Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

75-latek odebrał we wtorek telefon z numeru zastrzeżonego. Myślał, że rozmawia z policjantem. Rozmówca podał mu imię, nazwisko, stopień. I poinformował, że prowadzi śledztwo dotyczące oszustw bankowych, a jedną z podejrzanych placówek jest ta, w której senior trzyma swoje oszczędności.

Oszustwo na policjanta

Mężczyzna miał założyć subkonto i przelać na nie wszystkie środki. Senior postąpił zgodnie z instrukcjami: poszedł do banku i wykonywał polecenia, które usłyszał w rozmowie.

- 75-latek był bardzo roztrzęsiony, co wzbudziło podejrzenie obsługującej go pracownicy. Dzięki jej profesjonalnemu podejściu do całej sytuacji mężczyzna nie został oszukany - podsumowuje Sebastian Gleń z małopolskiej policji.

Sądeccy policjanci kolejne zgłoszenie dotyczące próby wyłudzenia pieniędzy otrzymali w środę. Tym razem oszust podał się za prokuratora i podobnie jak policjant przekazywał, że pieniądze zgromadzone na koncie są zagrożone.

Straciła 80 tys. zł

Plaga oszustw dotyczy nie tylko okolic Nowego Sącza. Od kilku tygodni w Tarnowie seniorzy odbierają telefony, w których rozmówcy namawiają ich do udziału w zorganizowanej akcji policyjnej.

- Kilka dni temu do 80-letniej kobiety zadzwonił telefon, a rozmówca przedstawił się jako przedstawiciel PP, który chce wysłać przesyłkę. Dopytywał jednak kobietę o dokładny adres korespondencyjny, konta bankowe oraz oszczędności. Gdy uzyskał potrzebne mu dane, rozłączył się i już nie było z nim kontaktu. W poniedziałek telefon zadzwonił ponownie: oszust przedstawił się jako policjant. Tym razem wystraszył kobietę, wmawiając, że jej mieszkanie jest obserwowane i planowane jest włamanie, a ona sama zostanie uśpiona gazem - opowiada Sebastian Gleń.

Przerażona seniorka postąpiła zgodnie z instrukcjami pseudopolicjanta, wybrała wszystkie pieniądze z konta (30 tys. zł) i pozostawiła je w określonym przez rozmówcę miejscu. Wcześniej wyrzuciła przez okno gotówkę trzymaną w domu (ponad 17 tys. zł i 200 dolarów amerykańskich). Kobieta pojechała też do kolejnego banku, wybrała z niego pieniądze (kolejne 30 tys. zł) i wrzuciła je do kosza na śmieci w centrum miasta.

- Mężczyzna zapewniał ją, że wypłacone pieniądze już wróciły na konto, a wieczorem zadzwoni i zwróci pieniądze wyrzucone przez okno.  O umówionej godzinie nikt nie zadzwonił, seniorka zadzwoniła więc na komendę - przekazuje Sebastian Gleń. - Kobieta straciła prawie 80 tys. zł. 

To trzecie takie zdarzenie w mieście. W minionych tygodniach starsza kobieta straciła 20 tys. zł, inna - 30 tys. zł.

Do perfekcji opanowali techniki manipulacji

Mimo że o takich oszustwach jest głośno, kolejne starsze osoby stają się ofiarami przestępców. Sebastian Gleń z małopolskiej policji wyjaśnia, że ci do perfekcji opanowali techniki manipulacji.

- Przestępcy, którzy przedstawiają się jako funkcjonariusze, często sugerują, żeby dla potwierdzenia ich policyjnej tożsamości zadzwonić na numer 997 lub 112 bez rozłączania się. Niestety, wybierając numer w trakcie prowadzonej rozmowy, ofiara pozostaje cały czas na linii z przestępcą. Poszkodowany jest przekonany, że dodzwonił się na policję, ponieważ rozmawia wówczas z drugim oszustem, który wmawia mu, że dana osoba (np. komisarz Jan Kowalski) pracuje w komendzie i że faktycznie prowadzona jest akcja przeciw oszustom bankowym. Takie potwierdzenie wzbudza zaufanie i zachęca do wykonywania poleceń przekazywanych przez przestępców - wyjaśnia Gleń.

Oszustwo na policjanta. Co robić?

W momencie, gdy ktoś podający się przez telefon za policjanta będzie żądał od nas pieniędzy, należy natychmiast zakończyć rozmowę telefoniczną. Dopiero po rozłączeniu wybrać numer 112 i powiadomić o sprawie.

Policjanci nigdy nie dzwonią do mieszkańców, by zaproponować im udział w prowadzonych przez siebie działaniach, nie proszą, by zadzwonić na numer alarmowy i potwierdzić ich policyjną tożsamość albo podać im hasła czy loginy do bankowości elektronicznej. Funkcjonariusze nigdy nie poproszą o przelanie oszczędności na wskazane kontro czy przekazanie ich obcym osobom.

- Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości lub nie wiemy, jak zareagować, powiedzmy o podejrzanym telefonie komuś z bliskich. Wykonanie takiego telefonu pozwoli sprawdzić sytuację i uchroni przed utratą pieniędzy w przypadku próby ich wyłudzenia - podsumowuje Gleń.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.