tej części znajdziemy też fragment poświęcony fotografii wykorzystywanej jako medium sztuki, z dziełami m.in. Anety Grzeszykowskiej, Pawła Bownika czy Anny Orłowskiej. Dalej po wejściu do zamkniętego pomieszczenia, można zobaczyć „trójwymiarowe" zdjęcia, czyli hologramy. Wrażenie, trzeba przyznać, jest spektakularne.

Wyjście z wystawy prowadzi do biblioteki. - Tutaj zwiedzający mogą obejrzeć liczne albumy oraz czasopisma i - mając w pamięci to, co przed chwilą widzieli - zastanowić się nad rolą fotografii w mediach - podsumowuje kurator.

* Większość obiektów z wystawy stałej jest udostępniona w wirtualnym katalogu, który znajdziemy na stronie muzeum. Zespół MuFo podkreśla, że wystawa jest dostosowana do potrzeb osób z niepełnosprawnościami.

Wystawa stała „Co robi zdjęcie?" - główny kurator dr Dominik Kuryłek

Zespół kuratorski: Marek Janczyk, Monika Kozień, Marek Maszczak, Marta Miskowiec, Andrzej Rybicki) można oglądać od 13 maja w Muzeum Fotografii w Krakowie (Rakowicka 22A). Otwarcie w piątek 13 maja o godz. 19, w trakcie krakowskiej Nocy Muzeów. Szczegóły na temat dni otwarcia wystawy oraz bilety na stronie mufo.krakow.pl

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.