Naczelna Izba Lekarska podtrzymała stanowisko łódzkiego samorządu lekarskiego, który do dyrektorów placówek medycznych rozesłał pismo ostrzegające przed odpowiedzialnością cywilną, karną i zawodową z powodu zatrudniania lekarzy spoza Unii Europejskiej.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

27 stycznia Okręgowa Rada Lekarska w Łodzi przygotowała apel do dyrektorów placówek medycznych z rekomendacją przeciwko zatrudnianiu osób ze Wschodu . Jest to apel o „szczególnie rozsądne, rozważne i poprzedzone głębokim namysłem podejmowanie decyzji o zatrudnianiu osób, które uzyskały kwalifikacje lekarza lub lekarza dentysty poza terytorium państw członkowskich Unii Europejskiej, a następnie zgodę Ministra Zdrowia na wykonywanie zawodu lekarza".

Chodzi o osoby, które dostały warunkowe prawo wykonywania zawodu w trybie covidowym. Według łódzkich działaczy skutki takich kroków mogą być fatalne: godzić w prawa pacjenta do informacji – ze względu na brak możliwości porozumienia się z lekarzem w języku polskim – oraz grozić odpowiedzialnością cywilną, karną i zawodową opiekunom takich lekarzy oraz zatrudniającym ich podmiotom.

Zarzut: dyskryminacja

– Apel łódzkiej izby lekarskiej ma charakter dyskryminujący. Uważam, że w sytuacji, w której przepisy określają tryb wydawania zezwoleń na pracę lekarzy spoza UE, takie dodatkowe apele, które podważają tę procedurę prawną, są niedopuszczalne – komentuje Katarzyna Fortak-Karasińska, radca prawny z kancelarii FK Legal.

Czy najwyższe władze samorządu lekarskiego podpisałyby się pod apelem, który ma tak dyskryminacyjny charakter? – zapytaliśmy w biurze prasowym Naczelnej Izby lekarskiej w Warszawie. – Kwestia dopuszczenia do wykonywania zawodu lekarza i lekarza dentysty osób, które uzyskały uprawnienie do udzielania świadczeń zdrowotnych na mocy decyzji Ministra Zdrowia, który nie bada kompetencji językowych kandydata, może skutkować brakiem możliwości odebrania przez te osoby świadomej zgody pacjenta na leczenie, brakiem możliwości komunikacji z pacjentem czy też brakiem możliwości prawidłowego prowadzenia dokumentacji medycznej. Są to obiektywne okoliczności, które wskazują na możliwość naruszenia prawa pacjenta do informacji o swoim stanie zdrowia, prawa pacjenta do dokumentacji medycznej oraz mogą naruszać zasadę stanowiącą, że świadczenia zdrowotnego lekarz może udzielić na podstawie uświadomionej (objaśnionej) zgody pacjenta – informuje Rafał Hołubicki, rzecznik prasowy Naczelnej Izby Lekarskiej.

Izba lekarska odpiera zarzuty

Jak podkreśla rzecznik, wskazywanie przez Izbę Lekarską w Łodzi na „obiektywnie istniejące zagrożenia nie stanowi formy dyskryminacji tej grupy lekarzy, którzy uzyskali uprawnienia do wykonywania zawodu w uproszczonym trybie".

– Należy zauważyć, że dyskryminacją w zatrudnieniu jest bezprawne, nieoparte na obiektywnych kryteriach pozbawienie lub ograniczenie praw wynikających ze stosunku pracy albo nierównomierne traktowanie pracowników ze względu np. na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, przekonania polityczne lub religijne oraz przynależność związkową, a także przyznanie z tych względów niektórym pracownikom mniejszych praw niż te, z których korzystają inni pracownicy znajdujący się w tej samej sytuacji faktycznej i prawnej. O dyskryminacji jest mowa, gdy dochodzi do nieusprawiedliwionego obiektywnymi powodami gorszego traktowania pracownika. W przypadku zatrudniania osób, którym Minister Zdrowia przyznał uprawnienia do udzielania świadczeń zdrowotnych w uproszczonym trybie, nie ma mowy o żadnym dyskryminowaniu ich ze względu na ich cechy osobiste, zwraca się jedynie uwagę pracodawcom – podmiotom leczniczym na obiektywnie istniejące problemy związane z wykonywaniem zawodu lekarza przez te osoby, w razie gdyby rzeczywiście nie posiadały znajomości języka polskiego – dodaje rzecznik.

Polska potrzebuje medyków ze Wschodu

Przypomnijmy sedno sporu: setki lekarzy, pielęgniarek, ratowników z Ukrainy i Białorusi, a także z Rosji, od miesięcy uczą się języka polskiego i siedzą na walizkach gotowi do wyjazdu do Polski. Drogę do emigracji i legalnego zatrudnienia w naszym kraju paradoksalnie otworzyła im pandemia. Pokazała ona tak przerażające braki personelu medycznego, że Ministerstwo Zdrowia zdecydowało się na radykalne uproszczenie procedur formalnych dla osób z wykształceniem medycznym ze Wschodu. Te ułatwienia oprotestował samorząd lekarski, droga na skróty miała prowadzić do obniżenia jakości leczenia pacjentów. Wybuchł spór pomiędzy samorządem lekarskim a ministerstwem. Sprawa oparła się o Sąd Najwyższy, który przyjął jednak opcję Ministerstwa Zdrowia.

Ale ten wyrok nie zmienił myślenia samych lekarzy. – Okręgowa Izba Lekarska w Łodzi wstrzymała wydawanie decyzji o dopuszczeniu do pracy lekarzy ze Wschodu, zasłaniając się toczącym się postępowaniem przed Sądem Najwyższym. Było to działanie bez podstawy prawnej, dyskryminujące lekarzy z zagranicy. Ale nawet po pozytywnym wyroku Sądu Najwyższego sytuacja nie jest lepsza, a ostatni apel łódzkiej OIL jest wręcz kuriozalny – komentuje prezes Kacper Gąsienica-Byrcyn, którego spółka Optimus Work specjalizuje się w transferach pracowników medycznych ze Wschodu do Polski.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej na ten temat
Komentarze
Zaloguj się
Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
obawim sie niestety ze tym razem naszym drogim lekarzom chodzi o konkurencje a nie dobro pacjenta...
@barbar-agawe

...chciałbyś/ chciałabyś by diagnozowali i leczyli Cię lekarze, którzy są jeszcze gorzej opłacani? O ich wiedzy i możliwościach komunikacyjnych już nawet nie wspomnę.

Myślę, że wielu ludziom w Polsce o to właśnie chodzi.
już oceniałe(a)ś
0
0
@barbar-agawe
na Zachodzie od Polaków czy kogo innego wymaga się udowodnienia kwalifikacji językowych
już oceniałe(a)ś
0
0
Takie blokowanie lekarzy z innych krajów, to działanie na szkodę pacjentów przez lobby lekarskie. Od lat trwa ciche blokowanie dostępu do zawodu lekarza w Polsce, pomijając katastrofalne od lat niedofinansowanie służby zdrowia. W Szwecji i Norwegii tez był duży brak lekarzy, ale od kilkudziesięciu lat pracuje tam stopniowo coraz większa armia lekarzy z różnych stron świata, dzięki której służba zdrowia działa dość sprawnie łącznie z pozbawionym biurokracji systemem naboru.
@ja.ma
na Zachodzie od Polaków czy kogo innego wymaga się udowodnienia kwalifikacji językowych
już oceniałe(a)ś
1
0
Sprawa nie jest tak prosta, jak się wydaje - bariera językowa naprawdę może utrudniać leczenie, ale, z drugiej strony, więcej lekarzy oznacza szybszy do nich dostęp; może rozwiązaniem byłoby kursy językowe? Nie widziałam mojej lekarki rodzinnej od marca 2020... - albo zdalne porady, albo kolejki na dwa tygodnie czekania (cytuję: ja tu mam rejestrację, nie można przyjść z dnia na dzień, a w tym samym dniu, to już w ogóle; fajnie, że można zaplanować zdrowotne perturbacje) - podkreślam, u lekarki pierwszego kontaktu.
już oceniałe(a)ś
1
0
Jakoś pani mecenas nie oburza się, że na Zachodzie od Polaków czy kogo innego wymaga się udowodnienia kwalifikacji językowych
już oceniałe(a)ś
1
0
'Dyskryminacja' bywa w pewnych okolicznościach uzasadniona.

A wszystkie cywilizowane kraje bardzo ściśle regulują dostęp do niektórych zawodów, w tym zwłaszcza - medycznych.
@turpin
na Zachodzie od Polaków czy kogo innego wymaga się udowodnienia kwalifikacji językowych
już oceniałe(a)ś
0
0