Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W miejscu dzisiejszej Galerii Krakowskiej – legendarny bar Smok (zaniedbany, ale z pięknym neonem), ogrodzony siatką i zanurzony w spalinach plac dawnego dworca autobusowego, a obok stragan handlowy z tandetną odzieżą. Taki widok roztaczał się przed przyjeżdżającymi do Krakowa na początku lat 90. Do Rynku szło się ulicami z dziurawymi chodnikami. Wycieczki szkolne kończyły trasy na Wawelu – na Kazimierz nikt się nie zapuszczał.  

– Wówczas Kraków był miastem monocentrycznym – wszystko, co ważne, również w symbolicznym znaczeniu, było na Rynku. Dziś tych przestrzeni ważnych dla Krakowa jest znacznie więcej – mówi socjolog dr Paweł Kubicki.

Bar Smok z charakterystycznym neonem (2004)Bar Smok z charakterystycznym neonem (2004) KRZYSZTOF KAROLCZYK

Magiczny Kraków

Przed 30 laty Kraków miał etykietę miasta przede wszystkim „magicznego”, słynącego ze swej historii i zabytków, wpisanego na listę UNESCO. Miasta uczelni i artystów, w którym czas płynie wolniej, i które nie chce, by ktoś przenosił tu stolicę z Warszawy. W tych czasach to właśnie stolica była naszym punktem odniesienia, naszym lustrem i miejscem, które w latach warszawskocentrycznego gospodarczego boomu lat 90. wysysało z Krakowa tysiące młodych ludzi, również artystów. U nas największym pracodawcą był nowohucki kombinat, który zmienił patrona z Włodzimierza Lenina na Tadeusza Sendzimira.

Dziś perspektywa ta wygląda jak zakurzona bajka z poprzedniej epoki. – Z galicyjskiego zaścianka Kraków zmienił się w miasto aspirujące do bycia globalną metropolią. Przez turystów, korporacje, studentów został włączony w globalne sieci. Jak w każdej metropolii mamy różne centra, różne współistniejące obok siebie światy, można powiedzieć: różne „Krakowy” – podkreśla Kubicki.

Kraków jest jednym z miast, które najlepiej skorzystały z przemian ustrojowych w Polsce. Odmieniły go odrodzenie samorządu, wejście Polski do UE (otrzymaliśmy prawie 4,8 mld zł unijnych dotacji), uwolniona energia mieszkańców, która przełożyła się na tysiące mniejszych i większych firm, np. kawiarni czy restauracji, przylot tanich linii z milionami turystów na pokładach. Największym pracodawcą są dziś uczelnie i firmy z branży usług okołobiznesowych. A liczbę mieszkańców wraz z osobami niezameldowanymi szacuje się na około 1,2 miliona osób.

Co najbardziej zmieniło Kraków w ciągu ostatnich lat? Jakie zjawiska, inwestycje czy wydarzenia były najważniejsze? Właśnie o to będziemy pytać przez najbliższe dni i tygodnie podczas naszej akcji „Supermiasta”.

Supermiasta
CZYTAJ WIĘCEJ

Boom turystyczny

Niewykluczone, że to właśnie międzynarodowa sława Krakowa i boom turystyczny są jednymi z największych sukcesów miasta ostatnich dekad. Pamiętam, jak na początku wieku organizowaliśmy na łamach „Wyborczej” debaty, jak promować Kraków i jak przyciągać do miasta zagranicznych turystów. To był czas, gdy nie było u nas ani jednego hotelu pięciogwiazdkowego. Kilka lat później cieszyliśmy się już z turystycznego oblężenia i wielojęzycznego gwaru na Rynku Głównym. Bez wątpienia przyczynił się do tego wizerunek Krakowa jako zagłębia knajpiano-restauracyjnego, zwłaszcza wśród mieszkańców Warszawy. Każdego roku odliczaliśmy, ile milionów turystów odwiedziło miasto: w 2006 roku - 6 mln osób, rok później - ok. 8 mln. Donosiliśmy o kolejnych rankingach, w których Kraków został uznany za najciekawsze, najmodniejsze, najlepsze, najbardziej inspirujące miasto w Europie czy na świecie.

Turyści w KrakowieTuryści w Krakowie JAKUB WŁODEK

Dziś – gdy Kraków odwiedza rocznie 13 mln osób – piszemy o gentryfikacji i turystyfikacji miasta, wyludnianiu się centrum i wzroście cen nieruchomości. A dźwięk walizki na kółkach, rozlegający się nocą na klatce schodowej, bywa dla mieszkańców Starego Miasta przekleństwem.

– Na boom turystyczny patrzę z ambiwalencją. Z jednej strony to, że miliony ludzi chcą do nas przyjeżdżać, to gigantyczny sukces, z drugiej ten proces zaczyna być uciążliwy dla mieszkańców – rozważa publicysta Janusz Majcherek.

Choć teraz, w czasie epidemii koronawirusa, odczuwamy już pierwsze oznaki tego, jakie problemy gospodarcze może spowodować brak turystów w mieście. Wiele firm już ma trudności z płynnością finansową, bo Kraków żyje z turystyki. W ubiegłym roku przyjezdni wydali w mieście 6,45 mld zł. Korzystają z tego branże: gastronomiczna, hotelowa, transportowa, właściciele mieszkań.

Warto wspomnieć, że turystycznych sukcesów Krakowa nie byłoby bez rozwoju tanich linii i bez inwestycji na krakowskim lotnisku. Leszek Mazan wspominał kiedyś w rozmowie z nami czasy, gdy na Balicach stał niewielki pawilon, gdzie można było napić się kawy w oczekiwaniu na jedyny w ciągu dnia samolot relacji Kraków–Warszawa. Dziś z nowoczesnego Kraków Airport operuje 24 przewoźników, miasto ma ponad 150 bezpośrednich połączeń. 

Wywalczyliśmy sobie czystsze powietrze

W lata 90. Kraków wkraczał spowity mgłą przemysłowych zanieczyszczeń, płynących zwłaszcza z Huty Skawina  i nowohuckiego kombinatu. Zabytkowe fasady ginęły pod warstwą brudu. Starsi krakowianie pamiętają dni, w których po przyjściu do domu szli od razu do łazienki, by zmyć z twarzy ślady sadzy. Trudno w to dziś uwierzyć. 

Gdy na fali przemian gospodarczych huty ograniczały swą działalność, powietrze poprawiało się, ale smog wciąż był problemem, zwłaszcza że trafiał do nas coraz gorszej jakości węgiel, a na ulicach lawinowo przybywało samochodów i spalin.   

Na europejskich mapach smogu Kraków regularnie świecił na czerwono. To, że dziś mapy z oznaczeniem stężeń zanieczyszczeń są coraz częściej zielone, wywalczyli sami krakowianie. To właśnie zwykli ludzie, którzy mieli dość niewychodzenia z dzieckiem na spacer w zimie czy dość chodzenia w maseczce, zaczęli organizować marsze i protesty, zmuszając polityków do działania.

Sejmik woj. małopolskiego - obrady nad przyjęciem uchwały, zakazującej palenia węglemSejmik woj. małopolskiego - obrady nad przyjęciem uchwały, zakazującej palenia węglem fot. Łukasz Krajewski / Agencja Gazeta

Społeczny nacisk spowodował, że Kraków stał się pierwszym miastem w Polsce, w którym wprowadzony został całkowity zakaz palenia węglem i drewnem – zaczął on obowiązywać od września 2019 roku. Poprzedził go program dofinansowania wymiany pieców. W Krakowie od 1995 roku zlikwidowano ponad 45 tys. palenisk węglowych, z czego w ostatnich siedmiu latach – 25 tys. Gdy zakaz wchodził w życie, w mieście pozostało ok. 4 tys. pieców.

Tej zimy zaczęliśmy już odczuwać pozytywne skutki tych zmian i surowych przepisów. Liczba dni ze smogiem zmalała nie tylko dlatego, że zima jest cieplejsza niż zwykle. Smog pozostaje problemem, ale teraz borykają się z nim gminy okalające miasto.  

Centrum Krakowa pączkuje  

Jak już wspomnieliśmy, przed 30 lat centrum Krakowa ograniczało się do Rynku Głównego i okalających go kwartałów. Tam też na początku lat 90. powstawały pierwsze puby, restauracje, nowe instytucje miejskie i galerie.

Ale w pierwszej dekadzie tego wieku wydarzyło się coś, co zadziwiło nawet samych krakowian. Doszło do „eksplozji” Kazimierza – mroczna dzielnica ruder przeistoczyła się najpierw w barwną dzielnicę bohemy i życia towarzyskiego, potem w miejsce coraz bardziej turystyczne i komercyjne.

Janusz Majcherek wspomina: – Gdy w latach 80. przechodziłam ponurymi kazimierskimi zaułkami, ciągle oglądałem się za siebie, czy ktoś nie chce mi noża wbić w plecy – dziś ta dzielnica to wizytówka Krakowa. Rewitalizacja Kazimierza to wielki sukces – podkreśla.

Ta rewitalizacja odbyła się głównie dzięki przedsiębiorczości i aktywności samych krakowian, bez udziału urzędników. Nie obyło się bez sporów między nowymi a starymi mieszkańcami Kazimierza – próbowaliśmy je gasić podczas redakcyjnych debat z udziałem wszystkich zainteresowanych – rozkwit dzielnicy oznaczał jednak wyższe czynsze, napór inwestorów, a w konsekwencji wyprowadzkę na peryferia części dotychczasowych lokatorów mieszkań.

W kolejnych latach kładka Bernatka rozciągnęła centrum miasta jeszcze bardziej: za Wisłę, na stare Podgórze. Ożyły też bulwary wiślane, przy których zacumowały barki restauracyjne. 

Kładka ojca Bernatka, w tle kościół Św. Józefa w PodgórzuKładka ojca Bernatka, w tle kościół Św. Józefa w Podgórzu MICHAŁ ŁEPECKI

Dziś mówimy o rozkwicie Zabłocia, które przestało być dzielnicą przemysłową. Na kulturalno-turystyczną mapę miasta wprowadziły je takie inwestycje jak Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK oraz Fabryka Schindlera. W pofabrycznych przestrzeniach zaroiło się od start-upów, a uwolnione od fabryk działki szybko zagospodarowali deweloperzy pod nowe mieszkania.   

Janusz Majcherek: – Żałuję, że nadal nie wykorzystano potencjału starej Nowej Huty, że np. z okazji 70-lecia nie przeprowadzono tu gruntownego programu rewitalizacji. Wciąż wiele tutejszych zaułków pozostaje w stanie półruiny – być może wiąże się to też z procesami demograficznymi – dawni pionierzy i budowniczowie Huty to dziś staruszkowie – mówi Majcherek. Dziwi się jednak, że nie doszło do gentryfikacji tej dzielnicy, że Nowa Huta swymi niskimi cenami nie zwabiła większej liczby artystów, studentów, ludzi na dorobku.

Nowa HutaNowa Huta Fot. ADAM GOLEC / AGENCJA GAZETA

Chaos na osiedlach i odnawiane fasady 

Minione dekady to też ogromny przestrzenny rozwój miasta, niestety, w większości bardzo chaotyczny, dyktowany przez deweloperów. Jego symbol to osiedla grodzone, np. te na Ruczaju, których mieszkańcy zaglądają sobie w okna, bo inwestorom żal było ziemi na przestrzeń między blokami. 

Ten stan to efekt braku planów przestrzennych – zaległości w tej dziedzinie miasto wciąż nadrabia. Warto dodać, że w ostatnim miesiącu radni zdecydowali, że od lipca nie będą już wydawane pozwolenia na osiedla zamknięte. Budowlany chaos to zresztą najczęstszy problem, na który krakowianie wskazywali, gdy w różnych plebiscytach pytaliśmy ich o sukcesy i porażki miasta.

Janusz Majcherek też krytykuje chaotyczny rozwój osiedli, ale przy okazji wbija kij w mrowisko: – Tyle się mówi o walce z betonowaniem Krakowa. A ja jestem za nim. Bo 30 lat temu w śródmieściu Krakowa mnóstwo było pustych nieużytków, np. w rejonie Czyżyn. Dobrze, że je zabudowano. Mnie podoba się nawet krytykowane osiedle Avia – deklaruje.

Osiedle AviaOsiedle Avia JAKUB WŁODEK

Latami inną bolączką były zaniedbane fasady zabytkowych kamienic – zwłaszcza w kwartałach między I a II obwodnicą. Ze względu na niskie czynsze w mieszkaniach lokatorskich właściciele odzyskiwanych nieruchomości długo nie mogli sobie pozwolić na ich remonty (zmiany w krakowskich kamienicach czy dzika reprywatyzacja to tematy na osobny tekst).   

W ostatnich latach wiele elewacji odzyskało blask – częściowo dzięki miejskim programom i dotacjom, z których korzystają wspólnoty miejskie i właściciele, częściowo – dzięki tłumom turystów, na potrzeby których inwestorzy zaczęli masowo odnawiać i przerabiać krakowskie kamienice na apartamenty. Przy tej okazji renowacji doczekały się – po kilkudziesięciu latach – nie tylko elewacje, ale też sporo klatek schodowych czy podwórek. To akurat pozytywny skutek krytykowanej turystyfikacji.   

Mosty, estakady i ronda  

Dzięki środkom unijnym, a także coraz większemu budżetowi miasta, Kraków mógł sobie pozwolić na wielkie inwestycje. Na Czyżynach powstała Tauron Arena na 20 tys. osób, a przy rondzie Grunwaldzkim – Centrum Kongresowe ICE. W ciągu pięciu lat jego działalności odbyło się tu ok. 1000 różnych wydarzeń. Oba obiekty sprawiły, że zagraniczni goście przyjeżdżają do miasta nie tylko na wieczorki kawalerskie z piwem czy zwiedzanie Wawelu, ale też na międzynarodowe wielkie kongresy (np. UNESCO) czy koncerty gwiazd, o jakich kilka dekad temu krakowianie mogli tylko pomarzyć. 

Centrum Kongresowe ICECentrum Kongresowe ICE MICHAŁ ŁEPECKI

Co jeszcze? Mamy nowe muzea, m.in. Manggha, MOCAK, Fabryka Schindlera, podziemia Rynku – dwa ostatnie biją rekordy frekwencji. 

Potężnie rozrósł się też szkielet komunikacyjny miasta. Powstały nowe mosty: Kotlarski, Zwierzyniecki, Wandy, a także most na S7 (choć to nie inwestycja miejska), z którego świetnie widać nowoczesną spalarnię odpadów o niezwykłej bryle z różnokolorowymi pasami na elewacji.  

Ważnymi punktami w siatce dróg są zmodernizowane rondo Mogilskie czy nowoczesne, trójpoziomowe rondo Ofiar Katynia. Powstały też nowe estakady w ciągu ul. Nowohuckiej i Powstańców Wielkopolskich czy w ciągi Opolskiej. Niestety, korki, zamiast zniknąć, tylko się w mieście zwiększyły.

Na szczęście sporo inwestycji dotyczyło komunikacji zbiorowej – uruchomiono linię szybkiego tramwaju z podziemnym fragmentem, który pozwala krakowianom na fantazje, że podróżuje się metrem. Powstały też inne linie tramwajowe, np. na Ruczaj, do Małego Płaszowa czy na Krowodrzę. Dzięki tym inwestycjom, również w nowy tabor autobusowy, i aplikacjom typu „Jak dojadę” – komunikacja zbiorowa staje się dla wielu krakowian realną alternatywą dla samochodu. 

Nawet „szkieletor” znika

Czy były inwestycje nietrafione? W pierwszym odruchu myśli biegną ku stadionowi Wisły, który powstał kosztem 600 mln zł i nadaje się tylko do gry w piłkę. Ciężko go utrzymać, bo nie da się zorganizować tu np. dużego koncertu. Teraz miasto musi dokładać do areny kolejne miliony. Znacznie lepiej udała się modernizacja stadionu Cracovii. 

Jeśli chodzi o sport czy rekreację, z większą dumą możemy myśleć o Centrum Rozwoju Com-Com Zone czy o przypominającej rzeźbę rdzawej hali Cracovii Centrum Sportu Niepełnosprawnych. 

Czy pisząc o inwestycjach, można nie wspomnieć o „szkieletorze”? Przez lata jego kikut górował nad rondem Mogilskim, teraz budowa wreszcie zmierza ku końcowi. 

Fot. Jakub Włodek / Agencja Gazeta

Obywatelskość i ruchy miejskie 

30 lat Krakowa to pięciu prezydentów: Jacek Woźniakowski, Jacek Bachmiński, Józef Lassota, Andrzej Gołaś i rządzący nieprzerwanie od 2002 roku Jacek Majchrowski. 

Lassota wraz z poprzednikami musieli zaczynać niemal od zera: zorganizować od początku magistrat, stworzyć strategie rozwoju, zaplanować inwestycje. Kraków zaczął się otwierać na świat – symbolem było zorganizowanie w mieście w 2000 roku Europejskiego Miesiąca Kultury. Andrzej Gołaś mimo recesji zbudował dwa mosty: Kotlarski i Zwierzyniecki. Prawdziwy boom inwestycyjny, związany z dużym strumieniem środków unijnych, przypadł na czas rządów Jacka Majchrowskiego.

Kraków jest coraz bogatszy. Gdy Józef Lassota zaczynał rządzenie miastem, miał budżet 800 mln zł rocznie, Andrzej Gołaś dysponował już nieco wyższym – średnio 1,5 mld zł rocznie, a tegoroczne wydatki miasta sięgną 6,7 mld zł. 

Ostatnie piętnaście lat to eksplozja ruchów miejskich. Mieliśmy przed laty na łamach „Wyborczej” akcję pod hasłem „Nadchodzą nowi mieszczanie” – bohaterami byli ludzie, którzy żyją swym miastem i identyfikują się z nim – nie chodziło tylko o to, że spędzają czas w rozlicznych kawiarniach czy miejscach kultury, ale o to, że chcą realnie wpływać na jakość życia w swej dzielnicy i walczyć o jakość przestrzeni miejskiej.

Walk było wiele – o powietrze, o zieleń, o nowe parki, przede wszystkim o niebetonowanie. Ten społeczny nacisk był i jest na tyle duży, że znajduje odzwierciedlenie w budżecie miasta, w którym z roku na rok coraz więcej pieniędzy rezerwuje się np. na zieleń, pod tworzenie parków i wykupy pod nie nowych terenów.

Taki piękny Kraków i tyle reklam...  

Bez wątpienia Kraków przez ostatnie 30 lat wypiękniał. Wyremontowany został Rynek Główny (kto dziś pamięta spory o nawierzchnię i o to, czy rzeźba Mitoraja w kształcie gigantycznej głowy może tu stanąć?). Zmieniły się też inne place: Mały Rynek, pl. Szczepański (kontrowersje wokół świecącej kolorami nieco kiczowatej fontanny), pl. Matejki, pl. Czartoryskich czy pl. Bohaterów Getta, gdzie stanęły rzędy krzeseł symbolizujące tragiczne losy mieszkańców getta. 

Plac SzczepańskiPlac Szczepański MATEUSZ SKWARCZEK

Uwolnienie inicjatywy gospodarczej z jednej strony ożywiło przestrzeń miejską, z drugiej – zaśmieciło ją pstrokatymi reklamami i banerami. Kraków długo nie wiedział, jak z tym walczyć, ostatecznie wprowadzono Park Kulturowy Stare Miasto, który reguluje wielkość, lokalizację i formę szyldów. Niedawno radni przyjęli tzw. uchwałę krajobrazową, która – miejmy nadzieję – ucywilizuje pod względem estetycznym tereny poza ścisłym centrum, w tym zwłaszcza ulice wylotowe. 

Korporacje odmieniły miasto

W ostatniej dekadzie Kraków wyrósł na europejskie centrum usług biznesowych. Według prestiżowego rankingu firmy Tholons Kraków jest dla tej branży najlepszą lokalizacją w Europie i szóstą w świecie. W ostatnich pięciu latach w mieście dwukrotnie zwiększyła się liczba powierzchni biurowej, sprowadziło się ponad 350 globalnych firm. Średnio przybywa ich dwie, trzy w miesiącu. Co ważne, krakowski outsourcing to w dużym procencie obsługa branży IT i sektora finansowego, a nie zajęcia typu call center. 

Przy okazji zmieniły się proporcje ruchu lotniczego, coraz większy procent to osoby podróżujące w celach biznesowych. 

Branża outsourcingu napędza całą gospodarkę Krakowa: pracownicy korporacji kupują mieszkania, wydają pieniądze w sklepach, restauracjach. No i skończyły się czasy masowych wyjazdów za pracą z Krakowa do Warszawy – przyczynił się do tego też rozwój internetu (to w końcu w Krakowie powstały dwa wielkie portale Interia.pl oraz Onet.pl). 

Nadal kulturalnie

Kraków, przybierając nową dla siebie rolę miasta biznesowo-biurowego, pozostał też miejscem kultury i nauki. Już w latach 90. wielką rolę, zwłaszcza w otwieraniu Krakowa na świat, odgrywało Międzynarodowe Centrum Kultury, do ożywienia Kazimierza przyczyniły się kolejne edycje Festiwalu Kultury Żydowskiej, a dzięki takim wydawnictwom jak Znak czy Literackie i corocznym Targom Książki Kraków stał się miastem literatury. Swą publikę, daleko poza granicami miasta, mają takie festiwale jak Sacrum Profanum, Misteria Paschalia czy Unsound. 

Szalom na SzerokiejSzalom na Szerokiej JAKUB PORZYCKI

UJ zyskał nowy kampus, rozbudowano też Bibliotekę Jagiellońską. W Krakowie na ponad 20 uczelniach studiuje ok. 140 tys. osób, bo przeżywamy też boom edukacyjny. Krakowskie szkoły wyższe są też bardzo atrakcyjne dla cudzoziemców, stąd ostatni trend, czyli budowa prywatnych akademików. 

To wszystko składa się na sukces Krakowa, zanurzonego w polskich i globalnych przemianach – bo zmienił się nie tylko Kraków, ale i świat. 

SUPERMIASTA. CO NAM SIĘ UDAŁO?

W tym roku mija 30 lat od pierwszych w historii III RP wyborów do rad gmin. Gdy spojrzymy na szare zdjęcia naszych miast z 1990 r., zobaczymy, jak gigantyczną drogę w tym czasie pokonaliśmy. Utworzenie samorządów, wzmocnionych następnie reformą z 1999 r., to jeden z największych sukcesów odnowionej Polski.  

Z okazji tej niezwykle ważnej rocznicy zapraszamy Was do udziału w plebiscycie Supermiasta. Razem z Wami chcemy zastanowić się, co nam się najlepiej w ciągu tych 30 lat udało. Co jest największym sukcesem, z czego jesteśmy najbardziej dumni? Naszą akcję podzieliśmy na kilka etapów.  

Do 22 marca czekamy na Wasze propozycje: jakie wydarzenie, inwestycja, zjawisko są największym sukcesem miasta w ciągu ostatnich 30 lat? Piszcie na adres supermiasta@krakow.agora.pl. Prosimy, by objętość tekstów nie przekraczała 1500 znaków.  

Spośród wszystkich zgłoszonych przez Was propozycji redakcyjne jury wybierze dziewięć. Listę ogłosimy 27 marca. Tego samego dnia rozpocznie się internetowe głosowanie, w którym wybierzecie największy sukces 30-lecia w Krakowie.  

Głosowanie potrwa do 30 kwietnia, wyniki podamy 8 maja. 16 czerwca odbędzie się uroczysta gala plebiscytu Supermiasta w redakcji „Gazety Wyborczej” w Warszawie. Trzy z nich otrzymają Grand Prix przyznane przez jury ekspertów z redakcji lokalnych.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.