Ann Drillich o tym, że na ziemi należącej do jej rodziny stoi kościół, dowiedziała się dziewięć lat temu. Ale informacja była bardziej szokująca. Bo nikt z jej bliskich działki nigdy parafii nie sprzedał!

Odzyskanie prawa do gruntów Ann Drillich zajęło kilka lat, wymagało procesów w sądzie rejonowym, potem okręgowym. Wszystkie potwierdziły, że dawnych właścicieli w podstępny sposób pozbawiono działki. Od pięciu lat obowiązuje prawomocny wyrok w tej sprawie. Nie podważył go nawet Sąd Najwyższy, mimo starań parafii.

Pozostało 96% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej