Sprawa jest efektem zawiadomienia nowych władz Azotów, które zaraz po przejęciu władzy przez PiS prześwietlały umowy zawarte przez firmę jeszcze za czasów rządów koalicji PO-PSL. W firmie pojawili się funkcjonariusze Centralnego Biura Śledczego. Interesowały ich umowy, które w 2012 r. Grupa Azoty zawarła z krakowską firmą z branży reklamowej. Przedsiębiorstwo było odpowiedzialne za domeny internetowe spółki i przygotowało logotyp koncernu.

Weryfikują dokumenty i rachunki

CBA nabrało wątpliwości co do umów związanych z ich zaprojektowaniem i w efekcie złożyło zawiadomienie do prokuratury, gdyż jego zdaniem kontrakty miały być niekorzystne dla chemicznego potentata. Wyliczono, że Azoty straciły na nich ponad 1,2 mln zł.

Ustalenia wskazują, że firma zarobiła na zleceniu więcej, niż wskazywała pierwotna umowa między nią a Azotami. Wynagrodzenie dla wykonawcy zostało bowiem podniesione w kontrakcie z 600 tys. zł do 2,4 mln zł, przy jednoczesnym skróceniu czasu obowiązywania umowy. „Wyborcza” ustaliła, że chodzi o firmę zarządzaną przez Tomasza C., syna tarnowskiej posłanki PiS. Ta sama agencja stała za jej medialną kampanią wyborczą do Sejmu w 2015 r.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej