– Wygląda na to, że syn Jana Jarosza po prostu order wyłudził – mówi mi rodzina Jaroszów ze Stańkowej k. Łososiny Dolnej. Między 1943 a 1945 rokiem udzielali schronienia 14 Żydom, którzy uciekli z getta w Zakliczynie. Jaroszowie oddali im piwnicę w swojej stodole, gdzie wcześniej przechowywali żywność.

– Jaroszowie opiekowali się nami jak mogli. Karmili, pilnowali, by hitlerowcy nas nie wytropili – opowiada dziś „Wyborczej” Anna Grygiel-Huryn, która jako 1,5-roczne dziecko trafiła do piwnicy w Stańkowej.

Pozostało 84% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej