Ten artykuł czytasz w ramach bezpłatnego limitu
Co najmniej 120 zł - tyle zapłacą pasażerowie z Krakowa, którzy chcą w poniedziałek rano pojechać do Warszawy pociągiem, a jeszcze nie kupili biletu. Jeśli za podróż będą płacić w dniu wyjazdu - czeka ich wydatek nawet do 150 zł, i to w II klasie.

To dlatego, że według nowego rozkładu jazdy (obowiązującego od 14 grudnia) w porannym szczycie do stolicy kursują wyłącznie pociągi Intercity oraz Intercity Premium obsługiwane przez nowoczesne pendolino. Tańsze pociągi TLK w kierunku Warszawy odjeżdżają z Dworca Głównego przed południem wyłącznie o 4.59 lub 10.44, a dla popularnego "Matejki" w atrakcyjnych dla pasażerów godzinach miejsce na torach się nie znalazło.

Jeszcze w lipcu zapewniali...

"Wykluczenie z rozkładu jakichkolwiek alternatywnych cenowo połączeń wobec pendolino w tych godzinach jest skandaliczne i w kompletnej sprzeczności z szumnymi zapowiedziami Intercity, że ceny biletów pozostaną na zbliżonym do dotychczasowego poziomie" - pisze jeden z naszych czytelników Tomasz Keyes.

Na te właśnie obietnice przewoźnika powołuje się również poseł PiS Andrzej Adamczyk. - Jeszcze w lipcu prezesi grupy PKP, w tym Intercity, zapewniali w Sejmie, że za bilet z Krakowa do Warszawy będziemy płacić 48 zł. Obecne ceny, jak i brak alternatywy dla drogich pociągów to skandal i sytuacja nie do zaakceptowania dla przeciętnego człowieka - komentuje. Zapowiada, że poprze walkę "Wyborczej" o przywrócenie tanich połączeń w godzinach szczytu, a także będzie interweniował w Sejmie. - Po uzgodnieniu z władzami klubu parlamentarnego PiS zwołamy nadzwyczajne posiedzenie Komisji Infrastruktury w sprawie wykluczenia grupy pasażerów o niższych dochodach. Odpowiedni wniosek złożymy w przyszłym tygodniu - zapowiada.

Pendolino to pociągi biznesowe

Sprzeciw wobec polityki PKP, choć nie tak zasadniczy, wyrażają też parlamentarzyści Platformy Obywatelskiej. - Nie znam się wprawdzie na szczegółach dotyczących gospodarowania szlakami kolejowymi oraz układania rozkładów jazdy, jednak byłoby dobrze, by rozkład był zróżnicowany. Oferta nie może mieć charakteru monopolistycznego - mówi senator Janusz Sepioł.

Poseł Jerzy Fedorowicz, choć zapowiada, że sam będzie korzystał raczej z szybkich pociągów Intercity niż TLK, deklaruje poparcie dla naszej akcji oraz złożenie w Sejmie poselskiego zapytania w sprawie nowych rozkładów. - Nie ukrywajmy, że pendolino to przede wszystkim pociągi biznesowe. Wielu pasażerów nie stać jednak na bilet za 120-150 zł i trzeba tutaj wypracować jakiś kompromis - uważa. Zwłaszcza że za podróż pendolino, trwającą w niektórych przypadkach tylko o 20 minut krócej niż TLK, trzeba zapłacić w dniu wyjazdu niemal trzykrotnie więcej.

Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu

Wypróbuj prenumeratę cyfrową Wyborczej

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych,
lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej.