Dominika Wantuch: Zbojkotowała pani przed Wielkanocą spotkanie z abp. Markiem Jędraszewskim. Na Facebooku napisała pani, że jest dumna z postawy Dominika Jaśkowca, przewodniczącego rady miasta, który pierwszy ogłosił, że nie pójdzie na święcenie koszyczków przez metropolitę w związku z jego obroną kardynała Pella skazanego za pedofilię. Dalej wymienia pani, że nie bierze udziału w spotkaniach z metropolitą „za pychę, za wtrącanie się do polityki, za brak refleksji i potępienia pedofilii, za ks. Tischnera i laureatów jego nagrody, za skandaliczne obchody ostatniej rocznicy śmierci JP II. Kościół ma być otwarty. To Kościół jest dla wiernych, a nie wierni dla duchownych”.

Alicja Szczepańska: Ksiądz Tischner mawiał, że nikt tak nie powoduje odchodzenia ludzi z Kościoła jak zły proboszcz. W Krakowie mamy złego metropolitę. Człowieka, który nie szanuje i obraża ludzi. Człowieka, który ma zamknięty umysł na dialog, który nie rozumie słów „tolerancja”, „dobro bliźniego”, „miłosierdzie”. Nie rozumie podstawowych wartości chrześcijańskich. Potępia inność, wyklucza ze wspólnoty tych, którzy nie odpowiadają jego standardom „normalności” – gejów, lesbijki, LGBT – a jednocześnie broni ludzi, którzy dopuszczają się najgorszych zbrodni, bo są z jego „kasty”. Jest przeciwieństwem nauk papieża Franciszka, który potępia pedofilię wśród księży i z nią walczy, i zaprzeczeniem dekalogu i wiary w tym, co mówi i co robi. Dyskryminuje ludzi, godzi w prawa człowieka, równość, które dla mnie są najważniejsze. Powoduje, że coraz więcej ludzi będzie odchodzić z Kościoła. Kraków cierpi przez takich ludzi jak abp. Jędraszewski, on ciągnie to miasto w dół.

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej