Olga Szpunar: Kumulacja roczników spędza pani sen z powiek?

Anna Korfel-Jasińska: Przygotowujemy się do niej od dwóch lat. W tym czasie ograniczyliśmy nabór do liceów, dzięki czemu teraz mogą one przyjąć więcej kandydatów. Stworzyliśmy też cztery nowe licea ogólnokształcące, a w 12 działających w zespołach szkół wraz z gimnazjami zrobi się więcej miejsca, bo gimnazja nie będą już istnieć. Swoją ofertę poszerzą też niesamorządowe publiczne licea. Chciałam więc uspokoić rodziców: miejsc nie zabraknie. Należy się jednak liczyć z tym, że większa niż w ubiegłym roku grupa uczniów może być niezadowolona z wyników rekrutacji.

Kumulacja roczników to efekt reformy widoczny na zewnątrz. Mówią o niej rodzice, uczniowie, dziennikarze… Tymczasem w związku ze zmianami w edukacji przed urzędnikami stoją również inne wyzwania. Wyposażenie szkół w pracownie przedmiotowe, krzesła, stoliki itd. Przed nami wiele spraw administracyjnych do wykonania – wygaszenie gimnazjów, pozamykanie kont bankowych, uregulowanie spraw związanych ze szkolnym majątkiem i wyposażeniem, przekształcenie zespołów szkół, w których działały gimnazja, przekształcenie liceów w szkoły czteroletnie, techników w pięcioletnie. To wiąże się między innymi ze zmianą umów z dostawcami mediów, umów bankowych, numerów REGON.

Pozostało 85% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej