Szarpanie, wyzwiska, wzywanie policji - tak niektórzy nauczyciele radzą sobie z uczniami z aspergerem. Wynika to przede wszystkim z niewiedzy. Dlatego Why Media Group zorganizowała konferencję "Asperger w nas i wokół nas" informującą o tym syndromie i zaburzeniach z nim związanych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Konferencję otworzył panel prowadzony przez specjalistki z wieloletnim stażem w dziedzinie badania i opieki nad osobami z zaburzeniami ze spektrum autyzmu. Wszystkie podkreślały, że każdy przypadek jest inny, mimo że można wyróżnić pewien zestaw podstawowych objawów.

Jak informowała dr n. med. Agnieszka Kapinos-Gorczyca, osoby z aspergerem przejawiają zaburzenia interakcji społecznych oraz komunikacji (np. rozumieją związki frazeologiczne dosłownie), a także cechuje je ograniczenie zainteresowań do jednej kwestii. Często różne czynniki wywołują u takich ludzi stres, np. dzieci obawiają się, gdy rodzic odwozi je do szkoły inną drogą.

– Nigdy nie wiadomo, gdzie pojawi się taki czynnik – tłumaczy dr Kapinos-Gorczyca. – Miałam pacjenta, które nagle zaczął się moczyć w szkole podczas lekcji. Okazało się, że w męskiej łazience zamontowano wodomierz, którego szum tak bardzo go stresował, że on nie był w stanie tam wejść. Problem udało się wykryć tylko dzięki wnikliwej nauczycielce, która uważnie obserwowała ucznia.

Koszmarne szkolne doświadczenia

Niestety, nauczyciele traktujący uczniów indywidualnie wciąż są w mniejszości. Wiele przykładów na to podała dwójka młodych ludzi, u których zdiagnozowano zespół Aspergera: 12-letnia Nikola i 21-letni Paweł. Obydwoje wspominają swoje doświadczenia szkolne jako koszmarne. Nikola przy pomocy mamy opowiedziała, jak w ramach kary nauczycielki zamknęły ją w pustej sali, podczas gdy pozostali uczniowie ustawiali się do zdjęcia klasowego. Odświętnie ubrana dziewczynka bardzo chciała być na fotografii. Szarpała się z nauczycielkami, które trzymały ją tak mocno, że rozerwały ubranie. Wezwano pogotowie i policję. Po całym zdarzeniu przeprowadzono obdukcję. To jednak nie koniec problemów Nikoli w szkole.

– Jestem dyslektykiem, robię błędy, ale staram się je poprawiać – mówi Nikola. – No ale nie rozróżniam prawej z lewą. Na WF-ie mieliśmy do zrobienia ćwiczenie na koszykówce, takie prawa-lewa-rzut. I dostałam jedynkę, bo nie umiałam tego zrobić.

– U mnie wszystko zaczęło się w drugiej klasie gimnazjum, kiedy zmienił się wuefista – opowiada Paweł, teraz student grafiki. – Dla porównania: w pierwszej klasie wuefista wiedział, że nie radzę sobie z grami zespołowymi, odchodził ze mną na bok i graliśmy w tenisa stołowego albo dawał mi inne zadania gimnastyczne. Nowy nauczyciel nie dopuszczał do siebie, że ktoś może nie być w stanie czegoś zrobić. Dla niego to była fanaberia. Raz po lekcjach namawiał chłopaków z klasy, żeby ze mną załatwili sprawy po męsku. Pobili mnie, a ja nie miałem się jak bronić, bo od dzieciństwa mam problemy z niedowagą.

Farma Życia

Zarówno Nikola, jak i Paweł znaleźli dziedziny, w których się realizują. Nikola czytała swoje wiersze, pokazywała wykonane przez siebie witraże i ceramikę. W podziękowaniu przekazała jeden ze swoich obrazów właścicielce hotelu Radisson Blu, gdzie zorganizowano konferencję. Paweł zaprezentował grafiki wykonane na uczelni.

Opracowanie właściwej metody pomocy osobom z aspergerem trwało lata. Jak zauważyła Alina Perzanowska, działaczka społeczna, odpowiednia terapia jest kluczowa. Perzanowska założyła Farmę Życia, ośrodek pobytu stałego i pracy oraz terapii i rehabilitacji osób dotkniętych autyzmem i innymi problemami związanymi ze spektrum autystycznym.

– Mój syn ma 38 lat i zespół Aspergera. Kiedy był dzieckiem, nie było dobrego ośrodka terapii, dlatego nie mógł się dobrze rozwijać – mówi Perzanowska. – W Krakowie nadal nie ma takiego miejsca dla osób dorosłych. Dlatego założyłam Farmę Życia. Staramy się działać, mamy wsparcie finansowe od rodziców naszych podopiecznych i krakowskiego MOPS-u. Odnieśliśmy sukces – współtworzony przez nas spektakl „Paradiso” wystawiła Łaźnia Nowa. Ale to za mało. Brakuje nam przede wszystkim ludzi, którzy chcieliby pracować społecznie. A kontakt z innymi ludźmi jest dla naszych podopiecznych niezwykle ważny.

Postrzeganie osób z aspergerem wciąż się zmienia. Podczas rozmów wspomniano amerykańskiego lekarza, który po diagnozie zwracał się do rodziców: „Gratulacje, mają państwo dziecko z aspergerem!”. Pracodawcy w Stanach coraz częściej chcą zatrudniać osoby ze spektrum autyzmu. Tacy pracownicy koncentrują się wyłącznie na jednym zagadnieniu, są skrupulatni oraz nie rozpraszają się sygnałami wysyłanymi przez osoby przebywające w tym samym pomieszczeniu.

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem