Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Monika Waluś: Każdego roku u około 6 tys. Polek rozpoznaje się raka trzonu macicy, a lekarze alarmują, że liczba zachorowań na ten nowotwór od kilkunastu lat stale rośnie. Z czego to wynika i co jest głównym czynnikiem, który zwiększa ryzyko zachorowania?

Dr n. med. Paweł Szymanowski: Głównym czynnikiem ryzyka wystąpienia nowotworu trzonu macicy jest otyłość. Niestety, doganiamy w tym względzie kraje Zachodu. Polskie społeczeństwo jest coraz bardziej otyłe, dlatego najpewniej liczba rozpoznawalnych przypadków raka trzonu macicy będzie wzrastać. Równocześnie czynnikami ryzyka są także cukrzyca i nadciśnienie, czyli choroby, które także powiązane są z nadmierną ilością tkanki tłuszczowej w organizmie.

Z problemem otyłości, nazywanej nie bez przyczyny chorobą cywilizacyjną, zmagają się ludzie bez względu na wiek. Czy ryzyko wystąpienia raka trzonu macicy będzie podobne u młodej dziewczyny, jak i u starszej kobiety?

– Najczęściej nowotwór trzonu macicy występuje u kobiet w okresie pomenopauzalnym, czyli między 50. a 70. rokiem życia. Ale rzeczywiście, z uwagi na wcześniej wspomniane czynniki, wynikające z otyłości, ten wiek występowania raka endometrium może być coraz niższy.

Jakie są zatem pierwsze objawy, które mogą zwiastować, że z endometrium jest coś nie w porządku?

– Rak trzonu macicy daje objawy bardzo wcześnie. Pierwszymi symptomami choroby są przede wszystkim nieprawidłowe krwawienie z dróg rodnych u kobiet w okresie po menopauzie. Każde, nawet najmniejsze plamienie powinno być wówczas sygnałem alarmowym, który wymaga konsultacji z ginekologiem. Oczywiście, może zdarzyć się też tak, że jeszcze przed wystąpieniem krwawienia podczas kontrolnej wizyty lekarz w badaniu USG zauważy, że śluzówka jest poszerzona. Zwykle u kobiet w okresie menopauzy jest ona linijna, ma 1-2 milimetry, a jej pogrubienie będzie sygnałem, że należy wykonać dalszą diagnostykę.

Na czym ona polega?

– Rozpoczyna się od biopsji lub łyżeczkowania jamy macicy. Podczas takiego zabiegu pobieramy śluzówkę jamy macicy – endometrium. Następnie materiał wysyłany jest do badań histopatologicznych. Wyniki pozwalają potwierdzić lub wykluczyć, czy to nowotwór był przyczyną krwawienia.

Gdy pacjent usłyszy diagnozę: nowotwór, zazwyczaj oznacza to dla niego lata żmudnej i wycieńczającej organizm walki. Tak samo wygląda to w przypadku kobiet zmagających się z rakiem trzonu macicy?

– W przypadku każdego nowotworu kluczową rolę w leczeniu pacjenta odgrywa wczesne rozpoznanie. Jak już wspomniałem, „zaletą” w diagnostyce raka trzonu macicy jest to, że pacjentki zgłaszają się zazwyczaj do ginekologa, gdy choroba jest w początkowym stadium. Natomiast w wielu przypadkach całkowite wyleczenie jest możliwe dopiero po radykalnym zabiegu operacyjnym.

Czyli usunięcie macicy?

– Tak, ale sposób wykonania takiej operacji będzie zależał od stadium rozwoju choroby nowotworowej. Badania histopatologiczne mogą bowiem wykazać, że pacjentka jest jeszcze w stanie przednowotworowym. W takich przypadkach wykonuje się proste, nieradykalne usunięcie macicy. Linia cięcia jest wówczas bezpośrednio przy macicy, a odległe skutki takiej operacji będą niewielkie.

Jeżeli jednak histopatolog stwierdzi raka endometrium, wówczas najczęściej wykonujemy operację radykalną. Linia cięcia jest dużo szersza, ponieważ oprócz macicy usunąć należy przydatki, węzły chłonne biodrowe oraz te znajdujące się wzdłuż aorty i żyły głównej dolnej do wysokości odejścia tętnicy nerkowej.

Stąd tak ważna jest precyzja zabiegu. Precyzyjnie wykonany, małoinwazyjny zabieg daje szansę na skuteczne usunięcie nowotworu przy jednoczesnym zachowaniu wysokiej jakości życia po operacji.

Dlatego coraz częściej kobiety decydują się na operacje z użyciem robota da Vinci, który taką precyzję gwarantuje, a jednocześnie pozwala na szybki powrót do zdrowia.

Wspomniał pan, że największym czynnikiem ryzyka wystąpienia raka endometrium jest otyłość. Podczas operacji usunięcia macicy ten nadmiar tkanki tłuszczowej jest dodatkowym utrudnieniem dla chirurga?

– Otyłość utrudnia niemal każdą operację w jamie brzusznej. W ginekologii mamy jednak tę dodatkową trudność, że musimy wejść w obręb miednicy mniejszej. Pole operacyjne nie jest dostępne bezpośrednio pod miejscem rozcięcia powłok brzusznych, ale ukryte jest dużo niżej. Łatwiej nam takie operacje wykonywać metodą minimalnie inwazyjną, czyli laparoskopową. Jednakże często u pacjentek otyłych operacja laparoskopowa właśnie z powodu nadmiaru tkanki tłuszczowej staje się niemożliwa. Na szczęście współczesna medycyna rozwinęła jeszcze bardziej zaawansowane techniki operacji z wykorzystaniem systemu robotycznego da Vinci, który w takich sytuacjach świetnie się sprawdza. Wykorzystanie robota pozwala nam pokonać kolejne ograniczenia chirurgii manualnej i stwarza szansę na małoinwazyjne leczenie dla pacjentek dotkniętych otyłością.

Czyli otyłe kobiety nie muszą być skazane na tradycyjną operację, a tym samym dłuższe odczuwanie jej skutków?

– Oczywiście, że nie. Podstawowym prawem pacjentki jest uzyskanie informacji o wszystkich opcjach leczenia, poznanie ich zalet oraz potencjalnych zagrożeń. Operacja metodą tradycyjną przez otwarcie powłok brzusznych, zwłaszcza w przypadku otyłych pacjentek, to według mnie wiele niepotrzebnego cierpienia. Kobiety po takich operacjach mają bowiem dużo większe dolegliwości bólowe, a ryzyko problemów gojenia rany będzie na poziomie nawet 30-40 proc.

Dlatego zdecydowanie rekomenduję moim pacjentkom operacje robotyczne, szczególnie tym dotkniętym otyłością, u których widać największe zalety chirurgii wspieranej robotem da Vinci. Operacje minimalnie inwazyjne, dzięki obrazowi w technologii 3D i 10-krotnemu powiększeniu oraz instrumentom, które są w stanie poruszać się we wszystkich kierunkach, tak jak nadgarstek człowieka, dają operatorowi dodatkowe możliwości i zwiększają przez to precyzję operacji, a tym samy dają pewność onkologiczną i minimalizują uraz pooperacyjny. Niewielkie, centymetrowe rany goją się szybciej, nie pozostawiają również rozległych, nieestetycznych blizn, a pacjentki mogą szybciej wrócić do pełnej aktywności życiowej. Sama operacja wygląda tak, że operator, siedząc przy konsoli, steruje ramionami robota, a tym samym ma wrażenie, że właściwie operuje własnymi, tylko zminiaturyzowanymi rękoma.

Oprócz tego u pacjentek otyłych robot ma dużo większy zasięg pracy niż ręce chirurga (zasieg ruchomości ramion to aż 540 stopni) i jest dużo bardziej ergonomiczny niż laparoskop. W chirurgii minimalnie inwazyjnej liczy się każdy szczegół. Poprzez użycie robota w dużej przestrzeni jamy brzusznej zwiększamy zasięg „ramion” operatora, a jednocześnie minimalizujemy zmęczenie czy też nieprecyzyjność ruchów.

Jak szybko po operacji z wykorzystaniem robota da Vinci pacjentka może wrócić do domu?

– W Szpitalu na Klinach nasze działania dostosowujemy do tak zwanego protokołu ERAS (ang. enhanced recovery after surgery), czyli konsekwentnego ulepszania powrotu do zdrowia pacjenta po operacji, również poprzez skracanie jego pobytu w szpitalu.

Po tradycyjnych, otwartych operacjach raka endometrium pacjentki zwykle spędzają na szpitalnych łóżkach nawet do 10-12 dni. Po operacji robotycznej najczęściej wypisujemy pacjentki już w trzeciej dobie.

Skoro rak endometrium rozwija się u kobiet otyłych, receptą, by uniknąć tego schorzenia, będzie wyłącznie zdrowa dieta i ruch?

– Zdecydowanie tak. Sport i zdrowe odżywianie, a przez to utrzymywanie odpowiedniej wagi ciała, będą głównymi zaleceniami dla kobiet, które nie chcą w przyszłości chorować na raka endometrium, ale także na wiele innych związanych z otyłością chorób. Jednakże dla pacjentek, które już mają nadwagę, a nie planują już zachodzić w ciążę, bardzo dobrą prewencją będzie założenie domacicznej wkładki hormonalnej. Zawarte w niej hormony – gestageny, hamują bowiem wzrost śluzówki i znacznie zmniejszają ryzyko wystąpienia nowotworu trzonu macicy.

Dr n. med. Paweł Szymanowski jest kierownikiem Kliniki Ginekologii i Położnictwa, Wydziału Lekarskiego Krakowskiej Akademii im. A. Frycza-Modrzewskiego w Szpitalu na Klinach.

***

Rak endometrium a otyłość

Otyłość u kobiet wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia raka endometrium. Jak wynika z badań Uniwersytetu Kalifornijskiego i Moores Cancer Center, u kobiet, u których wartość #BMI wynosi 40, ryzyko wystąpienia raka endometrium jest ośmiokrotnie wyższe niż u osoby o BMI równym 25.

Główny badacz, dr Kristy Ward, profesor Uniwersytetu Kalifornijskiego, uważa, że ryzyko wydaje się rosnąć wraz ze wzrostem BMI. Otyłość jest czynnikiem ryzyka wystąpienia raka endometrium, a skutecznym rozwiązaniem może być operacja bariatryczna, po której następuje gwałtowny spadek masy ciała u otyłych pacjentek. To zmniejsza ryzyko zachorowania na raka endometrium o 71–81%, jeśli potem waga utrzymuje się w normie.

To, co można zawczasu zrobić, to zadbać o utrzymanie prawidłowej masy ciała lub jej obniżenie, jeżeli zmagamy się z nadwagą lub otyłością. Ale utrzymanie przez dłuższy czas szczuplejszej sylwetki okazuje się zbyt trudne dla ponad 90% osób. Bo samą dietą i aktywnością sportową udaje się zrzucić najwyżej 10% masy ciała, podczas gdy resekcja jelita i żołądka pozwala schudnąć nawet o 30%. Dlatego też w przypadku walki z nadmierną otyłością tak dużą rolę odgrywa chirurgia bariatryczna.

Cennik zabiegów

Bariatria:

  • Rękawowa resekcja żołądka, tzw. Sleeve resekcja – 31 900 zł
  • Rękawowa resekcja żołądka, tzw. Sleeve resekcja – DA VINCI – 49 000 zł
  • By-pass żołądkowy (Gastric by-pass) – 33 100 zł
  • By-pass da Vinci – 51 000 zł

Ginekologia:

  • Histerektomia DA VINCI – 38 000 zł
  • Laparoskopowe operacje leczenia nowotworów narządów rodnych z limfadektomią – 17 600–22 000 zł
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.