Małopolskie samorządy borykają się z narzuconym przez wojewodę obowiązkiem dekomunizacji ulic. I kombinują: jak zamiast zmieniać geografię miasta, nadać inne znaczenie nazwom kojarzącym się z komunizmem.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Ulica 27 Stycznia w Andrychowie – wojewoda małopolski wespół z historykami Instytutu Pamięci Narodowej wskazał ją jako propagującą ustrój totalitarny lub komunizm. Ma ona upamiętniać dzień wkroczenia do miasta wojsk radzieckich.

W związku z tym do burmistrza Andrychowa trafiło zarządzenie, które nakazuje nazwę ulicy zmienić. Dla andrychowian, szczególnie zameldowanych przy ul. 27 Stycznia, oznaczałoby to konieczność wymiany wszystkich dokumentów. Dlatego władze miasta, zamiast nazwę zmieniać, postanowiły nadać jej inne znaczenie.

– Tego dnia na całym świecie obchodzimy Dzień Pamięci Ofiar Holokaustu. Chcemy, by odtąd nazwa ulicy 27 Stycznia była kojarzona z tym wydarzeniem – mówi Tomasz Żak, burmistrz Andrychowa. We wtorek w tej sprawie wysłał list do wojewody Piotra Ćwika.

22 Stycznia, 21 Stycznia, 23 Stycznia...

W podobny sposób z dekomunizacją próbują radzić sobie inne małopolskie miejscowości. Przypomnijmy, że jej pierwsza fala przetoczyła się przez region już latem. Wówczas w wielu miastach, m.in. w Tarnowie i Krakowie, swoich patronów zmieniły najbardziej kontrowersyjne dla IPN ulice.

Ale zmiany dotknęły także małe miejscowości: Balin, Luszowice czy Pogorzyce w gminie Chrzanów. Tam z map znikły ulice 22 Stycznia, 21 Stycznia oraz 23 Stycznia, które odpowiednio zastąpiono nazwami: 22 Stycznia 1863 Roku (wybuch powstania styczniowego), Styczniowców oraz Koralową. W samym Chrzanowie także zastosowano podobną kosmetykę. Komunistę Jana Krasickiego zastąpiono... Ignacym Krasickim.

Wojewodzie nie podobał się także patron ulicy z Oświęcimia – Ignacy Fik, poeta, publicysta, krytyk literacki i działacz polityczny, urodzony w Przeciszowie koło Oświęcimia. Władze miasta nie chciały jednak wymazania go z pamięci. – Prezydent nie przewiduje zmiany nazwy ulicy. Sprawę konsultował z mieszkańcami, którzy uważają, że patron nie zasługuje na takie traktowanie – mówi Katarzyna Kwiecień, rzeczniczka prezydenta Oświęcimia. Jak dodaje, w tym momencie czekają na decyzję IPN w tej sprawie.

Dwa wyjścia

Wyjścia z takiej sytuacji są dwa. Albo miasto przyjmie odgórną wolę wojewody i nazwę ulicy zmieni, albo decyzję zaskarży do sądu administracyjnego.

Tą drugą drogą poszły już Kraków, Wadowice i Bochnia. Władze tych miast nie godzą się na wcześniejsze tzw. zarządzenie zastępcze, jakie wojewoda wydał w połowie grudnia. W Krakowie gloryfikacji komunizmu historycy IPN dopatrzyli się w patronach ulic: Danka, Marcika i Żemaitisa. I nakazali je zmienić, mimo że wcześniej na usunięcie tych patronów z tabliczek nie zgodzili się miejscy radni.

W Wadowicach najpierw w wyniku dekomunizacji nazwa osiedla XX-lecia PRL upamiętniać zaczęła rocznicę uchwalenia Konstytucji RP. Miasto nie zgodziło się jednak, by ulicę Brunona Olbrychta zmienić na dr. Gustawa Studnickiego. Zarówno Kraków, jak i Wadowice o patronów postanowiły zawalczyć przed sądem. Skargę na decyzję wojewody złożyła też Bochnia, gdzie ul. Andrzeja Benesza zmieniono na ul. kpt. Jana Dubaniowskiego „Salwy”, a ul. Franciszka Kaima na ul. Stefana Korbońskiego.

Czy podobną drogą pójdą inne miejscowości, w tym Andrychów? – Wierzę w mądrość wojewody. Mamy nadzieję, że przychyli się do naszych propozycji. Jeśli się tak nie stanie, mieszkańcy zobowiążą mnie do tego, by działać. Samorządność polega na tym, że to mieszkańcy decydują o tym, przy jakiej ulicy mieszkają, a nie wojewoda – podkreśla Tomasz Żak.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem