Prezydent powołał w tym tygodniu zespół zadaniowy do spraw jakości obsługi mieszkańców. Ma kilka celów, w tym uproszczenie formalnego, hermetycznego języka urzędniczego. Podobny projekt przeprowadził urząd we Wrocławiu.

– Zdarza się, że gdy na moje biuro trafia do podpisu dokument, dzwonię do dyrektora wydziału i proszę o wytłumaczenie, bo treść pisma jest dla mnie niezrozumiała – zdradza nam Bogusław Kośmider, wiceprezydent, któremu podlegają kwestie obsługi mieszkańców. Nie chce, by podobnie czuli się mieszkańcy, którzy odbierają pisma z magistratu.

Komunikaty muszą być zrozumiałe

Bogusław Kośmider wskazuje, że to szczególnie ważne dla osób mniej zamożnych, których nie stać na wynajęcie prawnika do korespondencji z urzędem: – Wiadomo, że w każdym dokumencie musi pozostać to, co najważniejsze, czasem trzeba się odwołać do podstawy prawnej, ale komunikaty do mieszkańców muszą być tak formułowane, by krakowianie czuli, że urzędnicy chcą im rzeczywiście wytłumaczyć swą decyzję, a nie chowają się za suchymi formułkami.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej