Uratował od zapomnienia kulturę Ajnów, za co do dziś cenią go w Japonii. Wiele mu zawdzięczają też nasi podhalańscy górale. Bronisław Piłsudski - brat Józefa, syberyjski zesłaniec, niedoszły prawnik, etnograf.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Był starszy o rok od swojego słynnego brata, przyszłego Marszałka – Józefa Piłsudskiego. Różnili się bardzo – temperamentem, wyglądem. „...młodszy brat miał ciemniejsze włosy, ciemniejszą oprawę oka, ciemniejszą cerę, oraz smuklejszą i wyższą postawę ciała. Bronisław miał płeć białą, różową, włosy jasne, postawę ciężką, zdradzającą skłonność do otyłości. Mieli tylko ten sam wesoły, serdeczny i łatwy śmiech i te same szare oczy” – opisywał go na łamach „Rocznika Podhalańskiego” pisarz i badacz ludów Syberii Wacław Sieroszewski, który z Bronisławem zetknął się na zesłaniu.

W przeciwieństwie do wojowniczo usposobionego brata – konspiratora, nie lubił polityki, rewolucji – bo wiązała się z nimi walka, przemoc. Zawsze szukał drogi pojednania. „Dlaczego się nie pogodzić?... Przecie to takie proste, szanuj to w innych, co chcesz, żeby w tobie szanowano!...” – tłumaczył.

Bronisław studiował prawo w Petersburgu, ale studiów nigdy nie miał skończyć. Oskarżony o udział w spisku i przygotowywanie zamachu na cara Aleksandra III, został skazany na karę śmierci, zamienioną na 15 lat ciężkich robót. Jego brat Józef „zarobił” wtedy 5-letnie zesłanie do Wschodniej Syberii.

Starszy z braci Piłsudskich trafił na Sachalin. Podróż odbył w strasznych warunkach – wraz z setkami innych skazańców, pod pokładem statku. „Ludzie szaleli, marli jak muchy i odbierali sobie życie. Okrutni nadzorcy i oficerowie marynarki, aby utrzymać ten tłum w rygorze, używali najostrzejszych i najbezwzględniejszych środków – chłosty, tortur, kary śmierci” – opisywał Sieroszewski.

Po kilku latach więziennego rygoru pozwolono mu podjąć lżejsze prace. Pracował w biurze, prowadził spostrzeżenia meteorologiczne, gromadził zbiory przyrodnicze dla miejscowego muzeum. Urządził bibliotekę, uczył w szkole ludowej. „Najwięcej i najgoręcej zajęły mnie w tych początkowych latach dzieci kryminalnych zesłańców” – zapisał.

Nazywali mnie swym starszym bratem

Na zesłaniu zetknął się z rdzennymi mieszkańcami tych ziem – Gilakami, Orokami i zwłaszcza Ajnami. „Zbliżyłem się do tych ludzi wymierających i krzywdzonych, żeby odetchnąć wśród nich lepszym powietrzem i nieść im pomoc” – pisał.

Obserwował ich zwyczaje. Widząc, że coraz trudniej im wyżyć z rybołówstwa i myślistwa, starał się ich przekonać do ogrodnictwa. Uczył ich czytać i pisać (choć zarazem cierpiał, że przyczynia się mimowolnie do ich rusyfikacji), był ich tłumaczem i „orędownikiem” wobec władzy.

Starał się opanować języki rdzennych mieszkańców. Zawsze zresztą miał wielkie zdolności w tej dziedzinie: władał francuskim, niemieckim, rosyjskim, mówił po białorusku i trochę po litewsku. W opracowanych przez niego słownikach znalazło się ponad 10 tysięcy słów z języka Ajnów, 6 tys. – z języka Gilaków, 2 tys. – Oroków.

„Zaufanie ich pozyskałem całkowite i zostałem przyjęty na członka jednego rodu. Cała młodzież Gilaków nazywała mnie odtąd swym starszym bratem” – wspominał Piłsudski.

Był dzięki temu dopuszczany do tajemnych obrzędów, poznawał obyczaje, legendy, pieśni i opowieści tubylców. Pozyskiwał też rzadkie przedmioty – wiele takich okazów zasiliło potem muzea w Petersburgu i Władywostoku.

Piłsudski potrafił korzystać z ówczesnych technicznych nowinek. Zrobił wiele świetnych zdjęć, dokumentujących świat Ajnów – ich twarze, stroje, rytualne czynności, domy. Wykorzystywał także fonograf – ówczesny odpowiednik współczesnego dyktafonu. Zarejestrował na nim pieśni i opowieści. W jego kolekcji znalazło się około 100 wałków woskowych z unikatowymi nagraniami.

Muzeum Manggha: Wystawa Ajnowie, górale i Bronisław Piłsudski
Muzeum Manggha: Wystawa Ajnowie, górale i Bronisław Piłsudski  JAKUB PORZYCKI

Dzięki zasługom w gromadzeniu zbiorów zaoferowano mu posadę kustosza w muzeum we Władywostoku. Za wstawiennictwem towarzystwa geograficznego dostał zgodę na wyjazd z Sachalinu. Zyskał też status „osiedleńca”.

Nie ograniczał się do roli kustosza, wydawał dwutygodnik statystyczny o Wschodzie, był nawet felczerem w szpitalu dla imigrantów.

Rodzinne związki

Umiejętność zjednywania sobie przychylności tubylców przydała się np. podczas wyprawy etnograficznej na wyspę Hokkaido, na którą w 1903 r. wyruszył z Wacławem Sieroszewskim.

„Po przybyciu do jakiejś wsi albo koczowiska Bronisław Piłsudski pozostawiał zwykle troskę o wygody pobytu towarzyszom, a sam znikał tajemniczo. Za chwilę można go było dostrzec gdzieś na uboczu, porozumiewającego się z wyrostkami, gromadzącego dookoła siebie dzieci, z któremi w mgnieniu oka wchodził w serdeczne, poufałe stosunki. Za dziećmi szły kobiety, a te pociągały za sobą zwolna i przezornych, nieufnych „władców życia”. W kilka godzin swą dobrocią, miłem obejściem i wesołym śmiechem Bronisław Piłsudski więcej dokonał, niż my za pomocą pieniędzy lub dokumentów urzędowych” – wspominał Sieroszewski.

Efekty były wymierne: dostawali najlepszą chatę, ceny za wszystko znacznie spadały. Co ważniejsze, wkrótce sypały się zaproszenia od gospodarzy na spotkania, podczas których snuto stare pieśni i opowieści.

Muzeum Manggha: Wystawa Ajnowie, górale i Bronisław Piłsudski
Muzeum Manggha: Wystawa Ajnowie, górale i Bronisław Piłsudski  JAKUB PORZYCKI

Piłsudski szybko stawał się też powiernikiem rozmaitych, trapiących tubylców spraw. „Po paru dniach już był ucieczką uciśnionych, obrońcą słabych i pokrzywdzonych, rzecznikiem i przywódcą lepszej, sprawiedliwszej opinii publicznej..” – dodawał Sieroszewski.

Obrońcę miały w nim zwłaszcza kobiety. Bronił ich praw, nawoływał do równouprawnienia – i to nie tylko wśród mieszkańców Hokkaido.

Jak bardzo zależało mu na losie i wizerunku Ajnów świadczy incydent, opisany przez Sieroszewskiego. Pomiędzy badaczami doszło kiedyś do kłótni: Piłsudski uważał, że w jednej z powieści Sieroszewski „nie dość sympatycznie” opisał tubylca. „Bronisław żądał ode mnie, abym napisał specyalną powieść z życia tego plemienia, ‘gdyż nie wszyscy są przecież tacy jak opisany, a jednostronne oświetlenie charakteru całego plemienia jest wielką krzywdą dla niego, gdyż ono nie może się bronić’” – zanotował badacz.

Sam Piłsudski z Ajnami wszedł w bardzo bliskie związki, wykraczające daleko poza kontakty naukowe. Ożenił się z kobietą o imieniu Chuhsamma, krewną wodza Bafunke. Miał z nią urodzonego w 1903 r. syna Sukezo i młodszą o dwa lata córkę Kiyo.

Gdy wyjechał, wszyscy oni zostali na Sachalinie (na co ponoć nalegała rodzina jego żony); Chuhsamma zmarła tam w 1936 r.

Do dziś w Japonii żyją potomkowie Piłsudskiego. Jego wnuk Kazuyasu Kimura o słynnym dziadku-Polaku usłyszał już jako dorosły człowiek – i to nie od rodziców, ale od japońskich badaczy, zgłębiających naukową spuściznę Piłsudskiego – etnografa. Dowiedział się także o ajnowskich korzeniach – o których jego ojciec Sukezo także nie wspominał. Po latach poznał też rodzinę Józefa Piłsudskiego i odwiedził kraj dziadka. – Mój świat się rozszerzył – komentował te odkrycia podczas niedawnej wizyty w Polsce.

Na ratunek ginącej góralszczyźnie

Gdy wybuchła wojna rosyjsko-japońska, Bronisław przedostał się do Japonii. Jedyny dostępny kierunek wędrówki wiódł dalej na wschód – przez Amerykę i Francję dotarł w 1906 r. do Galicji. Począwszy od momentu zesłania, okrążył więc glob ziemski. Prawie – na Litwę bowiem wciąż wrócić nie mógł.

Bronisław Piłsudski w Japonii. Ze zbiorów Archiwum Narodowego w Krakowie, sygn. 29/645/435
Bronisław Piłsudski w Japonii. Ze zbiorów Archiwum Narodowego w Krakowie, sygn. 29/645/435  Archiwum Narodowe w Krakowie

Pierwsze kroki skierował do Zakopanego. Zatrzymał się w mieszkaniu wynajmowanym przez Józefa Piłsudskiego u Tomasza Chyca Olesiaka. Bracia mogli się wreszcie spotkać po 20 latach wymuszonej rozłąki.

W czasie paroletniego pobytu Bronisław miał tu wiele adresów: mieszkał w „Witkiewiczówce”, w pensjonacie „Nosal”, w „Pomocy Bratniej”, u Władysława Zamoyskiego...

Podobnie jak na Sachalinie, zainteresował się miejscową kulturą. Miał w tym swój udział Stanisław Witkiewicz (krewny od strony matki). Piłsudski był zauroczony jego książką „Na przełęczy” i znawstwem góralszczyzny.

– Zaraz po przyjeździe odwiedził Muzeum Tatrzańskie. Dowodem jego wpis, który zachował się w księdze z 1906 r. – mówi Anna Kozak, kierownik działu etnografii w Muzeum Tatrzańskim im. Tytusa Chałubińskiego w Zakopanem.

Będąc już doświadczonym etnografem, dostrzegał zachodzące zmiany – w stroju, budownictwie, obyczajach. Postanowił ratować ginące przejawy kultury ludowej Podhala.

Założył Sekcję Ludoznawczą Towarzystwa Tatrzańskiego. Jej członkami byli zarówno przyjezdni (także kuracjusze), jak i miejscowi, górale.

Wszedł w skład zarządu Towarzystwa Muzeum Tatrzańskiego. – Na początku przeprowadził inwentaryzację zbiorów muzeum. Wiedział więc, co jest, ile, a czego brakuje, opracował wytyczne. Zaczął sam chodzić w teren, pozyskiwał nowe eksponaty. Interesowały go rzeczy codziennego użytku, sztuka ludowa, strój, ozdoby – opowiada Anna Kozak.

Wędrował po Podhalu, Spiszu i Orawie. – W okolicy Czarnego Dunajca poznał górala, Augusta Zająca, handlującego lekarstwami dla bydła i dewocjonaliami. Dobrze znał okolicę, poszli razem na wyprawę. Piłsudski opowiadał mu o kolekcji, o muzeum. Zając potem stał się rodzajem agenta działającego w terenie, który zbierał rzeczy dla muzeum i kolekcjonerów – opisuje Anna Kozak.

Podczas jednej z wypraw Piłsudskiego zatrzymali żandarmi węgierscy. Wydał im się podejrzany – bo chodził, rozpytywał ludzi, a na dodatek był poddanym rosyjskim. Czyżby szpieg? Ale kiedy opowiedział, że został zesłany za zamach na cara, żandarmi zmienili ton i uraczyli suto zakrapianym posiłkiem.

Piłsudski opowiadał potem Józefowi Zychowi z Witowa, że to było straszne. I tłumaczył dlaczego: „Ta wódka i ta papryka...”.

Góralskie dary

Bronisław Piłsudski uważał, że trzeba zachęcać samych górali, by przekazywali dary do muzeum. Ci, którzy to robili, mieli dożywotni, bezpłatny wstęp do muzeum. Listę darczyńców publikowała także „Gazeta Podhalańska”.

O tym, że potrafił górali do tego zachęcić, świadczy większa liczba przekazanych przez nich rzeczy. – Do 1912 r. wśród około 600 nabytków Muzeum Tatrzańskiego był tylko jeden podarowany przez górala. A w latach 1912-14 było 30 takich darów, z Zakopanego, Olczy, Witowa – zaznacza Anna Kozak.

Ul z Witowa (ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. T, Chałubińskiego w Zakopanem)
Ul z Witowa (ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. T, Chałubińskiego w Zakopanem)  Fot. Dorota Gut

W księdze inwentarzowej muzeum za lata 1912-1914 jest w sumie ponad 250 nabytków, przy których figuruje nazwisko Bronisława Piłsudskiego. – Są wśród nich takie, które zebrał sam, ale również i te, które trafiły za jego pośrednictwem: wspomniane dary od górali czy zbiory Bronisławy Giżyckiej, która przez pewien czas zastępowała go na stanowisku prezesa Sekcji Ludoznawczej TT i w tym czasie też gromadziła zbiory dla Muzeum. A także dar od Konrada Nikorowicza, prezesa Towarzystwa Muzeum Tatrzańskiego – kolekcja, którą stworzył dla niego wcześniej Bronisław Piłsudski – uzupełnia Anna Kozak.

Owe eksponaty to np. elementy stroju ludowego (w tym kobiece naszyjniki, wcześniej nieobecne w zbiorach zakopiańskiej placówki), sprzęty domowe (np. łapka na gryzonie pozyskana z Witowa), forma do robienia fajek. I przykłady sztuki ludowej – obrazy na szkle i blasze, rzeźby czy pogardzane przez kolekcjonerów, a popularne na ówczesnej wsi, oleodruki.

– W dziale etnograficznym Muzeum ma 11 tysięcy obiektów. Może się wydawać, że te 250 Piłsudskiego to tylko kropla. Ale jego wpływu nie da się przeliczyć jedynie na liczby. Piłsudski miał wiele pomysłów, inspirował, zarażał pasją – podkreśla muzealniczka.

Miał też swój udział w powstaniu „Rocznika Podhalańskiego”, czasopisma naukowego, wydawanego przez placówkę. Powołał komisję wydawniczą Towarzystwa Muzeum Tatrzańskiego, mającą zająć się wydawaniem „Rocznika”, zgromadził teksty do pierwszego tomu i zdobył pieniądze na jego wydanie. Niestety wybuch pierwszej wojny światowej na kilka lat przerwał prace nad pismem.

Piłsudski nie zobaczył pierwszego numeru. „Rocznik Podhalański” ukazał się ostatecznie w 1921 r., już po jego śmierci.

Jak tępić żarłoczne owady

Piłsudski miał też własne wyobrażenie o tym, jak muzeum powinno pokazywać eksponaty w „dziale ludoznawczym”. Opisał je szczegółowo w artykule „W sprawie Muzeum Tatrzańskiego”.

Łyżnik, Zakopane, XIX wiek (ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra T. Chałubińskiego w Zakopanem)
Łyżnik, Zakopane, XIX wiek (ze zbiorów Muzeum Tatrzańskiego im. dra T. Chałubińskiego w Zakopanem)  Fot. Dorota Gut

Powoływał się na swoje doświadczenia z czasów, gdy był kustoszem muzeum we Władywostoku, a także z tego, co widział, zwiedzając muzea w Japonii, Ameryce, Anglii, Francji, Niemczech, Austrii, Szwajcarii, Belgii. Niezwykle szczegółowo opisywał, w jakich szafach przechowywać zbiory, jak chronić przed żarłocznymi owadami (kamfora, terpentyna). Sale powinny być jasne, przy prezentowaniu strojów należy unikać manekinów (bo dają wrażenie sztuczności), eksponaty trzeba opatrywać karteczkami itp. Wśród rzeczy niezbędnych w pracowni naukowej wymieniał aparat fotograficzny z kliszami, fonograf i wałki do zapisywania na nich „śpiewów, muzyki, a nawet wykrzyków i rozmów”.

Postulowany przez niego fonograf rzeczywiście trafił do muzeum – poprzez dom wysyłkowy w Pradze zamówił go i kupił dyrektor placówki, Juliusz Zborowski. Na tym właśnie sprzęcie – ponad sto lat temu – zostały zarejestrowane góralskie śpiewy i muzyka – m.in. w wykonaniu Bartusia Obrochty.

Piłsudski zasilał podhalańskimi eksponatami także inne muzea. Przygotował kolekcję strojów z Podhala dla muzeum w Petersburgu, eksponaty wysyłał też do Wiednia i dla muzeum Dzieduszyckich we Lwowie.

W zakopiańskich czasach powstał jeden z jego portretów, namalowany przez Witkacego. – Nosił podpis „Wujaszek w trakcie opowiadania o polowaniu na foki”. Obraz nie przetrwał, być może zniszczył go sam Witkacy. Znamy go tylko z fotografii – dodaje Anna Kozak.

Ciekawą historię ma inny portret Piłsudskiego, też powstały w „zakopiańskim” okresie. Autorem był litewski artysta Adomas Varnas – namalował go w 1912 r., w willi „Korniłowiczówka”. Obraz na lata zaginął, odnaleziony został dopiero w 2016 r., w ośrodku wojskowym pod Warszawą. Na tabliczce umocowanej na ramie można było przeczytać, że jest to „Starzec w japońskim kimono – malarz nieznany”. Dopiero później obraz „odzyskał tożsamość” – z niepamięci wydobyto zarówno autora, jak i sportretowanego we wzorzystym kimonie Bronisława Piłsudskiego.

Adomas Varnas: Portret Bronisława Piłsudskiego (obraz pierwotnie znany pt. Starzec w japońskim kimono), 1912, olej na płótnie, Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego
Adomas Varnas: Portret Bronisława Piłsudskiego (obraz pierwotnie znany pt. Starzec w japońskim kimono), 1912, olej na płótnie, Fundacja Rodziny Józefa Piłsudskiego  Fot. Dorota Gut

Rosjanie tu przyjdą...

„Trochę pomagali mu krewni, trochę zarabiał piórem, lecz boleśnie odczuwał obojętność powszechną naszej oficyalnej nauki dla skarbów wiedzy, jakie zgromadził oraz chęci o zdolności do pracy, jakie posiadał. Cenili go i zapraszali do siebie obcy: Rosyanie, Amerykanie, Niemcy – swoi, po długich staraniach, ofiarowali miejsce koncypienta w jakiemś podrzędnem starostwie galicyjskiem” – pisał z goryczą Wacław Sieroszewski.

Bronisław Piłsudski nigdy nie dorobił się majątku, żył w biedzie. Musiał sprzedawać część przywiezionych ajnowskich zbiorów.

Nie mógł liczyć na posadę w którejś z instytucji naukowych. Mimo że był doświadczonym etnografem „terenowcem”, formalnie nie posiadał stopnia naukowego. Na zesłanie trafił przecież jako student prawa, nie miał możliwości kontynuowania nauki na żadnym uniwersytecie. Wiedzę czerpał z książek, a także podczas wypraw, towarzysząc innym badaczom. Etnografii uczył się w praktyce – obserwując, badając, opisując Ajnów.

– Chciał się „zaczepić” w Polskiej Akademii Umiejętności, ale tam nie było sekcji zajmującej się społeczeństwami pozaeuropejskimi. Został jedynie sekretarzem nowej sekcji etnologicznej. Próbował uzupełnić wykształcenie w Paryżu, jeździł na kursy etnologiczne do Szwajcarii. Ale na ich dokończenie ciągle brakowało mu funduszy – dodaje Anna Kozak.

W 1914 r. musiał opuścić Galicję. „Rosjanie tu przyjdą... a ja się dla nich brzydko nazywam” – tłumaczył, nawiązując do działalności młodszego brata.

„Spotykałem go we Wiedniu w 1915 roku, gdzie razem z wielebnym biskupem W. Bandurskim pracowali nad ułożeniem ‘polskiej encyklopedyi, mającej powiadomić świat o – prawach, potrzebach i bogactwach Polski’. Kiedym mu zwrócił uwagę, że ten świat o naszych potrzebach i prawach najlepiej powiadomić może nasza własna zorganizowana siła i że brat jego, Józef, o wiele właściwszą i krótszą ku temu obrał drogę, odpowiedział mi z bólem: – Cóż kiedy ja... nie mogę!... Każdy służy jak umie!...” – wspominał jego „pacyfistyczną” postawę Wacław Sieroszewski.

Głosił odczyty, prowadził działalność charytatywną. Chciał jechać do Japonii, by tam szukać sojuszników dla sprawy polskiej. Utknął w Szwajcarii. Tu organizował komitet pomocy Litwie, a także komitet pomocy Polakom – ludziom nauki, cierpiącym biedę podczas wojny.

Krzyże Litwy, wody Sekwany

W Szwajcarii napisał – po francusku i polsku – ostatnią pracę, „Krzyże litewskie”. Omawiał w niej kapliczki o różnych kształtach i krzyże, ich znaczenie, zdobienia (sfotografował je potem Adomas Varnas – autor wspomnianego powyżej portretu). Do rodzinnej Litwy nadal wrócić nie mógł.

We wstępie do tej książki dr Julian Talko-Hryncewicz pisał: „Posiadał zapał wyjątkowy, rwał się do czynu, lecz ciernie życiowe stawały mu na poprzek drogi obok walki o byt. Kto znał bliżej Bronisława Piłsudskiego, ten zachowa o nim pamięć jako o człowieku serdecznym, utalentowanym z natury, lecz któremu warunki życiowe nie pozwoliły rozwinąć się w całej pełni. (...) Trzeba było mieć wiele zadatków wrodzonych i odporność, ażeby przechodząc takie losów koleje nie upaść i pozostać – człowiekiem”.

Bronisław Piłsudski zginął 17 maja 1918 r. w Paryżu. Utonął w Sekwanie. Prawdopodobnie popełnił samobójstwo.

Zaledwie parę miesięcy później, w listopadzie 1918 r. jego brat Józef stanął na czele odrodzonego państwa polskiego.

***

Archiwum Narodowe w Krakowie przygotowało internetową wystawę „Japońskie szlaki Bronisława Piłsudskiego”. Można na niej obejrzeć zdjęcia i dokumenty: www.ank.gov.pl

Niektóre eksponaty związane z postacią Piłsudskiego-etnografa prezentowane są obecnie na wystawie „Ajnowie, górale i Bronisław Piłsudski” w Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha, czynnej do 20 stycznia 2019 r.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Artykuł bardzo dobry (jak zwykle zresztą w przypadku p. Gut ;-), tylko tytuł dobrany nie najszczęśliwiej. Dlaczego "Nieznane losy"? Nie ma tu chyba żadnych nowych odkryć z jego biografii, a kto się interesował postacią Bronisława Piłsudskiego ten generalnie już chyba mniej więcej wszystko to wiedział o tym fascynującym człowieku :-) Dla mnie nowością była tylko sprawa tego portretu zidentyfikowanego 2 lata temu - jeszcze jeden dowód na to, że cuda w badaniach historycznych się zdarzają ;-)

    Swoją drogą zadziwia ówczesny liberalizm prawny: kiedy Piłsudski znalazł się w Japonii (co jest trochę eufemizmem, bo w istocie to raczej Japonia przyszła do niego, kiedy wojska japońskie w lipcu 1905 zdobyły Sachalin), mimo iż był poddanym wrogiego mocarstwa, zupełnie swobodnie podróżował po kraju, spotykał się z tamtejszymi uczonymi, założył nawet towarzystwo przyjaźni polsko-japońskiej, a następnie bez żadnego kłopotu odpłynął statkiem do USA. Później przejechał przez pół świata, a w końcu osiadł w Zakopanem - swobodnie przekraczając wszystkie granice na rosyjskich papierach i nadal nie niepokojony przez nikogo, nawet w skonfliktowanych z Rosją Austro-Węgrzech... My z naszą dzisiejszą globalizacją moglibyśmy ówczesnym buty czyścić ;-)

    Pozdrawiam
    już oceniałe(a)ś
    10
    0