Krakowskie aktywistki zbierają materiał i w domach szyją maseczki dla szpitali. Organizują też kierowców, którzy dowiozą maseczki lekarzom. Chcesz pomóc szyć albo masz w firmie zapas maseczek i chcesz je przekazać? Możesz się zgłosić za pomocą specjalnego internetowego formularza. Zainteresowanie akcją rośnie z każdą godziną.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Grupa na Facebooku powstała w jedną noc. Zgromadziła już ponad 400 osób - chętnych, by w czynie społecznym szyć maseczki dla krakowskich szpitali. Te stają się deficytowym towarem m.in. w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym w Krakowie. Proszą o nie również pracownicy Specjalistycznego Szpitala im. Stefana Żeromskiego.

Koronawirus. "Chętnie pomożemy"

"Piszę w imieniu swojej dziewczyny, która ma pracownię krawiecką. Nie będę pisał nazwy, bo nie chodzi o reklamę. Chętnie pomożemy, jeśli jest taka potrzeba w miarę możliwości w szyciu takich masek" - napisał na grupie pan Piotr.

Inne ogłoszenie z grupy: “Prądnik Czerwony - przekażę bawełnę. W większości nie są to całe metry, bardziej większe już wycięte kawałki. Mogę podwieźć w niedalekiej okolicy. Ja niestety nie podołam z szyciem przy całej ekipie w mieszkaniu” - pisze Ula.

Sabina publikuje zdjęcie, a przy nim komentarz: “Mamy tyle bawełny, niestety brak gumek i drucików. Tkaniny chętnie przekażę. Wieliczka i okolice”.

I jeszcze Asia: “Mam sklepik z tkaninami bawełnianymi. Oddam 30 mb o szerokości 110 cm. Bieżanów”

- Nie umiem tak nic nie robić. Szybko rozeznałam, kto może pomóc i działamy. Moja mama była krawcową. Już kiedyś szyłam maseczki dla mojej siostry, która chorowała na nowotwór i ich potrzebowała. Szyłyśmy je z mamą, żeby siostra mogła je często zmieniać. Teraz będziemy szyć dla szpitali. Materiał z beli i gumki dostanę od koleżanki Basi Rzeźnik-Zarzyckiej, która jest krawcową. W domu mam maszynę do szycia - mówi nam Edyta Kruk, jedna z miejskich aktywistek zaangażowanych w akcję.

Kolejną, która zgłosiła się do pomocy, jest Alina Kamińska, aktorka z Teatru Bagatela i radna dzielnicowa. Chętnych przybywa z każdą minutą. 

Koronawirus. Pomóż, nie wychodząc z domu

Akcję koordynują Natalia Wiśniowska i Aleksandra Tomaszewska. Działania oparte są o fora internetowe i formularze, które uruchomiły. Wszystko po to, by chętni do pomocy nie wychodzili z domów. Natalia i Aleksandra skontaktują się z osobami, które szyją albo mają zapasy maseczek, a potem zorganizują ich transport do szpitali. Wyślą kierowców, którzy odbiorą zapakowane maseczki sprzed domu.

Apel skierowany jest szczególnie do firm, które używają takich maseczek i mogą mieć ich zapasy, a już teraz wiedzą, że nie zużyją ich w najbliższym czasie. Tomaszewska wymienia m.in. salony kosmetyczne, gabinety medyczne i studia tatuażu albo piercingu.

Dwa najważniejsze adresy internetowe to adres do formularza, który należy wypełnić, jeśli chce się wziąć udział w akcji. Można go znaleźć, klikając TUTAJ.

Drugi to adres, pod którym zgłaszać się do akcji mogą szwalnie i zakłady krawieckie, a także właściciele hurtowni i magazynów, którzy mają materiały: bawełnę, flizelinę, gumki i druciki potrzebne do szycia maseczek. Szpitale mogą z kolei zgłaszać na tego maila zapotrzebowanie na maseczki: krakowskiekrawcowewakcji@gmail.com

Jeśli znajdą się darczyńcy, Tomaszewska wyśle do nich kierowców po odbiór maseczek (najlepiej zapakowanych).

Koronawirus. Maseczki dla krakowskich medyków

Można też brać udział w dyskusjach na samym forum na Facebooku "Maseczki dla krakowskich medyków". Warto tam zajrzeć i przeczytać dyskusje, zanim zacznie się szyć. Na forum są wszystkie informacje dotyczące kroju i techniki wykonania maseczek.

Skąd zrodził się pomysł na akcję? - Trochę z przypadku. Zaczęło się od dyskusji na temat organizacji posiłków dla krakowskich medyków, w międzyczasie dostałam informację ze szpitala dziecięcego, że kończą im się jednorazowe maseczki, więc podrzuciłam temat na grupie Krakowskie Dziewuchy i po raz kolejny zasięg i siła rażenia internetu mnie przerosły - wyjaśnia nam Natalia Wiśniowska.

- Zaczęłyśmy organizować ludzi, którzy mogą je uszyć w domach. Maseczki muszą wytrzymać pranie w temperaturze 60 stopni Celsjusza. Będą używane zarówno wielokrotnie, jak i jednorazowo - wyjaśnia "Wyborczej" Aleksandra Tomaszewska. I dodaje: - Działamy w porozumieniu ze szpitalami i lekarzami. To z lekarzami skonsultowaliśmy wzór, jak maseczka ma wyglądać i z jakiego materiału ma być uszyta.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    mam pytanie społeczno matematyczne , dlaczego te Pani muszą to robić i ile maseczek można kupić za 2 000 000 000 pln ?
    już oceniałe(a)ś
    17
    2
    Brawo
    już oceniałe(a)ś
    9
    0
    Serce rośnie.
    już oceniałe(a)ś
    7
    0
    Super, brawo dla Pań :)
    już oceniałe(a)ś
    5
    0
    czy te maseczki na pewno będą chronić przed wirusem?
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    Czy te maseczki nie powinny być wyjałowione?
    @witoldo
    A po co wyjałowione.?Trzeba hordą przepędzić dziada z koroną.A kysz.....
    już oceniałe(a)ś
    2
    0
    hej, no sorry, ale to nie żart? przecież to nie są sterylne warunki? a wiadomo czy szyjące nie są zarażone?
    już oceniałe(a)ś
    1
    0