W ostatnich 30 latach w Krakowie powstało wiele bardzo dobrych, czasem wręcz wybitnych budynków, ale nie zbudowaliśmy interesujących fragmentów miasta. Rozmowa z Piotrem Lewickim, architektem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Magdalena Kursa: Którą ze współczesnych krakowskich inwestycji lubisz najbardziej?

Piotr Lewicki: – Chyba centrum kongresowe ICE, choć nie tylko z powodów architektonicznych. Mamy grupę przyjaciół, z którą regularnie widujemy się na koncertach i często bywamy właśnie w ICE. Żałuję, że teraz przepadł nam jeden z koncertów z cyklu ICE Classic i nie spotykaliśmy się tam jak co roku na festiwalu Misteria Paschalia. Te wspaniałe koncerty i inne festiwale, które pojawiły się w ostatnich latach w Krakowie – obok tych starszych – dają przyjemność obcowania z kulturą wysoką, a tego nam trzeba do życia w takim mieście. Misteria Paschalia odbyły się w tym roku w cyfrowej formie – słuchaliśmy w domach retransmisji koncertów archiwalnych.

Takie czasy… Wróćmy jednak na chwilę do przeszłości. Jak w oczach architekta Kraków zmieniał się w ostatnich 30 latach?

– Zanim odpowiem na to pytanie, podzielę się prywatną refleksją. Zmiany ustrojowe sprzed 30 lat zbiegły się w naszym przypadku z przełomem w sferze prywatnej. W 1989 roku upadł komunizm, a my z Kazimierzem Łatakiem, „od zawsze” moim wspólnikiem i przyjacielem, kończyliśmy właśnie studia, zrobiliśmy dyplom i założyliśmy pracownię architektoniczną. Trudno o bardziej szczęśliwy zbieg okoliczności. W dorosłość i w życie zawodowe wchodziliśmy pełni optymizmu i wiary w to, jak bardzo może się teraz zmienić Kraków i jaka będzie w tym nasza rola. Tak się też złożyło, że chwilę wcześniej ukazała się książka Jacka Purchli pt. „Jak powstał nowoczesny Kraków”, opowiadająca o rozwoju budowlanym w okresie tzw. autonomii galicyjskiej. Dorobek tamtego, opisanego w książce czasu widać, gdy chodzi się kwartałami zabudowy między I a II obwodnicą. 30 lat temu – u progu nowego ustroju – wydawało nam się, że Kraków czeka właśnie powtórka z historii, jeśli chodzi o sukces w rozwoju urbanistyczno-architektonicznym miasta. Zanurkowaliśmy więc wszyscy – my krakowianie, my Polacy – w tę przyszłość i wolny rynek, nie patrząc, czy w basenie jest woda. Teraz, po latach, można sobie pozwolić na pewne refleksje.

Czas zniszczył wasz optymizm?

– W mojej ocenie, jeśli chodzi o paralelę z czasami opisanymi w książce Purchli, to ostatnie trzy dekady wypadają na niekorzyść. W ostatnich 30 latach powstało wiele bardzo dobrych, czasem wręcz wybitnych budynków, ale jednocześnie nie zbudowaliśmy interesujących fragmentów miasta. W końcówce XIX wieku powstawały całe kwartały zabudowy – a my teraz zabudowaliśmy ogromne połacie ziemi w sposób mniej lub bardziej chaotyczny, nie tworząc kompozycji urbanistycznych – fragmentem miasta, który przychodzi mi na myśl, by zilustrować tę tezę, jest oczywiście Ruczaj.

Przepraszam za patos... ale myślę tak: Wykonaliśmy jako Kraków i Polska ogromny skok. Nasza energia i przedsiębiorczość spowodowała, że z zapyziałego miasta we wschodniej Europie Kraków zmienił się w metropolię, którą rocznie odwiedza kilkanaście milionów turystów, ale zapłaciliśmy za to chaosem w otaczającej nas przestrzeni. Mam na myśli chaos zarówno w skali mikro, czyli np. krzywe chodniki czy bałagan reklam outdoorowych, jak i w skali makro, czyli przypadkowe zestawienia budynków. To mnie jako architekta i krakowianina uwiera. Ale jednocześnie powtarzam: W tym czasie powstało wiele pojedynczych, wspaniałych budynków i zrealizowano trochę projektów, które zdobywały laury także w międzynarodowych konkurach. Dzięki temu Kraków znajduje się na turystycznej mapie osób, które jeżdżą po świecie, by oglądać architekturę.

To wlejmy trochę optymizmu i wymieńmy te wspaniałe budynki.

– Na pewna Manggha a także – wymieniam w przypadkowej kolejności i pewnie zapomnę o jakimś ważnym obiekcie – Cricoteka, Małopolski Ogród Sztuki, MOCAK, Pawilon Wyspiański 2000. Mamy też swój wkład w tej dziedzinie np. halę 100-lecia Cracovii przy Błoniach, hotele pod Wawelem i na Starowiślnej czy oddane niedawno po przebudowie Muzeum Książąt Czartoryskich.

A także plac Bohaterów Getta z rzędami metalowych krzeseł, które ustawiliście, by upamiętnić tragedię żydowskich mieszkańców Krakowa.

– Ten projekt jest nam szczególnie bliski. Wpisał się w Podgórze, ale funkcjonuje także w międzynarodowej świadomości. Czasem ktoś nas prosi, by przyjść na ten plac i opowiedzieć o naszym projekcie. I wtedy spotykamy tam ludzi słuchających, dotykających tych mebli. To dla nas wciąż, po 15 latach, ogromna radość.

Ostatnie dekady to też nowe drogi, estakady itp.

– Powstały kilometry nowych dróg, z których korzystamy, nie zastanawiając się nad tym, że kiedyś ich nie było. Niestety, jak najgorszą opinię mam natomiast o biało-niebieskiej łącznicy kolejowej Zabłocie-Krzemionki.

To inwestycja kolejowa, nie miejska…

– Cała przebudowa linii kolejowej od Dworca Głównego po Krzemionki to przedsięwzięcie o ogromnej skali – zarówno w sensie geometrycznym, jak i finansowym. Nie neguję konieczności rozwoju ruchu kolejowego, a wręcz przeciwnie, uważam, że należy go wspierać, ale ciężko mi zrozumieć, że budując taką rzecz za tak duże pieniądze, lekceważymy aspekty urbanistyczne.

Przecież to sytuacja, z której każdy może wyjść wygrany: kolej potrzebuje poszerzyć tory, a miasto chce wykorzystać tereny pod estakadami tak, by dwie rozcięte linią kolejową części Krakowa mogły zostać scalone. To niezwykle cenne tereny, dobrze skomunikowane z Wesołą, Grzegórzkami, Starym Miastem, obszarami podmiejskimi, z resztą kraju. Nic z tej współpracy nie wychodzi, mimo że trwają teraz, o kilkanaście lat za późno, konsultacje społeczne. Pokazujemy, że jako państwo, miasto czy inna wspólnota nie potrafimy połączyć pożytecznego z przyjemnym.

Powtarza się historia z połowy lat 90. Przeprowadzono wówczas niesłychanie ważny konkurs urbanistyczno-architektoniczny na tzw. Nowe Miasto, na terenach zwalnianych przez kolej – obszar po zachodniej stronie Dworca Głównego. Wszyscy liczyliśmy, że w tym miejscu powstanie po prostu dalszy ciąg miasta skonsolidowanego, czyli tego, co mamy między pierwszą a drugą obwodnicą – dopełniając obszar zabudowany klasycznymi XIX-wiecznymi kwartałami. I co się wydarzyło? Zwycięskie prace proponowały kwartały, ulice i plac przed dworcem głównym. Wkrótce pojawił się też deweloper – Tishman Speyer Properties – który dawał nadzieję, że to Nowe Miasto powstanie. A potem Tishman się wycofał, nowy inwestor zamienił projektowane kwartały w hipermarkety, a ulice między kwartałami w zadaszone pasaże – i tak powstała Galeria Krakowska, jeden duży, askalarny budynek, który wylądował w centrum miasta, 200 metrów od Plant. Co więcej, skala oddziaływania Galerii jest tak rozległa, że wszystkie zwykłe sklepy, które dotąd były w centrum, wyparowały, a w ich miejsce pojawiły się pijalnie wódki i sklepy z pamiątkami. Galeria zastąpiła plac, ponieważ na dworzec kolejowy wchodzi się przez duży sklep, co skądinąd ma również miejsce w innych miastach w Polsce. Dla mnie to bardzo bolesne. Przez bezwład sfery publicznej małymi kroczkami dostaliśmy to, co mamy. Galeria Krakowska pod względem urbanistycznym jest chybionym budynkiem – pozostają nam na pocieszenie reprezentacyjne fasady ze szkła i kamienia albo murale zdobiące jej „ślepe” elewacje.

Jak zmieniło się samo centrum Krakowa?

– Bardzo zauważalny jest proces turystyfikacji miasta – to pejoratywne określenie, ale nie potrafię znaleźć lepszego. Na świecie, zwłaszcza w Europie, jest wiele miast, które padają ofiarami swej popularności: Wenecja, Barcelona, Berlin, Amsterdam, Praga i – oczywiście w mniejszym stopniu – też Kraków. We wszystkich tych miastach w pewnym momencie pozytywnego procesu, jakim jest masowa turystyka, która daje przypływ gotówki, miejsca pracy, między innymi także oczywiście zlecenia dla architektów itp., centrum zaczyna zmieniać się w przedsiębiorstwo: coraz gorzej tu mieszkać, a coraz bardziej opłaca się mieć w nim nieruchomości, które generują zyski. Ceny mieszkań rosną, więc młodych ludzi nie stać na nie – mieszkania stają się instrumentami finansowymi, wehikułami do lokowania pieniędzy. Małe sklepy, warsztaty i podobne funkcje wyprowadzają się z centrum albo wręcz upadają.

Krakusom coraz trudniej mieszkać w centrum. Jest to coraz bardziej uciążliwe, bo niełatwo żyć na co dzień w budynku, którego mniejsza czy większa część jest przerobiona na apartamenty na wynajem. Likwiduje się parkingi, podnosi opłaty postojowe, bo przecież przylatujący samolotami turyści nie używają samochodów.

Jako społeczność nie znaleźliśmy narzędzi, by nad tym zapanować. Raczej patrzymy z boku, narzekamy, w końcu się godzimy na postępujące wokół nas zmiany. Jeśli w słynnym luksusowym kompleksie przy ul. Koletek (Angel Wawel) niemal połowę mieszkań kupiono z przeznaczeniem na nieformalny hotel, to pozostali mieszkańcy muszą się w tej sytuacji czuć głęboko niekomfortowo.

Teraz to się zmieni, bo turystów w najbliższych latach nie będzie wielu.

– Nie wiemy, jak będzie. Sytuacja epidemii jest dla całego świata kompletną nowością – nikt nie wie, jak to się dalej potoczy i co będzie z ruchem turystycznym. Mówienie o tym dziś to wróżenie z fusów. Ale jeśli chodzi o mieszkania w centrum Krakowa, to nadal będą traktowane jako inwestycja kapitału, zwłaszcza jeśli stopy procentowe w bankach będą tak niskie. Może ceny mieszkań trochę spadną, bo były bardzo napompowane przez najem krótkoterminowy.

Nie wiemy też, jak zmieni się branża transportu lotniczego. Na pewno część biznesu odkryła oczywistość, że nie musi w kółko latać na narady, że – zamiast tłuc się na lotnisko, przechodzić przez wszystkie kontrole bezpieczeństwa, przemieszczać się gdzieś – wystarczy siąść do komputera i włączyć odpowiedni program, by zobaczyć swoich rozmówców. My zaczęliśmy używać programów, dzięki którym nawet kilkadziesiąt osób naraz może pracować nad jednym rysunkiem. Myślę, że dzięki doświadczeniu epidemii dokona się niesamowity skok technologiczny.

Wracając do centrum Krakowa – wciąż mieszkam i pracuję w centrum i mogę z satysfakcją powiedzieć, że gdybym nie chciał nosa wystawiać poza ten obszar, to w odległości dojścia na piechotę mam niemal wszystko, czego nam potrzeba. Jest wciąż dużo krzywych chodników, ale też wiele miejsc, gdzie pojawiają się interwencje podnoszące jakość przestrzeni – przykładem jest gruntowna rewitalizacja Parku Krakowskiego. Coraz więcej mamy w mieście zadbanej zieleni, choć ja nie wyznaję dogmatu, że każdy kawałek przestrzeni trzeba zazielenić, czasem na siłę.

Ponarzekaliśmy wcześniej na turystów, a teraz się okazuje, że życie w centrum Krakowa nie jest takie złe.

– Nie jest złe, jeśli się lubi rwetes. Ja lubię.

Piotr Lewicki – architekt, wykładowca Politechniki Krakowskiej. Założyciel Biura Projektów Lewicki Łatak, wraz z Kazimierzem Łatakiem.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ
icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    O, chyba zmienił się partner kampanii, bo skończył się rozdział propagndy sukcesu i kadzenia wiadomo komu i samym sobie.

    Jeszcze niedawno jakiś socjolog na tych łamch Kraków widział ogromny. Stał równo, no może o pół stopy z tyłu, z Londynem, Tokyo i Nowym Jorkiem. Wizja ta była tak porywająca, że aż oba samoloty najtańszych w Europie linii lotnicznych parkujących na całym krakowskim lotnisku kategorii 4D, westchnęły z dumą!

    Zadrżało londyńskie City, paryskie La Defense, frankfurcki i amserdamski parkiet, a także mediolański świat mody. Cała Europa, ba, cały glob wsztrzymał oddech, już, już się wydawało, że wybuchnie supernowa, a tu masz!

    No cóż, szanse mają wszyscy, a śpiewać każdy może. Nawet Radom, tyle że on na północ od Krakowa, to pasażerowie lecący na południe nie będą tam wsiadać. No ale są jeszcze Tarnów, Nowy Sącz, Wieliczka, nawet Nowy Targ z drugim po UJ ośrdokiem akademickim w Małopolsce i na północnej pułkuli.

    A tu masz, znowu to krakowskie narzekanie. A to że chodniki krzywe, a że Austriacy stawili na znacznie wyższym poziomie urbanistycznym, nawet o zgrozo komuniści lepiej Nową Hutę zaplanowali i wybudowali. A to niby tyle tych ruchów miejskich, stowarzyszeń i fundacji, ale jak przyjdzie co do czego to się okazuje, że lansują jakąś superścieżkę, albo reklamują jakąś deweloperkę. Nawe tak mocno zaopiekowany przez GW temat wiaduktu na Grzegórzkach okazuje się kompletnie spaprany.

    No i coś tu nie gra, coś tu zgrzyta, gdzież jest ta globalna sznyta?
    już oceniałe(a)ś
    7
    1
    Jak na metropolię przystało mamy wspaniałą komunikacje miejską która jeździ tylko czasami.. ludzie zejdźcie na ziemie !
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    Bardzo dobry wywiad, zgadzam się w 100%
    już oceniałe(a)ś
    8
    4
    dziwi mnie w wypowiedzi Pana Piotra Lewickiego to ICE. Według mnie niezbyt ładny budynek z wątpliwą kolorystyką a w zestawieniu w nieodległą Mangghą to kompletna porażka
    już oceniałe(a)ś
    9
    6
    "Rozwój" Krakowa w kierunku metropolii to zabójstwo tego miasta. O specyfice i wyjątkowości Krakowa świadczy jego historia, zabytki, krajobraz i przyroda, kultura i wolniejsze niż w wielkich metropoliach tempo życia.
    już oceniałe(a)ś
    4
    2
    Prosze zobaxzyc jak ZDMK i PK i sejmik chca zniszczyc ostatnie duze tereny w Czyzynach przy zabytkowym pasie startowym. To bedzie dopiero chaos i ciasna zabudowa i smig zeby #covid19 lepiej sie rozmnazal. Tak ekypa pana Jacka niszczy kolebke polskiego lotmictwa. Wstyd i zenada.
    @prawicowymwandalomstanoczwenie
    A Żabiniec, Ruczaj a teraz Zabłocie, kwartał miasta po kwartale, kompletnie zmarnowane
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    wiadomo o co chodzi, wszyscy zatroskani o przestrzeń i architekturę chcą tereny od kolei... jak nie ZA DARMO to ZA PÓŁ DARMO
    @marekw24
    A przecież trzeba sprzedać temu kto daje najwięcej, słyszałem że to ten od Cocomo...
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    To jakiś stek bzdur.
    W Angel Wawel na 226 mieszkań tylko ok 20 małych mieszkanek, tzw. ?studio?, było na majem krótko terminowy.
    Obecnie jest zero. ZERO, powtarzam.
    Architekt .....
    @ropouszek
    nie bardzo rozumiem... to znaczy że tam jest obecnie 226 mieszkań zamieszkałych przez stałych "lokatorów" ?
    już oceniałe(a)ś
    2
    1
    @malylasek1
    tak
    już oceniałe(a)ś
    0
    3
    @malylasek1

    Tu masz link do artykułu:

    krakow.wyborcza.pl/krakow/7,44425,23819485,czy-mieszkanie-to-hotel-precedensowy-spor-o-najem-krotkoterminowy.html
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    @marcinkrakow1234
    A patrzyłeś że to jest z sierpnia 2018 roku ?
    już oceniałe(a)ś
    1
    1
    @ropouszek
    No i stoi tam jak byk że 40 było wynajmowanych dla turystów (Ty piszesz o 20) myślę że wyrok w tej sprawie byłby sprawą głośną jak i jakakolwiek inna forma rozwiązania tej sprawy, jeżeli masz jakieś oficjalne informacje poza:
    "Obecnie jest zero. ZERO, powtarzam.
    Architekt ....."
    to coś podrzuć
    już oceniałe(a)ś
    0
    1
    @ropouszek
    Duzo stoi pustych , na sprzedaž i do wynajęcia.....popłoch.
    już oceniałe(a)ś
    0
    0
    @ropouszek
    Czy to znaczy, że jedynie mieszkania typu studio są wynajmowane krótkoterminowo? Przecież tak nie jest!
    już oceniałe(a)ś
    1
    1