Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Szczawnica. Urokliwy kurort położony pomiędzy łańcuchem Pienin a Beskidem Sądeckim, doskonale znany każdemu amatorowi polskich gór.

Miejscowość od ponad 200 lat funkcjonuje jako uzdrowisko. Tym, którzy zamiast aktywnego wypoczynku – wyprawy do słynnego wąwozu Homole czy spływu kajakiem potokiem Grajcarek – wolą bardziej statyczne aktywności, kurort również zapewnia szereg atrakcji, m.in.: wizytę w Pijalni Wód Mineralnych, spacer odnowioną promenadą wzdłuż Grajcarka czy orzeźwiającą kąpiel w potoku. Chociaż tę ostatnią czynność jeszcze kilka lat temu odradzał turystom każdy miejscowy.

Nieczystości przenikały do Grajcarka

Problem z potokiem był paradoksalny, zwłaszcza biorąc pod uwagę tytuł uzdrowiska przyznany Szczawnicy – Grajcarek przez lata był zanieczyszczony. Zanieczyszczony na tyle, że kąpiel w nim mogła zaszkodzić. Powód zanieczyszczeń był prozaiczny: miejscowości położone powyżej Szczawnicy – Szlachtowa i Jaworki – nie były skanalizowane.

Nieczystości z ich obszaru tylko w szczątkowej ilości trafiały do położonej w dole potoku oczyszczalni. Nieczystości przenikały do Grajcarka przez nieszczelne zbiorniki lub były do niego nielegalnie odprowadzane przez mieszkańców wsi. – Patrzyliśmy ze grozą na tych turystów, którzy decydowali się na kąpiel w potoku, bo nie mieli świadomości, co może się w nim znajdować – wspomina Paweł Szuba z Podhalańskiego Przedsiębiorstwa Komunalnego.

Kłopot został rozwiązany w 2015 roku. Nakładem europejskiego Funduszu Spójności oczyszczalnia ścieków w Szczawnicy została przebudowana. Rozbudowano także sieć kanalizacji tak, aby objąć Szlachtową i Jaworki. – Ta inwestycja to zysk dla środowiska, turystyki i mieszkańców – cieszy się wójt gminy Szczawnica Grzegorz Niezgoda. – Poprawiła się czystość Grajcarka, co zwiększyło turystyczną atrakcyjność Szczawnicy. Dziś 92 proc. mieszkańców gminy ma dostęp do kanalizacji – dodaje z dumą Niezgoda.

Podhalańskie Przedsiębiorstwo Komunalne

Rozbudowa oczyszczalni w Szczawnicy to kolejny projekt, który na Podhalu i w Pieninach realizowany jest ze środków unijnego Funduszu Spójności. Jest on przeznaczony dla państw członkowskich Unii, których dochód narodowy brutto na mieszkańca wynosi mniej niż 90 proc. średniego DMB w UE. Polska znalazła się w gronie beneficjentów Funduszu wraz z wstąpieniem do Unii i pobiera z niego środki do dzisiaj.

Z tego funduszu do 2020 roku rozdysponowane zostanie 63,4 mld euro. Po to, by móc ubiegać się o te środki, gminy z okolic Nowego Targu stworzyły Podhalańskie Przedsiębiorstwo Komunalne (PPK).

Pomysł powstania PPK zrodził się już w 2003 roku. – Gminy ustaliły wtedy, że łatwiej będzie się o pieniądze ubiegać razem niż osobno – wspomina Paweł Szuba, związany z przedsiębiorstwem od momentu jego powstania. Dziesięć gmin z regionu zdecydowało się na stworzenie spółki, która przejęła zarząd nad systemem oczyszczalni i kanalizacji na ich terenie. Gminy, które przystąpiły do projektu, to: Poronin, Kościelisko, Biały Dunajec, Czarny Dunajec, Krościenko, Łapsze Niżne, Nowy Targ, Szaflary, Czorsztyn oraz Szczawnica.

Gmina ożyła turystycznie

„Oczyszczanie ścieków na Podhalu” – bo tak nazywał się pierwszy projekt zrealizowany przez PPK w latach 2003-2010 – skutkował inwestycjami na terenie wszystkich zaangażowanych gmin. Koszt projektu wyniósł ponad 17,5 tys. euro i w 65 proc. pokryty został ze środków pochodzących z Funduszu Spójności.

Wybudowano nową oczyszczalnię w miejscowości Sromowce Niżne, wyremontowano dwie kolejne – w Czarnym Dunajcu i w Niedzicy, a także wybudowano 102 km sieci kanalizacyjnej. Dostęp do kanalizacji zyskało w ten sposób ponad 8 tys. mieszkańców. Dla porównania: łączna długość sieci w gminach tworzących spółkę przed rozpoczęciem projektu wynosiła ok. 300 km.

Wpływ inwestycji najlepiej widać na przykładzie Sromowców Niżnych. – Przed rozpoczęciem projektu w miejscowości w ogóle nie było kanalizacji. Tymczasem po powstaniu oczyszczalni, a także wybudowaniu kładki nad Dunajcem prowadzącej na Słowację, gmina ożyła turystycznie. – Wcześniej to mieszkańcy okolic częściej jeździli na Słowację, teraz to Słowacy przyjeżdżają do Sromowców – opowiada Paweł Szuba. Dziś miejscowość służy jako baza noclegowa dla turystów wybierających się do położonego po słowackiej stronie Czerwonego Klasztoru. Miejsce to często wybierają turyści zdobywający szczyt Trzech Koron, stąd startują także spływy Dunajcem.

Normy wody

Powstanie PPK nie zostało jednak przez wszystkich odebrane jednoznacznie pozytywnie. – Realizując projekt „Oczyszczanie ścieków na Podhalu”, musieliśmy zaciągnąć pożyczki, aby uzyskać odpowiedni wkład własny. Kwotę na spłatę zbieraliśmy potem przez podwyższone opłaty za odprowadzanie ścieków, co nie spodobało się niektórym gminom – przyznaje Szuba. – Dodatkowe koszty zwróciły się jednak w postaci zwiększonego ruchu turystycznego. Mimo zastrzeżeń, żadna gmina nie zdecydowała się na wystąpienie ze spółki – przekonuje pracownik PPK. W ostatnich latach łączna długość sieci kanalizacyjnej na obszarze gmin powiększyła się o kolejne 100 km, przed kilkoma tygodniami rozpoczęto realizację kolejnego projektu na terenie aglomeracji nowotarskiej. Ostatnią dużą przeprowadzoną inwestycją była wspomniana wcześniej przebudowa oczyszczalni ścieków w Szczawnicy.

– Proszę porównać te wskaźniki: tutaj widzi pan, jakie normy musi spełniać woda odprowadzana z oczyszczalni do rzeki. W drugiej rubryczce widnieje faktyczny stan wody, którą wpuszczamy do Dunajca – pan Marek ze szczawnickiej oczyszczalni (imię zmienione na prośbę rozmówcy) oprowadza mnie po wyremontowanym zakładzie. – Sam nie napiłbym się wody zaraz po oczyszczeniu, ale dla środowiska jest całkowicie niegroźna – przekonuje pracownik.

Marek pracę w oczyszczalni zaczynał jeszcze przed transformacją ustrojową. Jak mówi, zakład także przed przebudową nie miał problemu z obsługą gminy – poza szczytem sezonu. Głównym problemem pozostawał jednak fakt, że nie wszystkie nieczystości z terenu gminy trafiały do oczyszczalni. – Teraz ten problem został rozwiązany. A nasza oczyszczalnia jest chyba najnowocześniejsza w całym regionie – dodaje.

Koreańskie maszyny pracują ciszej

Z kolei projekt „Rozbudowa i modernizacja gospodarki ściekowej na terenie Miasta i Gminy Szczawnica” realizowany był w latach 2014-15. Dzięki niemu powstało 30 km nowej kanalizacji sanitarnej, przyłączono do sieci ponad 1500 mieszkańców (w gminie mieszka 5800 osób). Sieć objęła miejscowości wcześniej nieskanalizowane: Jaworki i Szlachtową. Całkowity koszt inwestycji wyniósł prawie 36 mln zł. Tak jak w przypadku wcześniejszych projektów, także ten był współfinansowany ze środków Funduszu Spójności.

Jak przekonuje Paweł Szuma, poprawę jakości wody w potoku Grajcarek widać gołym okiem. Zmianę na lepsze odczuli też mieszkańcy w bezpośrednim sąsiedztwie oczyszczalni. Biologiczne oczyszczanie ścieków wymaga doprowadzenia powietrza poprzez potężne dmuchawy. Generują one hałas.

– Przed modernizacją oczyszczalnię było słychać niemal pod Krościenkiem – wspomina Marek. Maszyny zostały wymienione na nowe, koreańskie, które pracują ciszej. – Drugim problemem był odór – mówi Marek. Teraz zapach jest praktycznie niewyczuwalny, a w bezpośrednim sąsiedztwie otworzył się nawet market z popularnej sieci dyskontów.

***

Projekt „Future is Now – Przyszłość jest teraz” jest współfinansowany przez Dyrekcję Generalną ds. Polityki Regionalnej i Miejskiej (DG REGIO) Komisji Europejskiej. Informacje i poglądy przedstawione na tej stronie są wyłącznie opiniami autorów i niekoniecznie odzwierciedlają oficjalne stanowisko Unii Europejskiej. Ani instytucje i organy Unii Europejskiej, ani żadna osoba działająca w ich imieniu nie mogą być pociągnięte do odpowiedzialności za wykorzystanie zawartych tu informacji.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.