- Nie mamy sprzętu medycznego ani zapasów materiałowych, a liczba pacjentów rośnie - opowiada główny lekarz szpitala w Winnicy. I apeluje o pomoc.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Pracownicy szpitala w położonej w centralnej Ukrainie Winnicy mogą na razie mówić o dużym szczęściu. Nie został ostrzelany jak setki obiektów użyteczności publicznej w innych częściach kraju. Lekarze mają jednak inne problemy: - Tak jak wojsko musi dysponować skuteczną bronią, tak lekarze muszą mieć w rękach sprzęt medyczny, żeby ratować życie i zdrowie. Mamy z tym coraz większe kłopoty, a potrzebujących, którzy napływają do szpitala z różnych części Ukrainy, przybywa - tłumaczy Aleksander Kriwowiaz, główny lekarz winnickiego szpitala. - Nie jesteśmy w stanie bez pomocy z zewnątrz uzupełnić naszej bazy materiałowej, a nie wyobrażam sobie, że możemy kogokolwiek zostawić bez opieki.

Wojna w Ukrainie. Szpital prosi czytelników "Wyborczej" o pomoc

Czego brakuje w Winnicy? Szpital potrzebuje właściwie wszystkiego, łącznie z podstawowymi narzędziami chirurgicznymi, nićmi, pęsetami, kleszczami, czy hakami do rozwierania ran.

Lekarze z Winnicy zwracają się więc z apelem do czytelniczek i czytelników "Wyborczej" o wsparcie. - Będziemy wdzięczni za każdą pomoc. Szpital nie leży na linii frontu, ale w tej chwili każda ukraińska lecznica działa w warunkach wojennych. Regularne dostawy sprzętu i leków nie są możliwe, więc jesteśmy zdani w głównej mierze na pomoc charytatywną - opowiadają.

- Nasi czytelnicy mają wielkie serca, co niejednokrotnie udowodnili. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy społeczeństwo polskie wykonało wielką i wspaniałą pracę charytatywną, ale gorąco apeluję o nawet niewielkie datki. Dzięki nim kupimy niezbędny sprzęt i zawieziemy go do winnickiego szpitala - dodaje Michał Olszewski, redaktor naczelny krakowskiego wydania "Gazety Wyborczej".

W akcję pomocy dla winnickiego szpitala już teraz zaangażowały się dwie krakowskie fundacje, które od początku wojny zaopatrują ukraińskie szpitale w sprzęt i leki. To Fundacja Zdrowia Publicznego i Fundacja Twoja Widzialna Ręka . Łącznie mamy w tej chwili ponad 20 tys. zł. - Jesteśmy za to w stanie kupić część niezbędnego sprzętu, ale potrzeby są dużo większe - mówią Marcin Mikos i Alicja Szczepańska, prezesi fundacji. Potrzebujemy kwoty ok. 50 tys. złotych.

Chętnych prosimy o wpłaty na numer konta Fundacji Twoja Widzialna Ręka z tytułem przelewu: "Pomoc dla szpitala w Winnicy". Nr konta: 77 1600 1039 1898 3734 1000 0001.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem