Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu

Gdy w marcu poinformowano o pierwszym przypadku koronawirusa, nikt chyba jeszcze nie przypuszczał, że pandemia tak zmieni nasze życie zarówno prywatne, jak i zawodowe. Śledził Pan na bieżąco informacje dotyczące rozwoju sytuacji, spodziewał się Pan, że COVID-19 tak zmieni naszą rzeczywistość?

Mateusz Bielenda: Myślę, że nikt nie spodziewał się takiego biegu wydarzeń, tak drastycznych obostrzeń. Chyba jak każdy na początku, śledziłem wiadomości i liczby zachorowań. Ale nie myślałem wówczas, że koronawirus tak mocno wpłynie i na prowadzenie biznesu, i na naszą codzienność.

Rząd bardzo szybko, bo już w połowie marca, zdecydował się na zamknięcie restauracji. Jak wpłynęło to na działalność kawiarni Cafe Mini?

Dołożyliśmy wszelkich starań, aby podczas lockdownu zgodnie z wyznaczonymi przez rząd zasadami bezpieczeństwa prowadzić działalność na wynos, do momentu aż zostaliśmy zmuszeni całkowicie zawiesić działalność. Bardzo szybko przystosowaliśmy się do sprzedaży na wynos. Oferowaliśmy kawę, ciastka, torty, lody. Widać jednak było, że klientów jest coraz mniej, co związane było głównie z brakiem turystów. Sytuacja się nie poprawiała, wręcz przeciwnie, dlatego zdecydowaliśmy się na zamknięcie Cafe Mini na ten trudny czas. Widać też było zmianę w zwyczajach klientów. W okresie od marca do czerwca zwykle odbywało się dużo imprez rodzinnych, komunie. Pandemia zmieniła te zwyczaje, Polacy nawet święta spędzali samotnie, co przełożyło się na mniejszą liczbę zamówień tortów czy ciast.

Materiał promocyjny PartneraMateriał promocyjny Partnera 

Kawiarnia nie była w tym okresie bierna. Wykorzystaliście Państwo ten czas na remont. Lokal dzięki temu się powiększył. Zmienił się też fanpage na Facebooku. Gdyby nie lockdown, pewnie brakowałoby na to czasu…

Nasza kawiarnia nie pozostała bierna, pełni nadziei na nadchodzące lepsze czasy postanowiliśmy wykorzystać ten moment na gruntowny remont, dzięki czemu lokal się powiększył i teraz jest gotowy na przyjęcie znacznie większej ilości klientów w naszej świeżo otwartej, nowej sali. Remont był możliwy dzięki przejęciu lokalu, który znajdował się obok Cafe Mini. Jesteśmy dzięki temu kilkadziesiąt metrów kwadratowych na plusie. Udało nam się uzyskać 50 miejsc siedzących. Podczas pandemii położyliśmy też nacisk na działania w social mediach, zarówno na Facebooku, jak i Instagramie, pozostając w kontakcie z naszymi stałymi klientami oczekującymi ponownego otwarcia.

Pandemia pokazała, że jesteśmy i potrafimy być bardzo solidarni. Czy w tym trudnym czasie mogli Państwo liczyć na jakąkolwiek pomoc, by utrzymać miejsca pracy, a po zniesieniu lockdownu na nowo przyciągnąć klientów?

Dzięki pomocy udało nam się utrzymać wszystkie miejsca pracy. W takim składzie, jakim rozstaliśmy się w związku z lockdownem, w takim powróciliśmy do pracy, gdy rząd umożliwił nam ponowne otwarcie kawiarni. Udało nam się skorzystać z tarczy antykryzysowej, ale mogliśmy również liczyć na wsparcie ze strony prywatnej. Mam tu na myśli akcję „Coca-Cola od nas” prowadzonej w ramach kampanii #OtwarciJakNigdy. Dzięki niej nasi goście otrzymywali darmowe napoje. Solidarność okazywali nam też sami klienci, którzy gdy tylko zakończył się lockdown, ponownie zaczęli do nas zaglądać.

Jak po tych kilku miesiącach funkcjonowania w nowych warunkach ocenia Pan zwyczaje klientów? Czy coś się zmieniło w sposobie dokonywania zakupów, w sposobie konsumpcji?

Mimo iż duża ilość klientów chętnie odwiedza nas na miejscu, pewien procent odwiedzających preferuje zakup na wynos w celach bezpieczeństwa. My, starając się zapewnić klientom jak największy komfort podczas wizyty, dokładnie dezynfekujemy stoliki oraz prowadzimy wyłącznie obsługę kelnerską w celu zapobiegania rozprzestrzeniania się wirusa.

Mówi się o kolejnych obostrzeniach. Czy obawia się Pan kolejnego lockdownu? Czy Cafe Mini ma jakiś plan B w zanadrzu, gdyby doszło do ponownego zamknięcia kawiarni?

Jeżeli jakiekolwiek obostrzenia powrócą, jesteśmy na to w pełni gotowi. Mamy jednak nadzieję, że rząd nie wprowadzi lockdownu podobnego do tego, jaki obowiązywał na wiosnę. Wrócą pewnie limity osób mogących przebywać w restauracjach czy kawiarniach, mniejsza liczba stolików, obostrzenia co do dezynfekcji. Ale dzięki temu, że podczas lockdownu przeprowadziliśmy remont kawiarni, mamy lepsze zaplecze i jesteśmy przygotowani na takie działania.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.