Do tej pory było tak: wykładowcy akademiccy publikowali teksty w różnych wydawnictwach, dostając za nie od 3 do 40 punktów w zależności od poziomu pracy. – Sami wiedzieliśmy, w jakich wydawnictwach warto publikować, bo cieszą się prestiżem i uznaniem, a od jakich lepiej trzymać się z daleka – wyjaśnia prof. Tadeusz Gadacz, filozof i religioznawca, dziś wykładowca Akademii Górniczo-Hutniczej.

Jarosław Gowin postanowił ów prestiż ująć w ministerialne ramy i stworzył listę 536 wydawnictw. Każdorazowa publikacja w instytucji ujętej na liście gwarantuje zdobycie 200 (wydawnictwa zagraniczne) i 80 (polskie) punktów. W wydawnictwie, którego nie ma na liście – jedynie 20. Punkty są potrzebne do oceny dorobku zawodowego. Zgodnie z ostatnimi wytycznymi Konstytucji dla Nauki pracownicy uniwersytetów od 2021 r. będą poddani ewaluacji (która obejmie ich działania do dwóch lat wstecz). Nierentowni wykładowcy to niższe finansowanie uniwersytetu i samej dyscypliny.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej