Syn kobiety zawiadomił w tej sprawie prokuraturę. Chce, by śledczy wyjaśnili, czy doszło do zaniedbań ze strony personelu. – Życia mojej mamie już nie wrócę, ale może ktoś zastanowi się nad tym, by do takich sytuacji nie dochodziło – mówi pan Krzysztof, syn pacjentki.

Wraz z mamą mieszkał w jednym z sąsiadujących z Małopolską województw. Pani Marta poczuła się źle w domu. Choć wyniki EKG początkowo nie wykazały nic poważnego, to jednak kolejne bardziej zaawansowane badania wskazały na zagrożenie zawałem. Na ich podstawie pani Marta została zakwalifikowana do zabiegu pomostowania w Szpitalu im. Jana Pawła II w Krakowie. – Po zabiegu mama czuła się dobrze – mówi syn kobiety.

Zadzwoniła, że coś jej pękło

Po 10 dniach pacjentka trafiła do sanatorium kardiologicznego w Rabce. – Lekarze zalecili ćwiczenia oddechowe, gdyż stwierdzili śladową ilość płynu w płucach. Mówili, że te ćwiczenie powinny spowodować, że płyn się wchłonie – opowiada syn pacjentki. Jak twierdzi, ćwiczeń jednak nie wykonywano. – Sam musiałem je robić – przekonuje mężczyzna.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej