– Są pewne wątpliwości – tak Sebastian Gleń, rzecznik małopolskiej policji, reagował na doniesienia dotyczące historii 10-letniej mieszkanki Krakowa. Historii, która burzyła krew w żyłach i brzmiała niezwykle autentycznie.

– Jedna chwyciła za mój plecak i coś powiedziała. Potem obie zaciągnęły mnie za piekarnię i tam pobiły. Jedna mnie przytrzymywała, a druga waliła pięściami. Po chwili uciekły – relacjonowała dziewczynka. Wszystko miało ją spotkać przy rondzie Hipokratesa, gdy wracała ze szkoły.

Wyczerpałeś już limit bezpłatnych artykułów w tym miesiącu

Bądź na bieżąco - kup cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych
i wszystkich magazynów Wyborczej