Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Jan Latała: Kto może myśleć o przejściu Orlą Percią, a kto powinien zrezygnować?

Adam Marasek: Według zdroworozsądkowego myślenia powinno być tak, że osoba rozpoczynająca chodzenie po Tatrach chodzi po łatwych szlakach. Stopniowo nabiera doświadczenia, umiejętności, uczy się oceniania pogody, planowania wycieczek. Orla Perć powinna być jednym z ostatnich celów turystów w Tatrach.

Jakie ryzyka tam występują?

– To zależy od terminu, w którym się wybieramy. Są dwa szczególnie niebezpieczne okresy. Wiosenny, kiedy przez długi czas po zimie śniegi zalegają w żlebach, kotlinkach czy przy grani po stronie północnej. Trzeba się liczyć z tym, że płaty twardego, starego śniegu mogą leżeć do końca czerwca czy początku lipca. Drugi to jesień. Na dole jest jeszcze ciepło, a nocą w Tatrach temperatury spadają poniżej zera. Orla Perć pokrywa się wtedy często niewidoczną dla niewprawnego oka cieniutką lodową polewą. Nazywamy ją glasem. Kiedy przechodzimy z południowej strony grani na północną, można się poślizgnąć na niewidocznym zalodzonym odcinku.

A teraz, latem?

– Trzeba pamiętać o częstych załamaniach pogody i gwałtownych, acz krótkich opadach deszczu. Szczególnie w czerwcu i lipcu zdarzają się burze. Orla Perć jest zabezpieczona łańcuchami i metalowymi kotwami – to dodatkowe niebezpieczeństwo podczas nawałnicy. Na szczęście w tym rejonie porażeń jest zdecydowanie mniej niż na Giewoncie. Ale to nie może być argument przy planowaniu wycieczki.

Latem na niektórych odcinkach Orlej Perci tworzą się kolejki. Często niecierpliwi turyści próbują obejść bokiem czy się przepchać. Zdarza się też, że ktoś spuści kamień. Warto chodzić w kasku, także dlatego, że w momencie upadku możemy uchronić głowę przed uderzeniem w skały. Są też miejsca, gdzie mniej uważni turyści błądzą…

Wydaje się, że na Orlej Perci zabłądzenia są mało prawdopodobne.

– Najczęściej do pobłądzeń dochodzi w rejonie Żlebu Kulczyńskiego. Mimo że to miejsce jest dobrze oznakowane, turyści nie skręcają w lewo, jak prowadzi szlak, tylko wchodzą w Rysę Zaruskiego. To mocno eksponowany teren. Trudny w zejściu jest też szlak z Krzyżnego do Doliny Pięciu Stawów. Do zabłądzeń dochodzi zwłaszcza w dolnej części żlebu, gdzie szlak nagle skręca w prawo w kierunku Dolinki Buczynowej. Sporo osób nie zauważało tego i schodziło jeszcze niżej. Trafiały w eksponowany teren nad Doliną Roztoki. Zdarzały się tam upadki. Trzecim miejscem, gdzie często dochodzi do zagubień, jest masyw Granatów. Zwłaszcza we mgle czy zapadającym zmroku część osób widzi w dole staw lub światła schroniska i próbuje schodzić na skróty. Początkowo jest to łatwe zejście, które później staje się przepaściste.

Orla PerćOrla Perć Jan Cięciak

Trzeba też brać pod uwagę, że samo dojście do Orlej Perci pochłania trochę czasu i sił.

– Należy założyć, że dojście z Hali Gąsienicowej to są minimum dwie godziny, podobnie od schroniska w Dolinie Pięciu Stawów. Nie tylko Orla Perć, ale i szlaki dojściowe są trudne, długie i nie zawsze bezpieczne. Świadczy o tym liczba wypadków na nich. Przy planowaniu wycieczki należy wziąć pod uwagę, że problemy zaczynają się dużo wcześniej, zanim jeszcze wejdziemy na samą Orlą.

To wszystko powoduje, że jest to jeden z najtrudniejszych szlaków w Tatrach.

– Nie na darmo nazywa się Orla Perć. W zamiarach pomysłodawców miał to być szlak dla najlepszych turystów. Na początku XX w. niewiele osób chodziło po górach. Jeśli już szły, to wybierały się z przewodnikiem. Orla Perć była zwieńczeniem możliwości turystycznych. Od kilkunastu lat obserwujemy ludzi, zwłaszcza młodych, którym wydaje się, że są silni, zdrowi i zdolni do wszystkiego. W związku z tym nie baczą, czy idą na Orlą Perć, czy na łatwiejsze szlaki. Nie dla wszystkich to się dobrze kończy. Żeby wędrować bezpiecznie po Orlej Perci, oprócz sprawności trzeba mieć spore doświadczenie. Jak się go nie ma, należy wynająć przewodnika.

Często ludzie szukają porady np. na Facebooku. Pytają, czy mogą się wybrać na Orlą Perć. W odpowiedzi trafiają się głosy zalecające ostrożność, ale są i takie: „Orla Perć to żaden problem, ja przeszedłem bez dotykania łańcuchów”.

– To nie świadczy dobrze o tych, którzy takie sugestie wysyłają. Oczywiście oni mogą być sprawni, chodzili wcześniej, mają kondycję. Nie można przykładać swojej miary do innych. Trzeba też brać pod uwagę warunki, w jakich się wędruje. Przy załamaniu pogody skały robią się śliskie i dla części osób przejście staje się sporym wyzwaniem.

Co z samotnymi wycieczkami?

– Nie powinno się wychodzić w góry samotnie, tylko w niewielkich grupkach. Cztery osoby to jest optymalny skład. Cztery pary oczu to nie jedna, trudniej się zgubić na szlaku. Jeśli zdarzy nam się jakaś kontuzja, to lepiej być w grupie znajomych niż samemu. To nie znaczy, że inni turyści miną nas obojętnie. Oczywiście cała grupa musi prezentować podobny poziom umiejętności i kondycję. To jest kwestia odpowiedniego doboru ludzi, a to zajmuje czasem lata.

Razem wychodzimy, razem wracamy.

– To jedna z podstawowych zasad. Nie może być tak, że ktoś idzie wolniej, to go zostawiamy i mkniemy do przodu, a on kiedyś tam dojdzie. To zdarza się dość często.

Orla PerćOrla Perć Jan Cięciak

Do ilu wypadków doszło na Orlej Perci? Ile osób zginęło?

– Mam opracowane statystyki od 1909 do 2014 r. W całych polskich Tatrach zginęły 872 osoby, w tym 122 na Orlej Perci. W latach 1995–2014 odnotowano 459 wypadków – 246 na Orlej Perci, 213 na szlakach dojściowych. Zginęło 57 osób.

Jakie są przyczyny?

– Najczęściej to poślizgnięcia i upadki z wysokości. Z rzadka wycieńczenie czy zawał. Problemem na Orlej Perci jest odwodnienie. Szlak wiedzie granią, więc nie płynie tam żaden potoczek. W wyniku odwodnienia możemy zasłabnąć, być zdekoncentrowanym, mogą nas złapać skurcze. Aby tego uniknąć, trzeba dużo pić – to kwestia indywidualna, ale osoba podczas wycieczki potrzebuje minimum trzech litrów napojów.

Niepokojące jest to, że w ostatnich 20–25 latach liczba ofiar jest porównywalna z tą z pierwszych 80–90 lat funkcjonowania szlaku.

– Dawniej niewiele osób chodziło po Tatrach, zwłaszcza przed wojną. Poza tym wtedy Orlą Percią chodzili ludzie doświadczeni lub z przewodnikiem. W ostatnich latach na tym szlaku są tłumy. Wspominaliśmy o młodych ludziach, którzy przeskakują szczeble doświadczenia górskiego. Ale dotyczy to także tych, którzy w późniejszym wieku zaczynają turystykę tatrzańską, a wydaje im się, że są w dobrej formie. Dlatego powtarzam: Orla Perć jest tylko dla orłów, doświadczonych turystów.

Najtrudniejsze miejsca na Orlej Perci

Opracowanie: Adam Marasek (TOPR), lata 1995–2014

O tym, gdzie są najtrudniejsze miejsca na Orlej Percim, świadczy liczba wypadków:

  • Szlak dojściowy od Świnicy do Zawratu – formalnie nie wchodzi w skład Orlej Perci, jednak wielu turystów dochodzi tym odcinkiem do początku Orlej na Zawracie. 42 wypadki, zginęło 11 osób. W 2018 r. szlak jest zamknięty po skalnym obrywie z Niebieskiej Turni.
  • Szlak dojściowy przez Zawratowy Żleb – 72 wypadki, 6 śmiertelnych.
  • Szlak dojściowy przez Kozią Przełęcz. 31 wypadków, 8 śmiertelnych
  • Granaty: 29 wypadków, 4 śmiertelne.
  • Buczynowe Turnie. 17 wypadków.

Lista pytań, które powinieneś sobie zadać przed wyruszeniem na Orlą Perć

  • Czy mam umiejętności, by chodzić po tak trudnym szlaku?
  • Czy umiem korzystać z łańcuchów oraz innych sztucznych ułatwień? Czy umiem się odpowiednio zaasekurować?
  • Czy mam umiejętność wybierania właściwej drogi po to, by się nie pogubić na niektórych fragmentach?
  • Czy znam się na tyle na pogodzie w Tatrach, że potrafię ocenić, czy przyjdzie jej załamanie?
  • Czy mam na tyle siły, by przejść Orlą Perć? Jeśli tak, to na jakie odcinki podzielić przejście?
  • Czy mam odpowiednią ilość jedzenia, picia?
  • Czy jestem odpowiednio ubrany/a?
  • Czy wiem, że w niektórych miejscach może zalegać śnieg i trzeba mieć sprzęt zimowy?
  • Czy idę sam, czy w grupie?
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.