Do centrum dla uchodźców przy ul. Berka Joselewicza w Krakowie trafiło kilkunaścioro dzieci z sierocińca w Kijowie. Są zmęczone i wystraszone. By zapewnić im dobre warunki, potrzebne jest wsparcie. W sieci ruszyła już zbiórka pieniędzy na ten cel.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Aktualizacja: zbiórka została zakończona. Udało się zebrać ponad 61 tys. zł. Środki te zostaną przekazane do centrum dla uchodźców we współpracy z krakowskimi organizacjami pomocowymi. 

Wybuch wojny sprawił, że setki tysięcy Ukrainek i Ukraińców opuszcza swoje domy. W Kijowie i Charkowie życie schodzi do podziemi, bo bunkry i stacje metra to dziś najlepsza ochrona przed ostrzałem prowadzonym przez Rosjan. Obywatele mieszkający bliżej granicy z Polską, Słowacją, Węgrami czy Rumunią wyruszają w wielogodzinne marsze w poszukiwaniu bezpieczeństwa poza ojczyzną. 

Pomoc dla dzieci z Ukrainy

Z Lwowa i Kijowa trzeba było ewakuować także dzieci, których domem jest placówka opiekuńcza, a rodziną wychowawcy i inni wychowankowie. 

Według danych przekazanych przez SOS Wioski Dziecięce w pieczy rodzinnej organizowanej przez stowarzyszenie wychowuje się 64 tys. dzieci. Dodatkowo 98 tys. dzieci przebywa w domach dziecka na terenie całej Ukrainy.

– Potrzebujemy dla nich transportu, jedzenia, leków, a w wielu przypadkach bezpiecznego schronienia, pomocy psychologicznej – mówi Serhij Łukaszow, dyrektor krajowy SOS Wiosek Dziecięcych na Ukrainie. – W przypadku ataku na pełną skalę szacujemy, że aż 16 tys. ukraińskich dzieci z pieczy zastępczej będzie potrzebowało natychmiastowej pomocy – dodaje.

Uchodźcy z ukraińskich sierocińców

Taką pomoc dzieci znajdują już w Krakowie. W sobotę wieczorem do miasta przyjechało kilkanaście sierot z Kijowa. Dzieci zostały zakwaterowane w centrum dla uchodźców przy ul. Berka Joselewicza na Kazimierzu. 

– Dzieci musiały przejść 15 km wzdłuż linii samochodów czekających na wjazd do Polski. Następnie czekały na granicy, aby móc legalnie ją przekroczyć. W środku nocy wystraszone i zmęczone dotarły szczęśliwie do Krakowa, gdzie otrzymały pomoc i mogły wreszcie spokojnie zasnąć – mówi Natalia Nazim, krakowianka, która była w centrum na Kazimierzu. 

Jak dodaje, miasto szuka dla dzieci nowego miejsca, do którego będą mogły trafić. Ale zanim się to uda, trzeba doposażyć centrum na Kazimierzu. 

Najbardziej potrzebne są:

  • łóżka piętrowe (żeby móc przyjmować więcej osób),
  • pościel, koce, ręczniki,
  • suche jedzenie: makarony, pasztety, konserwy, zupy w proszku,
  • jedzenie dla niemowląt (słoiczki),
  • agregat prądotwórczy potrzebny na granicy,
  • mocne nosze potrzebne na granicy.

Natalia Nazim przekazuje, że potrzebne są także leki, w tym:

  • mocniejsze przeciwbólowe (typu ketonal),
  • znieczulenie w ampułkach,
  • opatrunki,
  • octanisept,
  • leki uspokajające.

W sieci uruchomiono zbiórkę pieniędzy na zakup rzeczy potrzebnych dla centrum dla uchodźców. W niedzielę do Krakowa dotrze 36 dzieci z sierocińca we Lwowie. Zostaną zakwaterowane w jednym z hoteli na Dębnikach. 

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    O co chodzi? Ludzie piszą, że byli tam i nie ma dzieci? Zweryfikujcie te info i nie wprowadzajcie w błąd chcących pomagać ludzi.
    już oceniałe(a)ś
    8
    0
    droga GW publikujcie wiarygodne informacje. Przy Berka nie ma żadnych dzieci!!! Tam trwa zbiórka darów.
    już oceniałe(a)ś
    3
    0
    Ludzie ludziom gotują ten los... Jaki on będzie - wszystko w naszych rękach...
    już oceniałe(a)ś
    3
    0