Termin minął, na Fejsie zapadła martwa cisza, ani obrazków, ani słówka, pomyśleć by można, że myśl o własnej restauracji upadła. Głupia sprawa: na liczniku rozkochanych były ze dwa tysiące obywateli grodu, lajkowali jak oczadziali.

I nagle nastąpiło To: Wielkie, Nieoficjalne Przedotwarcie, na którym byli Wszyscy. Bawili się jak? Przednio, jeden przez drugiego pozując do czego? Licznych fotogramów, jakby to był jasny spot wyborczy Jarosława Gowina, spotykającego ze zdziwieniem masło w supermarkecie i niosącego koszyk tak niewprawnie, jakby chodziło o harakiri.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej