Na początek mały komentarz, jak czytać i interpretować nasz ranking. Po pierwsze, posłowie partii rządzącej zawsze są w uprzywilejowanej pozycji – łatwiej im o osiągnięcia, jak zdobycie pieniędzy na jakąś lokalną inwestycję, ważne funkcje w komisjach czy przeforsowanie ważnej ustawy. W tej kadencji – nazywanej zresztą kadencją wykluczenia – było jeszcze gorzej, a dysproporcja zmieniła się w przepaść. Posłom opozycji wyłączano mikrofony, część projektów ustaw czy poprawek od razu lądowała w koszu, ważne decyzje zapadały bez dyskusji, a w telewizji „publicznej” opozycja nie mogła liczyć na obiektywną relację ze swej pracy.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej