- Przechodzę Drogą Królewską z grupami turystów i zawsze pokazuję im kamienicę na Grodzkiej 39. Tylko tablica zaświadcza, że w tym miejscu żył i pracował Wit Stwosz - mówi Bernard Michalik, krakowski przewodnik. I dodaje: - Zżymam się, gdy muszę tłumaczyć zagranicznym gościom, dlaczego kamienica jest w tak opłakanym stanie i dlaczego nie ma w tym miejscu muzeum poświęconego artyście.

Wit Stwosz kupił stuletnią już wówczas kamienicę po pożarze w 1476 r. za 300 złotych węgierskich.
Pozostało 87% tekstu
Twoja przeglądarka nie ma włączonej obsługi JavaScript

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Pełne korzystanie z serwisu wymaga włączonego w Twojej przeglądarce JavaScript oraz innych technologii służących do mierzenia liczby przeczytanych artykułów.
Możesz włączyć akceptację skryptów w ustawieniach Twojej przeglądarki.
Sprawdź regulamin i politykę prywatności.