Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Magdalena Kursa: To, co obecnie dzieje się na Białorusi, to początek nowego rozdziału w najnowszej historii tego kraju?  

Senator Bogdan Klich, przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych w Senacie: - Na pewno i bez względu na to, jak te wydarzenia się zakończą, tego rozdziału nikt już nie będzie w stanie zamknąć. Nie ma powrotu do poprzedniej sytuacji. Duża część Białorusinów poczuła się ludźmi wolnymi, nie chcą już dalej być rządzeni, chcą sami rządzić w swoim kraju, stąd ten zryw. 

Reakcja świata nie jest zbyt słaba?  

- W moim przekonaniu świat dopiero niedawno przypomniał sobie o Białorusi. Nic więc dziwnego, że tak powoli się ta reakcja rozkręca. Gdy byłem przewodniczącym komisji Parlamentu Europejskiego do spraw Białorusi, wielu naszym kolegom z zachodniej Europy musieliśmy pokazywać, gdzie na mapie jest Białoruś. To były lata 2004-2007. Zachód dopiero wtedy się ocknął, że na Białorusi są ludzie, którzy pragną być wolni, tak samo jak inni Europejczycy.  

Uważam, że teraz reakcja Unii Europejskiej musi być natychmiastowa, bez niej siłom reżimu łatwiej przyjdzie zdławić ten protest, który objął przecież około dwudziestu miast na Białorusi, a w niektórych z nich spowodował nawet, że tamtejsi milicjanci opuścili tarcze i zaczęli solidaryzować się z protestującymi. 

Jakiej dokładnie reakcji oczekuje Pan od Europy?   

- Takiej, jak w 2014 roku podczas Euromajdanu na Ukrainie. Czyli jasnego przekazu przeciw represjom i wsparcia protestujących. Gdy w trakcie Majdanu Janukowicz zaczął rozprawiać się z protestującymi, trzech ministrów spraw zagranicznych: Polski, Francji i Niemiec, w tym Radosław Sikorski, udało się do Kijowa, by tam wspierać protestujących.  

Dobrze by było, by Warszawa, Paryż i Berlin znów wystąpiły wspólnie z jasnym przekazem wolnościowym i demokratycznym dla Białorusi. I by szefowie MSZ-ów pojechali znów razem, teraz do Mińska. Pytanie tylko, czy rząd PiS, który ogranicza demokrację w Polsce, jest do tego gotowy?

Delegacja Europy też powinna udać się do Mińska i tam stanąć w obronie prześladowanych.  

- Na Białorusi mamy do czynienia z ewidentnym fałszerstwem i tylko siły ulicy i wsparcie Europy mogą to fałszerstwo odwrócić. 

A reakcja Polski? Wystarczy apel premiera do Rady Europejskiej?  

- Oczekuję przede wszystkim aktywności ze strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Wczoraj po północy na stronie resortu widniała tylko informacja o wspólnym liście prezydenta Polski i Litwy. MSZ musi w tej chwili podejmować inicjatywy, np. tę, o  której mówiłem. Od prezydenta Dudy, który podobno ma dobre relacje z prezydentem Donaldem Trumpem, oczekuję, że przekona go do jednoznacznego poparcia wolnościowych aspiracji Białorusinów, i że za jego sprawą prezydent Stanów Zjednoczonych zagrozi sankcjami reżimowi Łukaszenki, jeśli represje będą trwały. Z kolei w Senacie właśnie przygotowujemy tekst uchwały ws. Białorusi, który jutro będzie miał pierwsze czytanie.  

***

W poniedziałek 10 sierpnia w Krakowie o godz. 20 pod pomnikiem Adama Mickiewicza odbędzie się manifestacja solidarności z Białorusią. Organizatorzy zapraszają każdego, kogo martwi i oburza bieżąca sytuacja na Białorusi; wszystkich, którzy pragną zwolnienia więźniów politycznych oraz obalenia dyktatury. 

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.