Wczorajsze gazety (w tym Gazeta Wyborcza), list z opisem obecnej sytuacji - to m.in. znalazło się w kapsule czasu - kuli, która po konserwacji wróciła na dach krakowskiego kościoła oo. Dominikanów. - Oby te listy dotrwały w jak najlepszym stanie. Czytajcie, a jak już będziecie czytać, wspomnijcie nas - zwracał się do przyszłych pokoleń o. Paweł Kozacki OP.
Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

W październiku ekipa dekarzy remontująca dach kościoła otworzyła kulę, znajdującą się na szczycie sygnaturki. W środku, w szczelnie zamkniętych pojemnikach, znajdowały się dokumenty, dawne monety, medaliki, listy. - To dokumenty z lat 1862-63. Prowadzony wówczas remont dachu był wynikiem pożaru, który wybuchł w 1850 roku - tłumaczy przeor krakowskiego klasztoru Dominikanów o. Paweł Kozacki OP.

Jak mówi, duże wrażenie zrobiły na nim szczególnie dwa dokumenty wyjęte z kuli. Pierwszym z nich był list pisany 150 lat temu i adresowany do tych, którzy kulę otworzą. Z opisem ówczesnej sytuacji i z przesłaniem - prośbą o modlitwę.

PANORAMA - widok z dachu kościoła Dominikanów (kliknij, by zobaczyć powiększenie)

List powstańca styczniowego

Drugim ciekawym dokumentem był ukryty w kapsule i nieodczytany jeszcze w całości list powstańca styczniowego. Nie od razu go odkryto wśród pism włożonych do kuli. - Wyjęliśmy katalog polskiej prowincji dominikanów, czyli spis braci, oraz książeczkę sprzedawaną jako "cegiełka" na remont, z dziejami obrazu Matki Bożej z naszej bazyliki. Trzecia książeczka zawierała statut towarzystwa ciesielskiego. Była zalakowana i nierozcięta. Oddaliśmy dokument konserwatorom, by go bezpiecznie otworzyli - opowiada o. Kozacki. Wtedy okazało się, że między kartki włożono pisany ręcznie list powstańca styczniowego, porucznika Szczęsnego Wiśniewskiego. - Podejrzewamy, że przy zamykaniu kuli mógł być obecny ktoś z władz austriackich. Może więc nie chcieli tego dokumentu pokazywać władzom zaborczym? - zastanawia się.

Co powstaniec chciał przekazać przyszłym pokoleniom, okaże się dopiero po odczytaniu całego listu.

Sama kula i znalezione w niej dokumenty zostały poddane konserwacji. W ubiegłą niedzielę odnowiona, błyszcząca kapsuła i krzyż zostały poświęcone podczas mszy św. w bazylice. Spełniając prośbę zawartą w liście, uczestnicy mszy i dominikanie odmówili modlitwę za tych, którzy remontowali kościół w XIX wieku.

W czwartek kapsuła czasu wróciła na swoje miejsce, na dach świątyni. Do środka włożono miedziane kasety i tubę, szczelnie wypełnione dokumentami i publikacjami.

Zamknięcie kapsuły czasu

Co przeczytają przyszli dominikanie

Aby zachować ciągłość i zaznaczyć wkład ubiegłych pokoleń, włożono do nich fotokopie XIX-wiecznych dokumentów. Do małego, walcowatego pojemnika trafiły monety i banknoty - te dawne, znalezione w kuli i obecne (wszystkie nominały). - Ktoś nam zaproponował, abyśmy włożyli do kuli iPada z instrukcją obsługi. Nie zdecydowaliśmy się na to rozwiązanie - śmieje się o. Kozacki.

Do podłużnej kasety powędrował tom z tekstami przemówień Jana Pawła II z jego pielgrzymek do Polski, płytki z dominikańską bibliografią. - Dołączyliśmy katalog polskiej prowincji dominikanów, najnowszy, grudniowy miesięcznik "W drodze" i pismo studentów "Teofil" - numer poświęcony tożsamości dominikańskiej. Jeśli przyszli dominikanie otworzą kulę i to pismo, mogą być zainteresowani, jak pojmowaliśmy rolę i miejsce dominikanów w świecie - mówi przeor. Na osobnej kartce wymieniono także wszystkich dekarzy pracujących przy remoncie świątyni.

Ludzie, którzy otworzą w przyszłości kasety z dokumentami, będą mogli również przeczytać adresowany do nich list. - List do potomności, o remoncie kościoła i jego powodach. I trochę o obecnej sytuacji, ponieważ nasi bracia sprzed lat właśnie taki opis zawarli w swoim dokumencie. W naszym liście przeczytają, jaką mieliśmy sytuację w Europie w roku 2012, że się integrujemy, ale pod wpływem kryzysu gospodarczego też dezintegrujemy, o niepokojach na Bliskim Wschodzie... - streszcza przeor. - Mówiąc o tym, jak wyglądał Kościół za Jana Pawła II, opisujemy, że lata po jego śmierci są trudniejsze. Ale mamy nadzieję, że nie będą tak trudne, aby ktoś inny niż dominikanie otwierał kule za lat sto czy dwieście...

Przeor list napisał ręcznie, atramentem (poszukał w sklepie specjalny, markowy). - Taki list ma większe szanse przetrwania niż wydruk z drukarki - zauważa.

O czym pisały gazety

Przyszli czytelnicy będą mogli się także przekonać, o czym w grudniu 2012 roku pisała prasa. Do tuby powędrowały bowiem: tygodnik "Gość Niedzielny" (wydanie, którego głównym tematem była krakowska akcja ewangelizacyjna "Bliżej, Mocniej, Więcej") oraz trzy gazety codzienne: "Gazeta Wyborcza", "Nasz Dziennik" i "Rzeczpospolita". - Zdecydowaliśmy się na te trzy tytuły, aby były świadectwem czasu i tego, że w różny sposób rzeczywistość jest pojmowana, obserwowana i opisywana - tłumaczy o. Kozacki.

Szczelnie zamknięte pojemniki powędrowały na górę, na dach bazyliki, gdzie już wcześniej zamontowano lśniącą po konserwacji, pozłacaną kulę i krzyż. Tam, w panującym na górze przejmującym zimnie, kasety i tuba spoczęły w środku kuli.

Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie
Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi 
Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich.
Więcej
    Komentarze
    Zaloguj się
    Chcesz dołączyć do dyskusji? Zostań naszym prenumeratorem