Kadry dwuminutowego filmu z Krakowa, który chasydzka społeczność Chabad Lubawitch rozsyła po świecie, przypominają serial sensacyjny. Sielankowe są tylko początkowe obrazy: piękna zabytkowa synagoga Izaaka, a w niej okryci tałesami Żydzi podczas modlitwy, potem migawki z codziennego życia: studiowanie Tory, dyskusje, celebrowanie żydowskich świąt, tradycyjne tańce, występ dzieci. Napisy po angielsku.

I nagle słychać dźwięki przypominające strzały, pojawia się komunikat: w poniedziałek 1 lipca 2019 r. wszystko się skończyło! Widzimy ochroniarzy w czarnych kominiarkach, łańcuchy, kłódkę na bramie synagogi i pobożnych mężczyzn w jarmułkach, którzy zrozpaczeni modlą się za płotem. W tle niepokojąca muzyka. Na koniec wezwanie: żydowska społeczność w Krakowie potrzebuje twojej pomocy. Pomóż nam powrócić do naszej synagogi.

Komentując te wydarzenia, izraelski „Haaretz” napisał, że w Krakowie synagogę zamknięto po raz pierwszy od czasu Zagłady. I że polskich ochroniarzy, którzy uniemożliwili wiernym modlitwę, wynajęła miejscowa gmina żydowska. Potem w świat poszedł jeszcze obraz skaczącego przez płot rabina Polski Michaela Schudricha.

Pozostało 87% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej