– 185 dzieci niepełnosprawnych intelektualnie zostanie bez pomocy. Od 18 lat prowadzimy świetlice terapeutyczne, co kilka lat walczymy o pieniądze na ich utrzymanie, rehabilitację dzieci, warsztaty, zajęcia terapeutyczne. Teraz właśnie dowiedzieliśmy się, że dostaniemy o 20 proc. mniej pieniędzy, niż zakładano – mówi „Wyborczej” ks. Tadeusz Isakowicz-Zaleski, który prowadzi fundację im. Brata Alberta. I dodaje: – Dla dziewięciu świetlic, które prowadzimy w Polsce, oznacza to walkę o przetrwanie.

W podobnej sytuacji jak świetlice terapeutyczne znalazło się niemal prawie 160 innych stowarzyszeń i fundacji, które walczyły o dofinansowanie z Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych.

Nad przepaścią

Anna Dymna, prezes fundacji „Mimo Wszystko”, podkreśla, że wiele organizacji, którym obcina się fundusze, staje nad przepaścią: – Zajęcia specjalistyczne, które odbywają się w świetlicach czy są organizowane przez stowarzyszenia dla osób niepełnosprawnych, są niezwykle ważne. Są też często jedynym momentem odpoczynku dla opiekunów. Koszty takich projektów nie maleją z roku na rok. Nie może dochodzić do sytuacji, że tym najsłabszym osobom, ludziom, którzy sami nie mogą sobie pomóc, odbiera się jeszcze pomoc. Bo oni sami nie są w stanie o nią walczyć – podkreśla Dymna. Programy jej organizacji również walczą o fundusze z PFRON.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej