Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Z powodu epidemii koronawirusa pacjenci albo sami odkładali leczenie w szpitalach na bezpieczniejszy czas, albo ich szpitale ograniczały przyjęcia.

- Szpital na Klinach podczas pandemii utrzymywał ciągłość pracy. Dodatkowo uruchomiliśmy rozwiązania telemedyczne i konsultacje online. Właśnie pandemia uświadamia nam, jak wielkie znaczenie dla przetrwania takich kataklizmów mają szpitale, kadra medyczna, a także nowoczesne technologie, w tym robotyka chirurgiczna - mówi Joanna Szyman, prezes szpitala.

Zalety robotyki chirurgicznej

Już przed wybuchem pandemii koronawirusa robotyka chirurgiczna była jedną z najszybciej rozwijających się dziedzin medycyny na świecie. Pandemia i zagrożenia związane z COVID-19 pokazały kolejne zalety robotyki chirurgicznej, z których najważniejszą było zachowanie dystansu.

Obecnie na świecie pracuje ponad 5,5 tys. robotów da Vinci, a co 26 sekund odbywa się operacja z wykorzystaniem tego systemu. Dotychczas wykonano ich ponad 7,2 mln.

Do Szpitala na Klinach w ostatnich tygodniach zgłosiło się wielu pacjentów onkologicznych, potrzebujących pilnego zabiegu, a jednocześnie obciążonych chorobami współistniejącymi, w tym otyłością olbrzymią, cukrzycą czy chorobami układu krążenia. Znaczna część tych trudnych zabiegów została wykonana właśnie przy wsparciu robota da Vinci.

Robot da Vinci

Tymczasem popyt na usługi z wykorzystaniem robotów chirurgicznych jest obecnie tak duży, że możliwości Intuitive Surgical - producenta najpopularniejszego systemu na świecie: robota da Vinci (w Polsce dystrybutorem da Vinci jest firma Synektik) - w obszarze kształcenia i dostępu do ośrodków kształcących zaczynają być problemem. Amerykańskie i europejskie centra szkoleń miały dwu-, a czasami nawet trzymiesięczne kolejki chętnych do odbycia kursów podstawowych jeszcze przed wybuchem pandemii. Obecnie koronawirus wydłużył je o kolejnych kilka miesięcy.

Paradoksalnie, właśnie ta sytuacja stanowi ogromną szansę dla polskich, młodych, wschodzących ośrodków rozwoju robotyki chirurgicznej. - To dla nas niepowtarzalna szansa, aby dołączyć do liderów w Europie i stać się jednym z kluczowych ośrodków kształcenia kadr robotycznych – podkreśla dr Paweł Wisz, urolog z krakowskiego Szpitala na Klinach, członek zarządu Europejskiego Robotycznego Towarzystwa Urologicznego. - Już dzisiaj, jako krakowski ośrodek, jesteśmy prywatnym centrum specjalizującym się w małoinwazyjnej, robotycznej chirurgii w zakresie ginekologii, chirurgii: ogólnej, kolorektalnej, bariatrycznej, a przede wszystkim w mojej specjalizacji - urologii. Znani jesteśmy z zastosowania innowacyjnych sposobów wykonywania radykalnej prostatektomii robotycznej, np. metodą Collar, która maksymalizuje u mężczyzn szanse na zachowanie funkcji trzymania moczu przy zachowanym bezpiecznym wyniku onkologicznym.

Szpital na Klinach, robot Da VinciSzpital na Klinach, robot Da Vinci fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta

Wyszkolić lekarzy

Nowoczesne technologie są coraz bardziej zintegrowane z medycyną, dlatego też tak ważne jest jak najszybsze dostosowanie i uruchomienie odpowiednio dużej liczby profesjonalnych szkoleń medycznych i chirurgicznych dla przyszłych lekarzy.

- Wyzwanie, przed którym stoimy, polega na tym, że technologia ewoluuje w niezwykle szybkim tempie, a my w medycynie musimy być gotowi ją utrzymać, zarządzać i dzielić się nią, a przede wszystkim stosować ją w bezpieczny sposób, aby móc rzeczywiście pomagać naszym pacjentom. Doświadczenie w chirurgii otwartej czy laparoskopowej, z którym pojawia się większość naszych kursantów, z pewnością nie jest wystarczające do operowania robotem chirurgicznym, takim jak system da Vinci. Bowiem praca na systemie robotycznym wymaga dodatkowego przeszkolenia, głównie w obszarze zachowania się maszyny w różnych warunkach, radzenia sobie z potencjalnymi komplikacjami, które mogą się pojawić podczas zabiegu, a ponadto nauczenia się zupełnie nowej techniki operacyjnej. Symulacja chirurgiczna, którą już dziś udostępniamy naszym kursantom dzięki symulatorowi SimNow, z pewnością zyskuje dziś na znaczeniu i popularności, ponieważ nie tylko pozwala chirurgom na wykonywanie operacji w rzeczywistości wirtualnej, ale również pozwala minimalizować ryzyko powikłań podczas właściwej operacji – dodaje dr Paweł Wisz.

Korzyści dla pacjentów

Według ekspertów otwarty dostęp do szkoleń robotycznych to podstawa rozwoju tej dziedziny medycyny. - Jestem przekonany, że już niedługo nasi kursanci będą mogli oglądać procedury w technologii 3D i szkolić się od mistrzów we własnych domach. Trzeba również pamiętać o fakcie, że im więcej wykształconych chirurgów w technikach robotycznych, takich jak da Vinci, tym więcej pacjentów będzie mogło być beneficjentami tych minimalnie inwazyjnych zabiegów. Dla przykładu w USA użycie robota da Vinci zastąpiło technikę chirurgii otwartej u 99 proc. pacjentów urologicznych. Powód? Operacje wykonywane w ten sposób są nie tylko precyzyjniejsze dla lekarza, który je wykonuje, ale przede wszystkim niosą ze sobą szereg korzyści dla pacjentów, jak niewielki ból pooperacyjny, mniejsze dawki leków przeciwbólowych, niższy odsetek powikłań, krótszy czas cewnikowania i rekonwalescencji, czy możliwość otrzymania satysfakcjonujących efektów w zakresie trzymania moczu oraz funkcji seksualnych – podsumowuje urolog.

W urologii od początku pandemii mieliśmy wielu pacjentów, u których wykonane zabiegi miały charakter ratujący zdrowie i życie, np. operacje onkologiczne w przypadku pacjentów po przebytych zawałach, z chorobą niedokrwienną serca, którzy biorą leki przeciwkrzepliwe. Krótki czas zabiegu oraz małoinwazyjny charakter operacji da Vinci pozwolił nam na udzielenie pomocy takim osobom, u których rozwój choroby nowotworowej, w tym wypadku raka prostaty, determinował potrzebę wykonania operacji – mówi Paweł Wisz urolog.

- Innym przykładem naszego działania jest pomoc pacjentowi z nowotworem prostaty, w przypadku którego zaawansowane stadium choroby stanowiło ograniczenie do wykonania zabiegu metodami klasycznymi i pacjent w efekcie nie miał szans na zabieg w ośrodkach, do których się zgłaszał. Dzięki wsparciu robota da Vinci udało nam się skutecznie udzielić mu pomocy, zwiększając szanse na zwalczenie choroby i umożliwiając zalecane w takim wypadku leczenie skojarzone – dodaje lekarz.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.