Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Strefę Ograniczonego Ruchu wprowadzono na Kazimierzu we wrześniu zeszłego roku. Już same plany jej wprowadzenia wywołały sprzeciw części działających tam przedsiębiorców, twierdzących, że mniejszy ruch samochodowy negatywnie odbije się na ich działalności. Postanowili więc wnieść skargę na wprowadzenie strefy do wojewódzkiego sądu administracyjnego.

Sąd miażdży argumenty przedsiębiorców

W międzyczasie ograniczenia na Kazimierzu zostały zawieszone – stało się to w połowie marca, gdy w Polsce zaczęła się rozwijać epidemia koronawirusa. Urzędnicy od początku zapowiadali jednak, że strefa wróci. Mimo protestów swoje zapowiedzi zrealizowali. Strefę ponownie uruchomiono 28 sierpnia, jak podkreślał magistrat, na prośbę samych mieszkańców. Jak tłumaczyli urzędnicy, wpłynęło do nich wiele wniosków zarówno od mieszkańców, jak i rady dzielnicy I.

Dziś wiadomo też, jak sprawę widzi WSA. Sąd oddalił skargę przedsiębiorców, w orzeczeniu odnosząc się do szeregu przedstawionych w pozwie zarzutów. W tym m.in. do zarzutu braku przeprowadzenia jakichkolwiek analiz skutków wprowadzenia tej organizacji ruchu dla klientów przedsiębiorców prowadzących działalność w strefie ograniczonego ruchu. Sąd uznał za w pełni uzasadnioną i racjonalną argumentację miasta, że ograniczenie ruchu pojazdów na tym obszarze ma charakter działania prewencyjnego w obliczu bezpieczeństwa pieszych, których ruch odbywa się ulicami kwartału Kazimierz, szczególnie na odcinkach, które wyposażone są ze względu na historyczny charakter zabudowy i chodniki o niewystarczającej szerokości.

Nie podzielił też zarzutu naruszenia art. 20, art. 22 i art. 32 Konstytucji RP, uzasadnianego „nadużyciem władztwa i ograniczeniem możliwości prowadzenia przez skarżących działalności gospodarczej na skutek wprowadzonych zmian”.

WSA stwierdził, że należy mieć na uwadze, że zaskarżona organizacja ruchu pozwala przedsiębiorcom na dojazd do ich lokali w przeciągu 9 godzin na dobę w godzinach od 6 do 12 i od 17 do 20 na czas wykonywania czynności ładunkowych i obsługi technicznej, a zatem dojazd do miejsc prowadzenia działalności gospodarczej jest przedsiębiorcom w niezbędnym zakresie zapewniony.

Sąd: Piesi są najważniejsi

Zdaniem sądu omawiana organizacja ruchu wprowadza jednolite zasady dla podmiotów charakteryzujących się takimi samymi cechami, to jest dla przedsiębiorców, dla właścicieli nieruchomości, mieszkańców strefy ograniczonego ruchu czy też posiadających prawa z tytułu wykupionego abonamentu postojowego.

„Podnoszone przez skarżących utrudnienia nie stanowią o pozbawieniu czy ograniczeniu możliwości prowadzenia przez skarżących działalności gospodarczej” – napisano w uzasadnieniu wyroku.

W tym miejscu sąd podkreślił, że nie istnieje żaden przepis prawa powszechnego, który przewidywałby prawo podmiotowe do zapewnienia możliwości parkowania lub postoju na drodze publicznej. „Nie istnieje również żaden przepis prawa powszechnego, który gwarantowałby przedsiębiorcy dojazd pojazdem silnikowym do lokalu, w którym prowadzi działalność gospodarczą” – orzekł WSA.

Sąd nie podzielił również argumentów skarżących o wpływie ograniczenia ruchu pojazdów na obniżenie dochodów przedsiębiorców. „Specyficzny charakter obszaru, na którym ma obowiązywać omawiana organizacja ruchu, jako miejsca o wysokich walorach kulturowych i turystycznych sprawia, że ruch pieszych jest tam przeważający. Klienci w znacznej mierze są do tego przyzwyczajeni, a już na pewno powinni się z tym liczyć” – czytamy.

WSA nie stwierdził również, aby omawiana organizacja ruchu w sposób bezprawny godziła w sytuację właścicieli nieruchomości położonych na terenie Kazimierza czy też podmiotów mających wykupiony abonament parkingowy. W ocenie sądu „wobec kolizji interesu skarżących z interesem publicznym wynikającym z potrzeby zapewnienia bezpieczeństwa w ruchu drogowym, zasadnym było przyznanie prymatu zasadzie bezpieczeństwa w ruchu pieszych”.

Dodatkowo WSA nie stwierdził przekroczenia przez zarządzającego ruchem granic swobody regulacyjnej w zakresie zarządzania ruchem na drogach publicznych. „Oczywistym jest dla sądu, że maksymalne ograniczenie ruchu pojazdów na terenie tak charakterystycznym jak Kazimierz stanowi poprawę bezpieczeństwa ruchu, a także odpowiada pozostałym ww. potrzebom” – czytamy w uzasadnieniu wyroku.

Miejscy urzędnicy zapewniają, że niezależnie od wyroku sądu miasto nie rezygnuje z rozmów z podmiotami prowadzącymi na Kazimierzu działalność gospodarczą.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.