Jeszcze w grudniu ubiegłego roku Przemysław Bolechowski, wtedy prezes Radia Kraków, otrzymał wysoką nagrodę roczną w wysokości 38 tys. zł (dwukrotność stałej części miesięcznego wynagrodzenia). Nagroda została przyznana za zrealizowanie celów, które postawiła przed nim Rada Nadzorcza na rok 2017.

Trzy miesiące później ta sama rada podejmuje decyzję o zawieszeniu Bolechowskiego w czynnościach prezesa. Dochodzi do sytuacji dotychczas w Radiu Kraków niespotykanej: ślusarz wymienia zamki w jego gabinecie, sam zaś prezes otrzymuje nieformalny zakaz wstępu do rozgłośni. Rada przejmuje jego komputer służbowy, zabiera telefon, odcina od skrzynki redakcyjnej. Z dokumentów, do których dotarła „Wyborcza”, wynika również, że na Bolechowskiego zostaje nałożona kara w wysokości 35 tys. zł.

Co takiego zdarzyło się w pierwszym kwartale 2019 roku, że prezes, którego RN chwilę wcześniej obdarza zaufaniem i sowitą nagrodą, nagle staje się w rozgłośni persona non grata?

Pozostało 88% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej