Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

– Wydaje mi się, że każdy mieszkaniec miasta marzy o tym, by kiedyś wyprowadzić się na wieś, by mieć swój ogródek i móc zapalić grilla, a dzieciakom pozwolić na swobodną zabawę – powiedział mi w zeszłym roku jeden z miejskich radnych, gdy rozmawialiśmy w kuluarach czasie debaty o przyszłości Krakowa.

To przekonanie z pewnością nie jest już dobrym opisem światopoglądu mieszkańców miasta; oddaje raczej ducha pokolenia, które dorabiało się w latach 90. poprzedniego wieku. Obecnie tzw. pokolenie millenialsów ma coraz bardziej odmienne podejście – czas wolny chce spędzać wspólnie w przestrzeniach publicznych.

To oczywiście uogólnienie, ale popularność miejskich targów, festynów, rosnąca liczba kawiarni, cukierni w dzielnicach bardziej odległych od Rynku Głównego czy nawet rosnąca liczba młodych właścicieli ogródków działkowych wskazuje, że ludzie coraz częściej swój wolny czas chcą spędzać w mieście.

W mieszczańskich Czechach

W polskich miastach systematycznie rośnie więc grupa tzw. nowych mieszczan – młodych w sensie pokoleniowym, ale też nowych ze względu na odradzanie się klasy mieszczańskiej, która w Polsce nigdy nie była wielka, a w czasie II wojny światowej i w następnych latach została radykalnie przetrzebiona lub zdegradowana. Jednym z elementów tej kultury jest wspólne spędzanie czasu. Obserwujemy to w większości zachodnioeuropejskich miast.

Na przykład w Dortmundzie istnieją dziesiątki sąsiedzkich klubów sportowych, głównie piłkarskich, w których znajomi z jednego osiedla lub z jednej firmy rywalizują z innymi podobnymi grupami. Kiedy nie grają w piłkę, także spędzają czas razem – zwykle w jakimś pubie, najczęściej w osiedlowym, gdzie zawsze można spotkać kogoś znajomego.

Z podobnymi zachowaniami można spotkać się także w tradycyjnie mieszczańskich Czechach, gdzie gromadne przesiadywanie przy piwie jest nie jest – jak niektórzy u nas uważają – jedynie rytualnym pochłanianiem alkoholu i kalorii, ale powszechnym sposobem spędzania wolnego czasu, umacniającym wspólnotowe więzi. A lokalne piwiarnie, klubokawiarnie, oberże zaliczają się do najważniejszych punktów życia kulturalnego, w których poza towarzyskim toczy się także życie artystyczne.

Ważne sąsiedzkie decyzje

Dla Anglika zaś jest czymś oczywistym, że ze znajomymi spotyka się nie tylko w pubach, ale również (zwłaszcza dotyczy to osób starszych) w osiedlowych klubach, gdzie serwuje się głównie herbatę i kawę. Takie lokalne centra, coś na kształt naszych domów kultury, są miejscami dyskusji przy robótkach ręcznych, gry w bilard albo też prowadzenia szkoleń, po których uczestnicy niekoniecznie od razu rozchodzą się do domów. Często zapadają tam ważne sąsiedzkie decyzje. Nawet korepetycje dla uczniów prowadzone są nie w mieszkaniach, lecz właśnie w takich miejscach.

Ale dobrych przykładów bogatego życia małych, osiedlowych społeczności nie trzeba szukać wyłącznie za granicą.

W Mogilanach na os. Parkowe Wzgórze wraz z budynkami mieszkalnymi powstał rodzaj klubu, mieszczącego przedszkole, siłownię i restaurację. To także naturalne miejsce organizowania spotkań mieszkańców. Dla społeczności Parkowego Wzgórza to miejsce jest tym bardziej ważnie, że w tak małej miejscowości praktycznie nie ma innych możliwości spędzenia czasu poza domem bez konieczności wsiadania do samochodu.

Klub sąsiedzki

Klub sąsiedzki ma powstać również na osiedlu Mieszkaj w Mieście. Inwestor, firma Henniger Investment, w realizowanym właśnie drugim etapie osiedla planuje cztery lokale usługowe.

W jednym z nich znajdą się punkty zaspokajające podstawowe potrzeby mieszkańców oraz z pewnością klub sąsiedzki. - Liczymy, że ta wspólna przestrzeń bardzo spodoba się mieszkańcom i zwiększy atrakcyjność miejsca. W Klubie tworzyć się będą więzi sąsiedzkie, co podniesie komfort życia na osiedlu - mówi Szymon Domagała, prezes Henniger Investment. - Klub w zamierzeniu ma być dostępny tylko dla mieszkańców. Chcemy, by toczyło się w nim życie towarzyskie osiedla, by właśnie w tym miejscu organizowane były wydarzenia inicjowane przez mieszkańców, jak też różnego typu szkolenia, spotkania, dyskusje. Znajdzie się tam miejsce na stół do ping-ponga i podobne gry. Chcemy jednak, by mieszkańcy mieli swój udział w wybraniu funkcji dla tych przestrzeni, dlatego wśród naszych klientów prowadzimy badania mające na celu określić ich potrzeby i oczekiwania względem naszego osiedla. Oprócz tego ma tam znaleźć miejsce duży ekran. W Polsce coraz chętniej ogląda się np. mecze poza domem, w gronie znajomych, przyjaciół. Może to się okazać świetnym sposobem na integrację części mieszkańców.

Ludzie z osiedla zaczną się poznawać

Szymon Domagała liczy też na to, że w ciągu dnia Klub stanie się miejscem spontanicznych spotkań.

- Ludzie z osiedla w pewnym momencie zaczną się poznawać. Jeśli będą mogli, spędzając wolny czas na przykład przy zabawie z dziećmi w piaskownicy, umówić się na pogawędkę przy kawie, to chcielibyśmy dać im szansę zrealizowania tego właśnie w naszym klubie osiedlowym. Dlatego rozważamy, czy i w jakiej formie mogłaby tam działać mała kawiarnia - tłumaczy.
W Klubie również ma funkcjonować klub malucha, który może pełnić funkcję całorocznego placu zabaw. To także metoda na ożywienie stosunków sąsiedzkich - bo dzieci łatwo nawiązują kontakt ze sobą.

Co jeszcze ważne, Klub sąsiedzki na osiedlu Mieszkaj w Mieście nie będzie schowany w najmniej atrakcyjnej części budynku, ale znajdzie się w jego frontowej części, skąd będzie można zerkać na osiedle. - Takie są nasze plany, ale oczywiście mieszkańcy będą mieli wpływ na to, co będzie działo się w Klubie. My jedynie staramy się przygotować odpowiednie warunki startowe dla tego typu inicjatyw - tłumaczy prezes firmy.

Dla starszych i dla młodszych

Podobne inicjatywy są na razie rzadkością na powstających w Krakowie osiedlach. Ale zamierzenia inwestorów osiedla Mieszkaj w Mieście wydają się zgodne z nowym podejściem krakowian do swego miasta. Niezłym przykładem jest tu historia projektu rewitalizacji osiedla Ugorek, przygotowanego kilka lat temu.

Wśród wielu różnych oczekiwań zgłoszonych przez mieszkańców tym, co łączyło zarówno starsze, jak i młodsze pokolenie, była potrzeba uruchomienia na nowo lokalnego klubu osiedlowego – czegoś, co istniało na osiedlu, gdy je budowano, ale później zostało zapomniane.

Klub miał pełnić funkcję aktywizowania osób starszych, dla młodszych zaś miał być miejscem spotkań. Takie podejście prezentowała co prawda tylko grupa najaktywniejszych mieszkańców, ale klub istnieje i spełnia swoje zadania. Podobnie jak klub seniora na Azorach, który przy wsparciu finansowym władz Krakowa uruchomiono, kierując się opiniami mieszkańców.

Wniosek: krakowianie coraz częściej chcą spędzać czas w mieście, w gronie nie tylko rodziny, ale również bliższych i dalszych sąsiadów. Spełnienie owych potrzeb może stać się za jakiś czas istotnym argumentem przy wyborze miejsca zamieszkania.

Partner akcji: mieszkajwmiescie.pl, Henniger Investment

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.