Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gdzie narodziła się opera? Na to pytanie 99 proc. osób odpowie pewnie, że we Florencji pod koniec XVI wieku z inicjatywy tzw. humanistów, świetnie wykształconych arystokratów, którzy chcieli wskrzesić tradycje antycznego teatru. I nie będzie to błędna odpowiedź, choć tylko w połowie pełna.

Podarunek z Wenecji

Bo opera, jaką dziś znamy, narodziła się dopiero kilkadziesiąt lat później – w Wenecji. Pierwsze florenckie opery, zwane jeszcze drammi per musica, powstawały ku uciesze elity – ludzi dobrze urodzonych i posiadających intelektualne zaplecze do należytego odbioru nowego gatunku łączącego słowo, muzykę i teatr. Słynny „Orfeusz” Claudia Monteverdiego został przecież wykonany w 1607 roku na dworze księcia Gonzagi w Mantui.

Nurt dworski stał się bardzo żywotny w historii gatunku, ale to właśnie w Wenecji opera stała się sprawą publiczną. To właśnie tam w 1637 roku powstał pierwszy w historii teatr operowy otwarty dla szerokiej publiczności, oparty na systemie organizacji, aktualnym w tego typu instytucjach do dziś. Przede wszystkim zaś wykształcił się tam tzw. styl bel canto, tak ważny w czasach późniejszych – to tam zachwycano się urodą ludzkiego głosu, pięknego śpiewu. Najlepszym przykładem są opery pozostawione potomnym przez Francesco Cavallego, który jest bohaterem nowej płyty słynnego kontratenora Philippe’a Jaroussky’ego „Ombra mai fu – Francesco Cavalli. Opera Arias” (Erato 2019).

Kruche piękno

Z tym właśnie programem Jaroussky wystąpi 3 lipca w ICE Kraków. Towarzyszyć mu będzie założona przez niego orkiestra barokowa Artaserse. Treść nowej płyty nie oznacza, że francuski kontratenor pierwszy raz śpiewa muzykę Cavallego – sięgał po nią często, gdyż nie tylko kusi ona siłą inwencji.

Cavalli był kompozytorem niezwykle kreatywnym – skomponował 40 oper, oraz wszechstronnym. Potrafił napisać poruszające emocjonalnie lamenty, arie żalu i opłakiwania, ale też wesołe burleski i sielskie, pastoralne sceny. Można z tego dorobku czerpać pełnymi garściami, a słucha się tego świetnie, bo jest to muzyka lekka, dowcipna, obdarzona delikatną, lecz zmysłową urodą, niepozbawiona pasji i głębi. Nic dziwnego, że przyciągnęła uwagę artysty tak wyrafinowanego, jak Philippe Jaroussky.

Falset jak magnes

Subtelna twarz, anielski głos. Mimo 41 lat na karku – wieczny chłopiec i uosobienie wdzięku. Tak można w skrócie określić tego niezwykłego śpiewaka. Jego popularność bije rekordy, stał on się wręcz synonimem śpiewaka kontratenora (mówisz „kontratenor”, myślisz „Jaroussky” i vice versa).

Jaroussky urodził się w Maison-Lafitte w 1978 roku w rodzinie, w której były korzenie rosyjskie, studiował w Paryżu. Zasłynął serią płyt z repertuarem komponowanym w XVIII wieku dla kastratów, m.in. Giovanniego Carestiniego (2005).

Przypomnijmy, że popularność kastratów w tamtych czasach równała się uwielbieniu dla gwiazd popu i rocka współcześnie. Śpiewali głosem wykraczającym poza ludzką miarę, ale płacili za to potworną cenę okaleczenia w dzieciństwie.

To, że na przełomie XX i XXI wieku repertuar kastratów znów zdobył popularność jest fenomenem kulturowym. Śpiewają go wybitne śpiewaczki, ale przede wszystkim kontratenorzy. Kim są? To śpiewacy, którzy do perfekcji opanowali tzw. technikę falsetową, śpiewania brzeżkami strun głosowych, co powoduje, że głos męski może sięgać do bardzo wysokich tonów osiągalnych dla sopranów czy altów. Śpiewający falsetem Jaroussky wydawał się wręcz inkarnacją XVIII-wiecznych kastratów.

Wrażliwa męskość

On sam kocha popularność: „Ludzie na całym świecie naprawdę mnie słuchają. Zawsze jestem zdumiony, kiedy ludzie rozmawiają ze mną w Hong Kongu, Sydney, Meksyku, Tokio i znają wszystkie moje płyty i nagrania video na YouTubie!” – mówił w jednym z wywiadów.

Zapytany kiedyś skąd bierze się tak wielka popularność kontratenorów, Jaroussky odpowiedział: „Ma to związek ze zmianą modelu męskości. Współcześnie mężczyzna nie musi się wstydzić swojej wrażliwości, może ją okazywać bez obawy o to, że zostanie posądzony o słabość”.

Mężczyzna śpiewający falsetem już nie śmieszy, ale budzi zachwyt i podziw dla swojego talentu. A jeszcze w latach 70. XX wieku jedyny znany wówczas kontratenor Alfred Deller budził szacunek jedynie garstki wielbicieli.

CYKL KONCERTÓW ICE CLASSIC

Rozpoczął się w 2015 roku recitalem Aleksandry Kurzak. – W sali audytoryjnej w Centrum Kongresowym ICE Kraków gościliśmy już w ramach cyklu „ICE Classic” najwybitniejszych wykonawców światowych scen muzyki klasycznej, jak Anne-Sophie Mutter, Max Richter, Elina Garanca, Diana Damrau, Orchestre Symphonique de Montréal pod batutą Kenta Nagano, a ostatnio – London Symphony Orchestra pod dyrekcją Simona Rattle’a oraz Isabelle Faust z Philippeem Herreweghem – mówi Izabela Helbin, dyrektor Krakowskiego Biura Festiwalowego.

KONCERT

Philippe Jaroussky (kontratenor), Ensemble Artaserse, 3 lipca, godz. 19.30, Centrum Kongresowe ICE Kraków, ul. Konopnickiej 17, Sala Audytoryjna im. Krzysztofa Pendereckiego

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.