Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Traf chciał, że papierowe recepty zostały wycofane na początku stycznia tego roku, tuż przez pandemią koronawirusa. W użytku są już właściwie tylko e-recepty. I zwłaszcza teraz wielu osobom niesamowicie ułatwiają życie, bo pozwalają oszczędzić sporo czasu.

– Na początku miałam obawy, ale szybko się okazało, że moje wyobrażenia o systemie informatycznym, który zawiesza się akurat wtedy, kiedy chcesz pilnie zrealizować swoją receptę, okazały się przesadzone. E-recepty są wygodne. Mogę zrealizować każdą przepisaną przez lekarza bez konieczności udawania się do ośrodka zdrowia, aby ją tam odebrać. To ważne zwłaszcza dla takich pacjentów jak ja, którzy cierpią na choroby przewlekłe, są pod stałą opieką lekarza i wymagają ciągłej terapii – mówi Aleksandra z Wrocławia.

Kasi z Łodzi kilka dni po ogłoszeniu pandemii skończyły się leki na tarczycę. – Zadzwoniłam do mojej przychodni z prośbą o wystawienie e-recepty. Następnego dnia pracownik przychodni oddzwonił do mnie z informacją od mojej lekarz pierwszego kontaktu, że recepta jest gotowa do zrealizowania. Niestety, problem polegał na znalezieniu leku. Ale pomocna okazała się strona ktomalek.pl – opowiada Kasia z Łodzi, która dzięki niej znalazła właściwą aptekę.

Nadal trzeba dużo drukować i pisać

E-recepty przynoszą najwięcej korzyści wtedy, gdy mamy Internetowe Konto Pacjenta. Wtedy kod recepty przychodzi do nas SMS-em, trudno go zgubić czy pomylić. Kto korzysta z poczty elektronicznej, otrzyma wydruk informacyjny w postaci pliku PDF. Nie trzeba go drukować: farmaceuta zeskanuje kod kreskowy z ekranu telefonu lub tabletu. Poza tym na koncie mamy też informacje o swoich wizytach u lekarzy i pełną historię przepisanych leków (w tym informacje medyczne dzieci do 18. roku życia). Konto można też udostępnić bliskiej osobie, co np. dla osób starszych jest dobrym rozwiązaniem.

– Mam nadciśnienie i codziennie muszę przyjmować leki. Kiedy kończy mi się zapas tabletek, dzwonię do naszej przychodni i proszę o wystawienie recepty. Kiedyś trzeba było czekać, aż lekarz rodzinny ją podpisze, i następnego dnia podejść osobiście i odebrać od pielęgniarki. Teraz córka zalogowała się do pacjent.gov.pl na mój profil zaufany, są tam wszystkie dokumenty. To wygodne, bo w aptece podaję tylko cyfrowe hasło i swój numer PESEL. Nie muszę iść do przychodni, a tam zawsze był tłok i dużo ludzi – opowiada 70-letnia Bogusława.

Ona jednak należy do mniejszości. Według danych Narodowego Funduszu Zdrowia Internetowe Konto Pacjenta ma tylko nieco ponad 2,3 mln osób w Polsce. Co prawda na koniec 2019 r. było ponad 1 mln aktywnych Internetowych Kont Pacjenta, a na początku marca 2020 r. ok. 1,6 mln, czyli przyrost jest znaczący, ale nadal większość Polaków takiego konta nie aktywowała (są też tacy, którzy nie mają komputera albo telefonu komórkowego). I chyba to właśnie jest najsłabszy punkt e-recept, korkujący przepływ informacji. Kto nie ma konta, otrzymuje kod recepty na wydruku. Z nim idzie do apteki, a tam farmaceuta skanuje znajdujący się na nim kod kreskowy. W ten sposób jednak wiele korzyści wynikających z e-recepty znika, nawet pomijając wygodę pacjenta.

– Aktywowanie Internetowego Konta Pacjenta powinno być obowiązkowe. Bez tego czynności związane z wygenerowaniem i wydrukowaniem w formie papierowej e-recepty, na której znajduje się czterocyfrowy kod, zajmują lekarzowi przeciętnie kilka minut na jednego pacjenta. Biorąc pod uwagę cały dzień pracy, lekarz mógłby w tym czasie przyjąć o czterech pacjentów więcej, a przez tydzień udzielić o blisko 20 teleporad więcej – mówi dr Jerzy Radziszowski z Centrum Medycznego „Diamed” w Krakowie.

NFZ informuje, że w czasie pandemii pacjenci bez aktywowanego konta (lub bez dostępu do niego) mają do dyspozycji specjalne koło ratunkowe. W przypadku udzielania świadczenia medycznego na odległość, braku dostępu do systemu informatycznego czy w sytuacji wyjątkowej, jaką jest stan epidemii, informacje o e-recepcie można otrzymać przez telefon lub w innej uzgodnionej formie.

– Lekarz podaje wtedy pacjentowi czterocyfrowy kod e-recepty wraz z nazwą leku oraz informacją, jak go przyjmować. Pacjent powinien zachować szczególną ostrożność i dokładnie zapisać otrzymane od lekarza zalecenia. Aby zrealizować taką e-receptę w aptece, wraz z czterocyfrowym kodem pacjent podaje również nr PESEL osoby, której przepisano dany lek. Takie rozwiązanie należy jednak traktować jako rozwiązanie przejściowe i awaryjne, gdyż pozbawia ono pacjenta dostępu do wszystkich informacji umieszczonych na e-recepcie – wyjaśnia Aleksandra Kwiecień, rzeczniczka prasowa małopolskiego oddziału NFZ.

Tu jeszcze szczegół, o którym zwykle nie myślimy, a który też pokazuje korzyści Internetowego Konta Pacjenta. Okazuje się, że bardzo dużo czasu może zajmować ponowne podawanie kodu recepty tym pacjentom, którzy druk np. zgubili albo kodu nie zapisali, a w wersji elektronicznej go nie mają.

– Jeśli przed pandemią telefonów do recepcji mieliśmy zwykle 300–500 dziennie, to teraz nie schodzimy poniżej 1,2 tys. dziennie. Czynności administracyjne związane z podaniem kodu zajmują kilka minut i niekiedy ponownie angażują lekarza, bo np. pacjent zapomniał dawkowania leku. Lekarz mógłby wykorzystać ten czas na rozmowę z pacjentami i rozwiązywanie ich problemów – podkreśla dr Radziszowski.

Z rozmów zarówno z lekarzami, jak i pacjentami wynika, że system informatyczny obsługujący e-recepty raczej się nie zawiesza, choć nie wszystko działa w nim jak w szwajcarskim zegarku.

– Na przykład dostaję informację, że recepta została źle wystawiona, chociaż mam pewność, że wypełniłam ją poprawnie. W takiej sytuacji muszę wystawić nową. Na szczęście nie dzieje się to często. Do niedawna był też problem ze szczepionkami alergenowymi, których system nie widział albo widział zupełnie inny skład. Pacjenci do nas wracali i poprawialiśmy te recepty na papierowe. Rozwiązaniem okazało się powtórzenie składu szczepionki w informacji dla farmaceuty – wyjaśnia dr Izabela Bondyra, alergolog z Centrum Medycznego „Medicus” we Wrocławiu. – Nie wiem, jak byśmy sobie teraz poradzili bez e-recept. Większość pacjentów w mojej specjalności to są ludzie młodzi, którzy chorują na choroby alergiczne od kilku lat i co roku potrzebują zabezpieczenia w leki przeciwhistaminowe.

Dr Bondyra dodaje, że e-recepty dają na pierwszy rzut oka prozaiczne, ale istotne korzyści: – Jest szybciej, mimo że na jednej e-recepcie może się znaleźć tylko jeden lek, więc trzeba się więcej naklikać, ale za to nie muszę niczego drukować. Poza tym e-recepty poprawiają komfort farmaceutów. Większość tradycyjnych recept była nie do przeczytania.

W tej beczce miodu jest jednak łyżka dziegciu. Lekarze przyznają, że e-recepty stanowią duże ułatwienie, ale proponują, by spojrzeć na to rozwiązanie jako na element systemu. – Z jednej strony e-recepty wprowadziły porządek w obiegu dokumentacji, ich dużą zaletą jest również to, że lekarz ma możliwość sprawdzenia, kiedy i czy w ogóle pacjent wykupił przepisane leki. Z drugiej strony sposób realizacji recept, niezależnie od tego, czy są elektroniczne, czy nie, pozostaje dość skomplikowany i ustawiony pod kątem oszczędności dla systemu, a nie dostępności dla pacjentów. Są tu niuanse, z których pacjenci często nie zdają sobie sprawy. Dlatego informację dla pacjenta sprowadzamy do tego, że recepta jest ważna na zasadach ogólnych przez 30 dni. A jeśli pacjent potrzebuje leków na cztery miesiące, to wystawiamy receptę ważną przez 365 dni, ale mówimy, że powinien co miesiąc pójść do apteki i wykupić leki, bo inaczej przepadną – wyjaśnia dr Jerzy Radziszowski.

Niuanse e-recept

Faktycznie, nie jest łatwo od razu zorientować się w różnych typach e-recept, a dokładniej – w terminach ich ważności. Dla niektórych pacjentów bywa to kłopotliwe. Przyjrzyjmy się kilku przykładom.

E-recepta jest zwykle ważna 30 dni, ale są i takie z terminem siedmiu, 120 lub 365 dni. Pamiętajmy, że e-recepty na niektóre leki mają z góry określony termin ważności. Najmniej czasu jest na wykupienie antybiotyku. Trzeba to zrobić w ciągu siedmiu dni.

E-receptę 30-dniową można wykupić w późniejszym terminie, ale tylko jeśli lekarz zaznaczy, że można zrealizować e-receptę od konkretnej daty.

E-recepta może być także ważna przez 365 dni w przypadku terapii trwającej co najmniej rok. Lekarz musi zaznaczyć, że e-recepta ma być ważna przez 365 dni — zobaczymy na niej „datę realizacji do” określonego dnia. Jednak pierwsze opakowanie leku należy wykupić przed upływem 30 dni od daty wystawienia e-recepty. Jeśli się z tym spóźnimy, farmaceuta wyda mniejszą ilość leku, proporcjonalnie do liczby dni, które upłynęły od daty wystawienia e-recepty albo od daty „realizacji od”.

Jednorazowo można wykupić zapas leków na 180 dni, czyli nie ma możliwości wykupienia leków na cały rok. Jeżeli lekarz wystawił e-receptę na 365 dni, musi wpisać na niej dawkowanie leku. Jeśli nie określił dawkowania, e-receptę wystawioną na 365 dni trzeba zrealizować w ciągu 30 dni.

Leki zapisane na dłuższy czas można kupować na raty, np. co miesiąc jedno opakowanie z dziesięciu. Ale nie można zmieniać apteki, trzeba pozostać wiernym tej, w której się zaczęło. Lepiej więc nie zaczynać realizacji takiej recepty w czasie wyjazdu, np. na wakacje.

NFZ zwraca też uwagę na fakt, że liczbę wystawianych recept trudno porównać rok do roku, dlatego że na papierze lekarz mógł zapisać np. trzy leki na jednej recepcie, natomiast cyfrowa zasada brzmi: jeden lek to jedna recepta.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.