Większa dostępność leczenia pacjentów z wadami słuchu i możliwość zdalnego sterowania ich rehabilitacji - to największe zalety telefittingu, systemu zdalnego dopasowania implantów ślimakowych.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Nietrudno zauważyć, w jaki sposób nowe technologie i internet zrewolucjonizowały nasze codzienne życie. Świat nieograniczonej komunikacji za pomocą smartfonów i bezprzewodowej sieci, świat informacji docierających ciągle i z każdego miejsca na Ziemi - wszystko to stało się dla znacznej części ludzkości naturalnym środowiskiem. Trzeba przy tym zauważyć, że na osiągnięciach techniki nie skorzystali jedynie producenci telefonów czy tabletów, ale także przedsiębiorcy i naukowcy.

Rozwój telemedycyny

Ogromne korzyści rewolucja technologiczna przyniosła w medycynie, również w Polsce. Wystarczy przypomnieć sobie, jak jeszcze 20 lat temu wyglądała wizyta u lekarza, diagnostyka choroby, a wreszcie samo leczenie i rehabilitacja, by na pierwszy rzut oka móc dostrzec zmiany.

Dopiero zastosowanie w przychodniach czy szpitalach nowych technologii, coraz bardziej specjalistycznych urządzeń i nowatorskich rozwiązań pozwoliło nie tylko na szybsze i dokładniejsze wykrywanie chorób, ale także na skuteczniejsze ich leczenie. Dzięki rozwojowi telekomunikacji i informatyki barierą w dotarciu do specjalistycznego ośrodka medycznego czy wykwalifikowanych lekarzy przestała być także odległość.

Stało się to możliwe przede wszystkim za sprawą telemedycyny, która w Polsce zaczęła stawiać pierwsze kroki już na początku XXI wieku. Z początku pozwoliła ona m.in. na przesyłanie między dwoma ośrodkami zdjęć rentgenowskich, wyników badań czy organizowanie międzynarodowych konferencji lekarzy. Z czasem stała się także narzędziem, które pozwala na spotkanie twarzą w twarz pacjenta z lekarzem, pomimo dzielących ich odległości geograficznych.

Długofalowa opieka pooperacyjna

O zaletach telemedycyny szczególnie dużo wiedzą specjaliści z Instytutu Fizjologii i Patologii Słuchu w Kajetanach. To wiodąca w Polsce jednostka badawczo-lecznicza, która zapewnia kompleksową opiekę osobom z uszkodzeniami narządu słuchu, głosu, mowy, równowagi i oddychania.

- Kierowany przeze mnie zespół lekarzy, psychologów, pedagogów, logopedów, inżynierów i innych specjalistów z różnych dziedzin już 16 lat temu rozpoczął prace badawcze, a następnie kliniczne dotyczące telemedycyny - mówi prof. Henryk Skarżyński, dyrektor IFiPS. W kolejnych latach Instytut z powodzeniem wdrażał system telerehabilitacji, a także podjął pierwsze próby telefittingu, czyli zdalnej kontroli pacjentów, którym wszczepiono implanty słuchowe.

- Dla uzyskania najlepszych wyników w zakresie poprawy słuchu po wszczepieniu implantu konieczne jest zapewnienie pacjentowi dobrze zorganizowanej, długofalowej opieki pooperacyjnej - mówi dr inż. Adam Walkowiak z Zakładu Implantów i Percepcji Słuchowej IFiPS. - Jednym z najważniejszych zadań wchodzących w zakres tej opieki jest optymalne dopasowanie różnych urządzeń wszczepialnych - dodaje. Konsultacje takie odbywają się nawet kilka razy w roku i dla tysięcy pacjentów wiązało się to z długimi podróżami do podwarszawskich Kajetan.

Przełomowy dla rozwoju tego systemu był rok 2009, gdy w IFiPS powstała pierwsza na świecie Krajowa Sieć Teleaudiologii. Obecnie obejmuje ona 21 stanowisk telemedycznych. Trzy umieszczone są w ośrodku centralnym - Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach, a pozostałe w 18 współpracujących ośrodkach krajowych i po jednym w Odessie i Łucku na Ukrainie, Brześciu na Białorusi i Biszkeku w Kirgistanie. Rocznie z udogodnień KST korzysta kilka tysięcy pacjentów. Przez lata wielokrotnie sprawdzał się on zarówno w sytuacjach wyjątkowych, kiedy na przykład następowało uszkodzenie procesora słuchu implantu ślimakowego, jak również, gdy konieczna była zmiana jego parametrów.

Nerwy słuchowe muszą się dostosować

Z takiego właśnie powodu do placówki Małopolskiego Centrum Słuchu i Mowy MEDINCUS w Krakowie na konsultację ze specjalistą z Kajetan przyjechała 11-letnia Ola z Brzeska, której towarzyszymy podczas badania.

Dziewczynka urodziła się z wadą słuchu i od pierwszych miesięcy życia musiała nosić aparaty słuchowe. Te jednak, jak mówi jej mama, nie przynosiły pożytku, dlatego gdy pojawiła się możliwość zastosowania innego rozwiązania, lekarze z Instytutu wszczepili jej implant ślimakowy. To jednak przez kolejne lata wiązało się z wizytami dziewczynki i jej rodziców w Kajetanach u pedagogów, laryngologów i specjalistów, którzy kontrolowali działanie urządzenia.

- Nie można parametrów implantu ustawić raz na zawsze na pełną głośność, bo nerwy słuchowe muszą się dopiero dostosować do dźwięków. Na takiej samej zasadzie to kropla drąży kamień, a gdy wylejemy na niego wiadro wody nic się nie zmieni - tłumaczy mama Oli. Podkreśla jednak, że dojazdy na konsultacje nie były łatwe. Z Brzeska do Kajetan to prawie 300 km w jedną stronę. - Podróż do Instytutu z dwuletnim dzieckiem to był koszmar. Po pięciu godzinach jazdy samochodem córka bardzo źle znosiła wizyty u specjalistów - wspomina mama Oli.

Podobne doświadczenia ma dr Walkowiak, który przeprowadza konsultacje słuchu pacjentów. - Bardzo często było tak, że u dziecka trudno było cokolwiek skonsultować po nocnej podróży, bo było złe, niewyspane albo głodne. Zresztą dorosły także, jeśli stracił za kierownicą całą noc w podróży, nie był w stanie dobrze i dokładnie ocenić sygnału, głośności i częstotliwości podawanych mu dźwięków - przyznaje Walkowiak.

Konsultacje odbywają się na odległość

Dzięki systemowi telefittingu takie niedogodności dla pacjentów stały się przeszłością. W Instytucie muszą się oni pojawiać jedynie kilka razy zaraz po operacji, a później wszystkie konsultacje odbywają się na odległość. Wizyta taka w zasadzie nie różni się od tej odbywanej twarzą w twarz, tyle tylko, że pacjent i lekarz widzą siebie na ekranie monitora.

Ola pojawiła się na konsultacji, ponieważ dźwięk, który słyszała, był zbyt głośny i powodował jej dyskomfort. Jej wrażeń z uwagą słucha dr Adam Walkowiak, który sprzed ekranu komputera w sali wideokonferencyjnej w Kajetanach rozpocznie zaraz konsultację.

- Proszę podpiąć prawy procesor słuchu do komputera - zleca specjalista. Wtedy na ekranie jego komputera wyświetla się obraz ustawień, jakie zostały w procesorze słuchu zaprogramowane. Doktor uważnie wszystko sprawdza, po czym rozpoczyna się dostosowywanie nowych parametrów. Do uszu Oli wysyłane są dźwięki o różnym natężeniu i głośności. Dziewczynka za pomocą skali wskazuje, czy słyszy je zbyt głośno, prawidłowo czy nie słyszy ich wcale.

Na koniec pacjentka porównuje, czy modyfikacje coś dla niej poprawiły. - Teraz jest lepiej. Już dźwięk nie jest taki ostry. Tak może zostać - odpowiada dziewczynka. Po podobnym wyregulowaniu lewego procesora słuchu za pomocą skalowania i wprowadzeniu nowych ustawień wizyta dobiega końca. Ola z mamą na kolejną wizytę w krakowskim centrum zjawią się dopiero za mniej więcej rok.

Ułatwienie pacjentom dostępu do specjalistów z Kajetan nie byłoby możliwe, gdyby nie technologiczne wsparcie i wyposażenie w nowoczesny sprzęt zarówno ośrodka centralnego, jak i jednostek krajowych. Odpowiedzialni za wdrożenie nowego systemu wideokonferencji byli specjaliści z firmy POLIXEL i krakowskiej spółki Veracomp, którzy tworzyli go w oparciu o produkty firmy Polycom.

Pokój w pokoju

Wśród osób, które czuwały nad rozwojem sieci umożliwiającej telefitting, był Bartłomiej Madej z firmy Veracomp. Jak mówi, jednym z pierwszych zadań była budowa w Kajetanach specjalnej sali, w której wideokonferencje nie będą niczym zakłócane.

- Przypomina ona pokój w pokoju. To specjalnie stworzone pomieszczenie z wygłuszonymi ścianami, z zamontowanymi w różnych częściach mikrofonami i kamerami oraz monitorami służącymi do odbioru obrazu z miejsca, gdzie przebywa konsultowany pacjent. Dodatkowo pomieszczenie zostało tak zaprojektowane, by przebywanie w nim przez wiele godzin dziennie nie było męczące - mówi Madej.

Oprócz wyposażenia centrali Polycom dostarczył swój sprzęt i oprogramowanie także do kilkunastu krajowych ośrodków Instytutu. - Sprzęt tej firmy wybrano między innymi dlatego, że jako jedyny wtedy oferował przesyłanie głosu w paśmie zbliżonym do pasma słyszalności ucha ludzkiego. Dzięki temu uzyskuje się naturalną czystość mowy przesyłanej przez mikrofony - tłumaczy Madej.

Na tym współpraca Polycomu z IFiPS się nie skończyła. - Rozwój technologii nadal postępuje i zależy nam, by dostarczany do Instytutu sprzęt był najwyższej jakości, dlatego ciągle konsultujemy się, co możemy jeszcze ulepszyć, by jak najlepiej służyło to pacjentom - dodaje specjalista z Veracompu.

Rynek Główny
Rynek Główny  JAKUB OCIEPA
Twitterze Facebooku

icon/Bell Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem
    Jeszcze jest szansa ocalić nasze prawa! Naszych praw nie oddamy! 30 listopada o godzinie 18.00, Kraków, Rynek, od strony Ratusza. Demokracja jest wtedy, gdy szanowana jest wolność wyrażania poglądów. Gdy rząd pracuje nad ograniczaniem zgromadzeń publicznych to demokracja właśnie się kończy! To może być ostatnie legalne zgromadzenie – przyjdź i wyraź swój sprzeciw! Posłowie PiS wnieśli do Sejmu projekt ustawy o zmianie ustawy – Prawo o zgromadzeniach. Już 29 listopada odbędzie się pierwsze czytanie tego projektu. Obecnie o tym, czy odbędzie się manifestacja decyduje władza samorządowa. PiS planuje dodać do grona decydujących wojewodów, czyli swoich przedstawicieli. Wprowadza też hierarchię organizatorów. Pierwszeństwo do organizowania zgromadzeń ...będą miały organy władzy publicznej i kościoły. Ten projekt to w znacznym stopniu ograniczenie swobody Prawa o zgromadzeniach. Uderza też w wolność do kontrmanifestowania. Bardzo wyraźnie wskazując, których manifestacji nie można zakłócać innymi manifestacjami. Wolność zgromadzeń gwarantuje art. 57 Konstytucji RP, zgodnie z którym „każdemu zapewnia się wolność organizowania pokojowych zgromadzeń i uczestniczenia w nich”. Dziś ustawa daje prawo do organizowania manifestacji każdemu, kto ma pełną zdolność do czynności prawnych, a więc osobom fizycznym i prawnym. Zmiana ustawy może oznaczać: Koniec legalnych demonstracji, koniec możliwości sprzeciwu wobec brutalnych dla kobiet ustaw, koniec możliwości sprzeciwu nauczycieli i rodziców uczniów, koniec możliwości żądań przez pielęgniarek, górników, rolników. Koniec pikników i marszy KOD i każdej innej grupy obywatelskiej. Koniec legalnego sprzeciwu wobec manipulacji smoleńskich. Koniec społeczeństwa obywatelskiego. Naszych praw nie oddamy! BĄDŹ! MOŻE TO BYĆ OSTATNIA LEGALNA DEMONSTRACJA, OSTATNIA POKOJOWA!
    już oceniałe(a)ś
    1
    0