Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Na początku maja ruszyło przyjmowanie zgłoszeń do piątej już edycji Front Maliny - plebiscytu Pogromców Bazgrołów na najbrzydszą, straszącą ohydnym pseudograffiti elewację w Krakowie. Z bazy nadesłanych przez mieszkańców miasta zdjęć budynków kapituła konkursowa wyłoniła pięć, które jej zdaniem zasługują na zdobycie tytułu.

I tak do nagrody nominowany został blok przy ul. Sądowej 3 na Grzegórzkach, na którym ogromny napis stworzyli najpewniej sympatycy jednego z krakowskich klubów piłkarskich, a który swoją wulgarną treścią razi w oczy mieszkańców i przechodniów.



Kolejnym typem jest budynek przy ul. Aleksandry 10 w Bieżanowie, który z wszystkich czterech stron pokryty jest szpetnymi bazgrołami. Tu także powstały kibolskie napisy, wulgaryzmy i szpetne rysunki, a wszystko to w pobliży szkoły podstawowej i pętli autobusowej.



Na zdobycie koszyka kwaśnych cytryn szansę ma także zarządca elewacji przy ul. Kurczaba 27 a - także w dzielnicy Bieżanów- Prokocim. Szpetne i wulgarne kibolskie napisy powinny zniknąć stamtąd tym prędzej, że codziennie patrzeć muszą na nie dzieci w drodze do przedszkola czy na basen.



Czwartą nominowaną jest elewacja przy ul. Loretańskiej 11 w Śródmieściu. Kolorowe napisy na jasnym budynku, będącym częścią zespołu klasztornego ojców kapucynów sięgają tam pierwszego piętra, szpecąc wygląd całej ulicy i niszcząc jej historyczny charakter.



O głosy w majowej edycji plebiscytu starać się będą także mury bloku przy ul. Rydla w Bronowicach, gdzie od miesięcy zarządzająca budynkiem spółdzielnia pozostaje niewzruszona zalegającym na elewacji szpetnym bazgrołem.



Pod który z tych adresów trafi koszyk kwaśnych cytryn? O tym zadecydują Czytelnicy "Gazety Wyborczej", którzy do końca maja mogą oddawać głosy na swojego faworyta za pośrednictwem sondy na stronie krakow.wyborcza.pl.

Elewacja, która zdobędzie najwięcej głosów, otrzyma miano Front Maliny. To, czy uda się nagrodzić niechlubnego zdobywcę tytułu nie będzie jednak zależeć wyłącznie od głosujących. Dotychczas przyznanie tego "wyróżnienia" nie obyło się bez kłopotów, bo bazgroły znikały szybciej niż udało wyłonić się zwycięzcę. Pogromcy Bazgrołów obawiają się, że i tym razem może nie być łatwo. - Podczas kolejnych edycji Front Maliny ponosimy klęskę, bo zamiast przyjąć tytuł Front Maliny zarządcy wolą szybko usunąć bazgroły - mówią organizatorzy plebiscytu. - Paradoksalnie jednak taka postawa nas niezmiernie cieszy - nie ukrywają.

Cztery edycje plebiscytu

Przypomnijmy. Plebiscyt Front Malina ruszył w lipcu ubiegłego roku i do tej pory doczekał się czterech edycji. Pomysł zrodził się podczas kolejnych spotkań krakowskiego zespołu zadaniowego ds. ograniczenia nielegalnego graffiti, który skupia przedstawicieli miejskich jednostek, służb porządkowych, a także grupę Pogromców Bazgrołów.

Ideą konkursu jest włączenie w prace zespołu wszystkich mieszkańców Krakowa, ale przede wszystkim uwrażliwienie właścicieli i zarządców budynków, by szybciej reagowali i usuwali ze swoich nieruchomości bazgroły. Ci, którzy się od tego obowiązku migają lub szpetny napis na ich elewacji zdaje się im nie przeszkadzać mają szansę na zdobycie niechlubnego tytułu Front Maliny.

Koszyk kwaśnych cytryn - główna nagroda w plebiscycie - nie musi jednak od razu trafić do zarządcy któregoś z wytypowanych budynków. Formuła konkursu przewiduje bowiem czas na zreflektowanie się i zamalowanie lub usunięcie ze swojej elewacji szpetnego napisu czy rysunku. A takie przypadki jak najbardziej się zdarzały i plebiscyt ponosił już "klęski" począwszy od pierwszej edycji.

Zamiast cytryn dostał farbę

W lipcowej odsłonie Front Maliny udało się co prawda wyłonić jedną firmę, która odmówiła zamalowania bazgrołów, a jej przedstawiciele tłumaczyli się brakiem funduszy na farby. Jednak kiedy Pogromcy Bazgrołów chcieli wręczyć cytrusy, szef firmy niespodziewanie oświadczył, że chce przyłączyć się do ich ekipy i walczyć z bazgrołami w Krakowie. Zamiast cytryn dostał farbę i razem z jury konkursu zamalował swoją plebiscytową ścianę.

Podobna sytuacja była także w sierpniu, kiedy żadna z proponowanych w głosowaniu elewacji nie wytrwała do zakończenia edycji, bo zarządcy budynków pousuwali szpecące pseudograffiti.

We wrześniu udało się wytypować kamienicę przy ul. Krasińskiego, ale po wstępnych rozmowach z Pogromcami Bazgrołów tam właściciele również zadeklarowali współpracę i usunięcie napisów. Koszyk kwaśnych cytryn nie znalazł swojego właściciela także w październikowej odsłonie konkursu.

Kwaśny smak zwycięstwa

Czy w maju, w pierwszej tegorocznej edycji Front Maliny, któryś z właścicieli poczuje kwaśny smak "zwycięstwa"? O tym przekonamy się pod koniec miesiąca, kiedy zakończy się głosowanie. Teraz tradycyjnie Pogromcy Bazgrołów dają zarządcą pięciu wytypowanych do nagrody elewacji czas na zreflektowanie się i aktywne włączenie się w walkę z nielegalnym graffiti w mieście. Tym, którym na naprawę ściany czy jej zamalowanie brakuje sił lub pieniędzy aktywiści oferują swoją pomoc.

Wszystkie nasze artykuły znajdziesz na Twitterze, jesteśmy także na Facebooku. Dołącz do nas, dyskutuj i dziel się opiniami. Listy: redakcja@krakow.agora.pl



Czytaj ten tekst i setki innych dzięki prenumeracie

Wybierz prenumeratę, by czytać to, co Cię ciekawi

Wyborcza.pl to zawsze sprawdzone informacje, szczere wywiady, zaskakujące reportaże i porady ekspertów w sprawach, którymi żyjemy na co dzień. Do tego magazyny o książkach, historii i teksty z mediów europejskich. Zrezygnować możesz w każdej chwili.