Na Podhalu, Spiszu, Orawie czy w Pieninach transport publiczny oferuje przejazdy tylko między głównymi atrakcjami turystycznymi. Bez samochodu nie ma jak dojechać do wielu, także pięknie położonych, wiosek i przysiółków.
Ludzie w pociągu stoją jeden na drugim, wielu odbiło się od drzwi, bo się po prostu nie zmieściło do środka. Pandemia? Tylko spowodowała, że pociągów jeździ mniej i jednym wagonem - żalą się czytelnicy podróżujący koleją na trasie Kraków-Krzeszowice. Po interwencji "Wyborczej" spółka POLREGIO deklaruje: - Od poniedziałku na trasę wypuścimy dwa razy więcej wagonów.
- Pani by chciała, żeby wszyscy w Krakowie jeździli na rowerze, a tak się nie da - usłyszałam od pewnej, byłej już, urzędniczki. Musiałam się z nią nie zgodzić.
"Zostaw samochód, korzystaj z komunikacji zbiorowej". Hasło świetne, szkoda, że się nie sprawdza w Polsce powiatowej, nawet tej wchodzącej w skład wielkiej aglomeracji. I kiedy musisz dostać się do Wieliczki. Rozpoczynamy nowy cykl "Dzień bez samochodu. Ulga czy udręka".
Z roku na rok w Polsce przybywa aut, które nad Wisłę wypychane są z czystych stref transportu miast Europy Zachodniej. W Krakowie na 1000 mieszkańców w 2019 roku przypadało 685 samochodów, podczas gdy w Berlinie - 324, a w Wiedniu - 372.
Copyright © Wyborcza sp. z o.o.