Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Po latach zaniedbań na nowych krakowskich osiedlach nareszcie zaczęły pojawiać się podstawowe elementy przestrzeni wspólnej: skwery, ławki, place zabaw. Czasem sprawy przybierają kuriozalny wymiar – bywa, że placyk zabaw z piaskownicą jest odgrodzony od części publicznej i dostępny wyłącznie dla dzieci mieszkających w kilku budynkach. Ławka i huśtawka, szczególnie takie za płotem, nie pełnią funkcji integracyjnej, jeśli nie ma do nich dojść.

Powstające przy rondzie Ofiar Katynia osiedle jest więc z tego punktu widzenia nietypowe: znajduje się w świetnie skomunikowanym obszarze, a zarazem deweloper zapewnia, że „ma być samowystarczalne”, czyli zapewniać dostęp do usług, sklepików, kawiarni, klubu osiedlowego.

Komunikacja to nie wszystko

Założenia komunikacyjne są proste: budynki powstają w okolicy pętli tramwajowej w Bronowicach (można do niej przejść przez tory kolejowe) oraz przy powstającej stacji Szybkiej Kolei Aglomeracyjnej, która zapewni łatwy dojazd do najbardziej atrakcyjnych dzielnic: Starego Miasta (przystanek Dworzec Główny), Kazimierza (planowana stacja przy Hali Targowej), Zabłocia i starego Podgórza (modernizowana stacja w Zabłociu).

– Nasze podejście do miasta jest w duchu postępującej intensyfikacji wykorzystania przestrzeni. To postępujący proces na całym świecie. Dlatego kiedy szukaliśmy lokalizacji dla swoich budynków, skupialiśmy się na dostępie do komunikacji miejskiej, na bliskości tramwaju. Nasze budynki są odległe od przystanków tramwajowych o maksymalnie kilkaset metrów. Samochody i ich potrzeby odsuwaliśmy na dalszy plan – mówi Maciej Ster, jeden z założycieli Miastologii.

Komunikacja to nie wszystko. – Kiedy ludzie wracają z pracy, często zużywają dodatkowy czas na zakupy, odbieranie dziecka z przedszkola. My chcemy, żeby jak najwięcej funkcji miejskich znalazło się na naszym osiedlu – zapewnia Szymon Domagała, prezes Henniger Investments, inwestującej w Bronowicach.

Chodzi np. o podstawowe usługi i sklepy. Tym, co przyciąga klientów na rynek wtórny lub do inwestycji wypełniających już zabudowaną przestrzeń, jest właśnie miejskość. To dlatego mieszkania położone w pobliżu placów handlowych, bliskie dzielnicom pełnym kawiarni i restauracji, są tak atrakcyjne. Kraków jest pod tym względem specyficzny – olbrzymia większość tego rodzaju miejsc znajduje się właśnie na Starym Mieście, Kazimierzu, częściowo w Podgórzu.

Życie Krakowa toczy się w centrum, po którym można poruszać się pieszo. Zupełnie inaczej jest w Warszawie, gdzie to, co w Krakowie postrzegane jest jako wada, czyli rozproszenie restauracji i klubokawiarni po całym mieście, tam podnosi jakość życia w dzielnicach i wartość mieszkań w rejonach oddalonych od centrum.

Potrzeba wprowadzenia policentryczności

W Krakowie o policentryczności, a więc o budowie lokalnych centrów w dzielnicach, mówi się od lat. Najnowsze studium rozwoju przestrzennego Krakowa jest oparte na tej idei.

Wiceprezydent Krakowa Elżbieta Koterba, odpowiedzialna na planowanie przestrzenne, potrzebę wprowadzenia policentryczności w mieście podkreślała wielokrotnie. Tworzenie takiej struktury w mieście, które przez wieki skupione było wokół swej najstarszej części, nie jest łatwe. Życie usługowe, kawiarniane i restauracyjne przenosi się poza ścisłe centrum dość wolno – życie miejskie w Dębnikach, w Półwsiu Zwierzynieckim czy w Łobzowie dopiero się zaczyna.

Nie ułatwiają tego błędy w zabudowie miasta zrobione w pierwszej dekadzie XXI w., czego najlepszym przykładem jeszcze długo będzie zabudowany bez planów Ruczaj. Dopiero po kilkunastu latach zaczęły się tam pojawiać sklepy, punkty usługowe, restauracje. Osiedla pozbawione tych funkcji służą mieszkańcom niemal wyłącznie jako sypialnie, dopiero pojawienie się podstawowych usług uruchamia proces intensyfikacji życia społecznego i identyfikacji z dzielnicą.

Mały sklepik w dzielnicy

Zjawisko to opisała pół wieku temu Jane Jacobs w książce „Śmierć i życie wielkich miast Ameryki”. Publikacja ta przeszła wkrótce do legendy, bo okazało się, że zawarte w niej spostrzeżenia mają wymiar uniwersalny. Jednym z punktów startowych działań społecznych Jacobs był sklepik w dzielnicy Nowego Jorku, w której mieszkała. Spotykali się w nim wszyscy mieszkańcy kwartału, robiąc tam zakupy, odbierając pocztę i wymieniając się plotkami. Jacobs korzystała z niego także jako z punktu zbierania podpisów pod petycjami.

Takie rzeczy tylko w Ameryce? Nic podobnego. Przy ulicy Królowej Jadwigi w Krakowie znajduje się sklep U Jasi. To mały spożywczak, w którym zaopatrują się wszyscy mieszkańcy okolicznych domów, a także dzieci z pobliskiej szkoły. Jego właściciele znają znaczną część mieszkańców, dzielą się informacjami i – choć sami nie są mieszkańcami ulicy – przypominają o wydarzeniach istotnych dla osiedla, choćby o nadchodzących spotkaniach konsultacyjnych.

W sklepie można też zostawić klucze dla znajomego albo dziecka, poprosić o odbiór przesyłki. – Jeden z regałów na zapleczu służy właściwie wyłącznie magazynowaniu przesyłek i rzeczy do przekazania. Listy, klucze, paczki. Mieliśmy tu nawet kosiarkę do trawy, którą właściciel odebrał po tygodniu, po powrocie z urlopu. To się zaczęło jakoś samo z siebie – opowiada syn właścicielki. Tak właśnie wyglądają efekty funkcjonującej i zintegrowanej społeczności lokalnej.

Zawsze mówili sobie „dzień dobry”

Właśnie taki cel postawili sobie inwestorzy osiedla Mieszkaj w Mieście, na którym chcą stworzyć autentyczną wspólnotę. W kolejnym etapie osiedle zyska sklep, aptekę i klub osiedlowy, który ma być platformą do budowania relacji wśród jego mieszkańców.

– W firmie mówimy, że chcielibyśmy, by mieszkańcy osiedla MwM, mijając się, zawsze mówili sobie „dzień dobry” i czuli się odpowiedzialni za ich przestrzeń wspólną, na przykład poprzez podniesienie papierka z chodnika – nie kryje Domagała. – W naszych planach jest wynajmowanie lokali usługowych, a nie ich sprzedaż. Bo w perspektywie czasu widzimy konieczność zmiany lokalizacji pewnych punktów usługowych w taki sposób, by ich rozlokowanie na osiedlu było jak najbardziej logiczne i wygodne dla jego mieszkańców. Mamy też nadzieję na uruchomienie placu handlowego, na którym pojawiłyby się stragany oferujące świeżą i zdrową żywność.

Twórcy osiedla MwM deklarują, że zależy im, by usługodawcy i punkty handlowe oferowały swym klientom jak najwyższą jakość – między innymi dlatego deweloper bada preferencje i oczekiwania mieszkańców osiedla. Otwarcie lokali usługowych wymaga obecności odpowiedniej liczby konsumentów, dlatego oferta ich na osiedlu ma rosnąć wraz z zasiedlaniem się kolejnych etapów.

Chociaż osiedle MwM już od samego początku ma zaplanowane ulice (dwie z nich są już zbudowane), tylko na najważniejszych obecne będą auta. To z nich wjeżdżać mają samochody do parkingów podziemnych. – Pozostałe powstaną jako drogi pożarowe, ale będą zamknięte dla aut. Ludzie mają tam jeździć na rowerze, dzieci grać w piłkę albo jeździć na rolkach. Chcemy przestrzeń, która zazwyczaj służy samochodom, oddać w ręce mieszkańców – mają oni wygodnie i bezpiecznie przejść w otoczeniu zieleni do pobliskiego parku przez nasze otwarte osiedle – tłumaczy Domagała.

Więcej aut – mniej przyjaźni

O czym nie mówi, to spostrzeżenia naukowców, którzy przez ostatnie dekady badali ulice San Francisco czy Bristolu. Za każdym razem spostrzeżenia były te same: im większy ruch samochodowy na ulicach, tym mniej przyjaźni i stosunków sąsiedzkich.

Badania sprzed dekady w Bristolu pokazują, że dopiero spadek ruchu ulicznego do poziomu 140 aut na dzień pozwala mieszkańcom budynków położonych przy ulicy na prowadzenie w pełni aktywnego życia towarzyskiego. W przeciwnym razie ludzie nie czują się komfortowo na ulicy, obawiają się o bezpieczeństwo dzieci, a nawet nie są w stanie ze sobą rozmawiać ze względu na hałas.

– My chcemy zamknąć wnętrza poszczególnych kwartałów osiedla dla aut, bo planujemy powstanie klubu malucha, w którym będzie można zostawić dzieci, albo zakładamy, że rodzice będą gotowi je wysłać samodzielnie do klubu osiedlowego, gdzie np. pograją w ping-ponga. Nikt nie pozwoli na spacery dzieci, jeśli będą musiały przecinać ruchliwą ulicę – mówi prezes firmy Henniger.

W tym roku Oslo ogłosiło, że chce wygasić ruch samochodowy w szeroko rozumianym centrum miasta. Kilkanaście tygodni temu na podobny krok zdecydował się Sztokholm.

Partner akcji: mieszkajwmiescie.pl, Henniger Investment

Jak wybrać mieszkanie? Przeczytaj poradnik

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.