„Miasto Odzyskane” – napisał jeden z uczestników internetowego forum „Nasze miasto w naszych rękach”, gdy z ulic zniknęli turyści, krakowianie zaczęli uciekać do domów przed epidemią, Rynek z przyległymi ulicami opustoszał, a restauratorzy musieli zwinąć ogródki. Nie jest to opinia odosobniona – część mieszkańców odetchnęła z ulgą, jak gdyby epidemia radykalnie rozwiązała temat, z którym borykali się od lat. Zniknęły ogródki kawiarniane, meleksy, dorożki, ucichł Kazimierz, wieczorami przez Szewską nie przelewają się tłumy pijanej młodzieży. Cisza, święty spokój. Epidemia pokazała, jak bardzo w ciągu minionych dwóch dekad w okolicach Rynku opustoszały kamienice, z których wynieśli się stali mieszkańcy. Wraz z ewakuacją turystów pozostały wyremontowane, ale puste domy, podobne do makiet ze słynnej ekranizacji „Króla Maciusia Pierwszego” w reżyserii Wandy Jakubowskiej.

Pozostało 94% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.