W poniedziałek na łamach „Wyborczej” opisaliśmy, jak mieszkańcy Olszanicy wszczęli kolejny raz alarm: w Potoku Olszanickim pojawiły się chemikalia.

Wyborcza to Wy. Jeżeli są tematy, którymi powinniśmy się zająć, prosimy o kontakt. Wiesz o czymś ważnym lub ciekawym? Poinformuj nas! Wyślij e-mail (redakcja@krakow.agora.pl) lub wiadomość na Facebooku, zadzwoń (12 62 95 231 - od poniedziałku do piątku w godzinach 8.30-18).

Wcześniej sprawę zgłaszali Wojewódzkiemu Inspektoratowi Ochrony Środowiska. Kontrolerzy WIOŚ ustalili, że za sporą część zanieczyszczeń odpowiada lotnisko w Balicach im. Jana Pawła II. W potoku znaleziono bowiem substancje używane m.in. do odladzania samolotów i utrzymania płyty lotniska.

WIOŚ nałożył mandat – 500 zł. – Niestety, zanieczyszczenie było wynikiem ludzkiego błędu. Niezwłocznie po incydencie zmodyfikowane zostały wewnętrzne procedury kontrolne tak, by zminimalizować ryzyko ponownego niedopatrzenia – tymi słowami we wtorek władze lotniska potwierdziły nam doniesienia z WIOŚ i od mieszkańców. Czy wobec pracownika zostały wyciągnięte konsekwencje? Na to pytanie nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Mandat zapłacił pracownik lotniska z własnej kieszeni. 

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej