Radny Jan Franczyk z PiS (sesja Rady Miasta Krakowa, 11 stycznia 2017)

1/5

"Nie jesteśmy w stanie przyłożyć ręki do uchwały, która daje szansę jednemu istnieniu kosztem innych istnień ludzkich".

"Dziś mówi się o tym, że pierwsze dziecko z in vitro ma 39 lat. Nie dodaje się, że to pierwsze dziecko, które przeżyło. W istocie pierwsze dziecko z in vitro nie przeżyło. Miało tyle wad, że zostało zabite".

Odpowiedź eksperta:

Sugestia, jakoby w procedurze zapłodnienia pozaustrojowego jedno dziecko przeżywało kosztem innych istnień, jest zwyczajnie nieprawdziwa. Etycznie szkodliwa, bo obliczona na wywołanie poczucia winy u tych spośród nas, którzy się dzięki tej metodzie urodzili. W trakcie leczenia niepłodności metodą in vitro nigdy nie ?poświęca się? jednych zarodków, by dać szansę innym. W polskim porządku prawnym działanie na szkodę zarodków jest zabronione i obłożone sankcjami karnymi.

Wady wrodzone występują z podobną częstością u dzieci poczętych naturalnie i metodą in vitro. I powiedzmy to od razu: ta częstość w obu populacjach jest mała. Zdarza się jednak tu i tu, że wady rozwojowe u płodu są tak ciężkie, że nie poddają się leczeniu. Zgodnie z obowiązującym prawem rodzice mają prawo do zakończenia takiej ciąży, bez względu na to, czy doszło do niej naturalnie czy metodą in vitro. Każdą decyzję w takiej sytuacji należy uszanować, bo żadna nie jest łatwa. Wypowiedź radnego była tak skonstruowana, by winą za wady płodu obarczyć metodę in vitro. I to jest wstrętne, bo żadnych przesłanek ku temu nie ma.

Wszystkie zdjęcia
  • Radny Adam Grelecki z PiS (sesja Rady Miasta Krakowa, 11 stycznia 2017)
  • Senator Wiesław Dobkowski z PiS (debata w Senacie nt. ustawy o leczeniu niepłodności, lipiec 2015)
  • Senator Dorota Czudowska z PiS (debata w Senacie nt. ustawy o leczeniu niepłodności, lipiec 2015)