Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

IWONA HAJNOSZ: Szacuje się, że w Polsce ponad 5 mln kobiet ma mięśniaki macicy. To częsta dolegliwość i w obecnych czasach dotyka też młode dziewczyny. Tym bardziej zasadne jest pytanie, czy histerektomia, czyli usunięcie macicy, to najlepsza metoda ich leczenia. Bo taki standard obowiązuje powszechnie w Polsce.

DR PAWEŁ SZYMANOWSKI: Absolutnie nie. Tak radykalny zabieg ma uzasadnienie tylko w przypadku wskazań onkologicznych - kiedy nadrzędną wartością jest ratowanie życia pacjentki. Zgadzam się z tym, że wielu operacji, na skutek których kobiety zostały pozbawione macic, można było uniknąć. Chociażby oferując inne metody terapeutyczne, zachowawcze.

Do Polski wrócił pan kilka lat temu. Pracował pan w niemieckich szpitalach klinicznych, w tym w Hanowerze i Berlinie. Czy histerektomia z powodu mięśniaków też jest tam tak często wykonywana jak w Polsce? Pytam, bo wiele kobiet skarży się, że po zabiegu pozbyły się szybko fizycznego problemu, czyli bólu i krwawień, jednak równocześnie czują się niedowartościowane, mniej kobiece i mają niższą samoocenę, co widać w ich wypowiedziach, np.: „jestem teraz niepełną kobietą”, „to amputacja kobiecości”, „nie sądziłam, że tak to przeżyję, że tak źle będę się z tym czuła”.

- To globalny problem, nie tylko w Polsce. W 2014 r. Instytut Roberta Kocha w Berlinie przeanalizował ponad 130 tys. histerektomii wykonanych w 2012 r. i opublikował raport z badań. Stwierdzono w nim, że aż 80 proc. histerektomii można było najprawdopodobniej uniknąć, ponieważ aż w 27 proc. przypadków przyczyną usunięcia macicy było jej obniżenie. Co szósta kobieta w wieku 18-79 lat została poddana histerektomii. Połowa tych zabiegów wykonana została u kobiet pomiędzy 40. a 49. rokiem życia. Raport wykazał również, że kobiety z wykształceniem podstawowym częściej poddają się operacji histerektomii (31 proc.) niż kobiety z wykształceniem wyższym (11,6 proc.), a wśród lekarzy kierujących na ten zabieg to lekarze mężczyźni dwa razy częściej ustalali wskazania do usunięcia macicy aniżeli lekarze kobiety.

To przerażająca statystyka...

- Problem dotyczy nie tylko Europy. W USA aż 20 proc. populacji kobiet jest po usunięciu macicy.

Wynika to z tradycji w chirurgii ginekologicznej i systemu kształcenia młodych lekarzy. Ale także w wielu krajach europejskich systemy finansowania ochrony zdrowia promują histerektomię, dając możliwości lepszego rozliczenia procedur operacyjnych zawierających usunięcie macicy, a często niewystarczająco finansując trudniejsze operacje, umożliwiające zachowanie tego narządu.

Z tego, co czytałam, to właśnie w USA został ukuty termin „karczowanie macic”, który w brutalny, ale też pewnie prawdziwy sposób opisuje rzeczywistość kobiet.

- Taki zabieg może pozbawić kobietę poczucia integralności własnego ciała. Może też prowadzić do poważnych powikłań, które obniżają standard życia - nietrzymania moczu, obniżenia narządów miednicy, nie wspominając już o dolegliwościach psychicznych. W Klinice Ginekologii i Położnictwa Szpitala na Klinach stawiamy na małoinwazyjne zabiegi - usuwamy mięśniaki, a nie macicę, lub naprawiamy więzadła i powięzie w przypadku obniżenia macicy. Wykonujemy głównie zabiegi oszczędzające, polegające na wycięciu samego mięśniaka, najczęściej metodami laparoskopowymi lub z użyciem robota da Vinci. A zatem minimalnie inwazyjnymi. Jeszcze raz podkreślam, że są to te przypadki, w których nie mamy do czynienia z nowotworem złośliwym. Natomiast nawet bardzo duże guzy niezłośliwe mogą zostać usunięte metodami małoinwazyjnymi.

Skąd przyjeżdżają pacjentki, które pan operuje?

- W 40 proc. to mieszkanki Małopolski i Krakowa, około 10 proc. pacjentek pochodzi z zagranicy, pozostałe panie zgłaszają się z innych części Polski. Wartością dla naszych pacjentek jest dostęp do małoinwazyjnych zabiegów – stanowią one 98 proc. wszystkich nieonkologicznych zabiegów w naszej klinice. Niosą one wiele korzyści dla pacjentek, w tym między innymi minimalne nacięcie chirurgiczne, ograniczające się do 4 (laparoskopia) lub 5 (metoda robotyczna) nacięć o średnicy 0,5 do 1 cm w powłokach brzusznych. Zabiegi te, szczególnie metody robotyczne, cechuje również wyjątkowa precyzja operacji, co pozwala na zdecydowanie większą dokładność zabiegu przy jednoczesnym zachowaniu nerwów, co zmniejsza powikłania operacyjne, a rekonwalescencja po zabiegach małoinwazyjnych jest znacznie szybsza. Przebieg pooperacyjny związany jest ze znacznie mniejszymi dolegliwościami bólowymi i minimalnym ryzykiem infekcji. Staramy się nie otwierać jamy brzusznej pacjentek, z wyjątkiem tych sytuacji, w których mamy do czynienia z rozpoznaniem onkologicznym, które uniemożliwia wybranie innej techniki zabiegu. Sytuacja ta dotyczy najczęściej nowotworów jajnika, natomiast w przypadku nowotworów złośliwych trzonu i szyjki macicy preferujemy metodę chirurgii robotycznej z użyciem robota da Vinci.

Epidemia koronawirusa sprawiła, że wielu chorych w obawie przed zakażeniem nie zdecydowało się na planowane zabiegi, a część z nich po prostu miała problem ze znalezieniem pomocy...

- Tak, to prawda. W ostatnich dwóch miesiącach znacząco zwiększyła się u nas liczba pacjentek z rozpoznaniami onkologicznymi. Mieliśmy przypadki kobiet, które powinny być operowane trzy miesiące wcześniej, zanim do nas trafiły. Pamiętam też pacjentkę z podejrzeniem raka trzonu macicy, której odmówiono zabiegu z powodu braku szczepienia. Miała 61 lat i od grudnia ubiegłego roku ciągłe krwawienia. Inna nasza pacjentka miała tak duże mięśniaki, że ich nacisk na moczowody i pęcherz oraz jelita zagrażał już jej zdrowiu i życiu. Uzyskała ona pomoc w ostatnim momencie. Przypuszczamy, że takich wtórnych ofiar koronawirusa - czyli osób, które nie zostały zakażone wirusem, ale odłożyły leczenie na później, lub którym odmówiono leczenia - będzie jeszcze więcej.

Te wszystkie zabiegi, o których mówimy, szpital oferuje tylko w trybie komercyjnym?

- Tak. W Szpitalu na Klinach oferujemy zabiegi w trybie komercyjnym, ale czas pandemii pokazał, jak niezbędne są nasze usługi i oferta minimalnie inwazyjnych zabiegów.

Należy zrozumieć, że dobra medycyna nie może istnieć w oderwaniu od realiów finansowych. Wyceny świadczeń przez NFZ są w wielu wypadkach zbyt niskie, aby oferować zabiegi z wykorzystaniem nowoczesnej technologii, jak np. robot da Vinci. Część osób korzysta już z prywatnych ubezpieczeń. Można skorzystać również z programu Mediraty, który pozwala rozłożyć płatność nawet na dwa lata.

Z badania przeprowadzonego na zlecenie Instytutu Badań Zmian Społecznych „Jaka będzie Polska po epidemii” wynika, że postawimy na prywatną opiekę medyczną. Niemal 60 proc. Polaków deklaruje, że po epidemii będzie korzystać z prywatnej opieki medycznej, w tym 13 proc. nie korzystało z niej wcześniej, ale ma w planach zacząć.

Powiedział pan, że kobiety po zabiegach histerektomii tracą poczucie integralności własnego ciała. Panie, z którymi „Wyborcza” rozmawiała, mówią też o innym zjawisku: o nieliczeniu się z ich zdaniem przed zabiegiem.

- Zrozumienie proponowanej ścieżki leczenia i wyrażenie na nią zgody jest fundamentalnym prawem każdej pacjentki i warunkiem koniecznym umożliwiającym lekarzowi wykonanie zabiegu. Obowiązkiem lekarza jest również przedstawienie możliwości terapii alternatywnych. Dla mnie pacjentka, niezależnie od wieku i sytuacji rodzinnej, to dalej kobieta i osoba, która ma prawo do życia intymnego, do życia w komforcie zdrowotnym. Nie mogę oceniać ani decydować. Moją powinnością jest przede wszystkim przedstawienie pacjentce wszystkich możliwych ścieżek leczenia, omówienie korzyści, jak również możliwych powikłań, udzielenie odpowiedzi na wszystkie pytania, które nurtują pacjentkę, aby mając kompletne i wyczerpujące informacje, mogła podjąć świadomą i najlepszą dla siebie decyzję. Uczę tego podejścia również studentów. W naszej klinice regularnie prowadzimy także szkolenia operacyjne dla lekarzy ginekologów, podczas których przekazujemy poza wiedzą merytoryczną również kulturę kontaktu z pacjentką.

Z tego, co wiem, gorzej niż być kobietą po menopauzie jest być kobietą po menopauzie z otyłością. Tu szanse na leczenie małoinwazyjne są znikome.

- Panie dotknięte otyłością rzeczywiście mogą doświadczyć pewnych ograniczeń. Nasz ośrodek jest przygotowany na pomoc takim pacjentkom dzięki dostępowi do robota da Vinci. Ramiona robota oraz sposób ich wprowadzania do ciała pacjentki stwarzają doskonałe warunki do przeprowadzania zabiegu w sposób małoinwazyjny także u pacjentek ze znaczną otyłością. Pozwala to uniknąć typowych i częstych w przypadku takich pacjentek powikłań, jak chociażby zaburzenia gojenia. Dzięki zastosowaniu robota minimalizujemy ryzyko groźnych infekcji ran. Znacznie szybciej przebiega rekonwalescencja i powrót do aktywności życiowej i zawodowej. W naszym szpitalu większość pacjentek dzień po zabiegu wraca do domu, w przypadku tych rozleglejszych operacji najpóźniej w trzecim, czwartym dniu.

Mięśniaki

Mięśniaki to guzy niezłośliwe, wywodzące się z mięśni gładkich ściany macicy. Mogą powodować uporczywe bóle brzucha i podbrzusza. W zależności od umiejscowienia mogą naciskać na pęcherz moczowy, jelita, nawet na okolicę kręgów krzyżowych. Często towarzyszą im długie i obfite krwawienia powodujące anemię. Mogą powodować ból podczas stosunku. Pogorszenie jakości życia oraz anemia to częste kryteria podejmowania decyzji, czy je usuwać, czy nie.

Mięśniaki macicy są najczęstszą przyczyną histerektomii, czyli jej usunięcia. Operacja wykonana u młodej kobiety pozbawia ją szans na urodzenie dziecka, a u kobiet w każdym wieku zabieg może pozostawić ślad w psychice.

Jedna z głównych teorii zakłada, że ma to związek z żeńskimi hormonami. Mięśniaki częściej pojawiają się u kobiet mających wysoki poziom estrogenów lub wyjątkowo wrażliwych na te hormony. Za tą teorią przemawia też to, że w okresie menopauzalnym mięśniaki zmniejszają się lub nawet zanikają, ale na co warto zwrócić uwagę - nie każda kobieta z wysokim poziomem estrogenów ma z nimi problem.

Nie lekceważ objawów

Kobiety odwlekają wizytę u lekarza do momentu, w którym są już bardzo osłabione z powodu anemii i nie mogą normalnie funkcjonować. Ważne jest, by w każdym przypadku nieprawidłowego krwawienia z macicy kobieta jak najszybciej szukała pomocy lekarskiej. To może być krwawienie zbyt obfite lub o nieprawidłowym rytmie.

Cennik zabiegów ginekologicznych Szpitala na Klinach

Histerektomia radykalna w przypadku chorób nowotworowych robotem da Vinci - 38 000 zł

Laparoskopowa totalna histerektomia (TLH) – 7 600 zł

LASH (laparoskopowe nadszyjkowe usunięcie trzonu macicy) – 7 300 zł

Usunięcie jajnika, torbieli lub cysty jajnika laparoskopowo - 4 900 zł

Usunięcie pojedynczego mięśniaka laparoskopowo – 6 200 zł

Laparoskopowe operacje naprawcze obniżenia narządów rodnych bez i z zachowaniem macicy (kolposakropeksja, hysterosakropeksja, cervikosakropeksja, lateral repair - naprawa boczna) – 8 100 zł

Konsultacja ginekologiczna wraz z USG ginekologicznym (transwaginalnym lub przez powłoki brzuszne) – 250 zł

Koordynator opieki ginekologicznej w Szpitalu na Klinach: Sylwia Robak – tel.: 606 785 847; sylwia.robak@neohospital.pl

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.