Jest 15 sierpnia 2013 roku, godz. 20.50. Starszy sierżant Michał Mrożek jedzie na interwencję. W raporcie notuje: „Z polecenia dyżurnego udałem się do baru Mr Hamburger, gdzie zgłoszono awanturę”. Po przyjeździe na miejsce ustala, że w lokalu doszło do kłótni dwóch mężczyzn, którzy po pewnym czasie doszli jednak do porozumienia. Interwencja kończy się o godz. 21.44.

Ta z pozoru mało ważna historia to jeden z dowodów, którym 36-latek próbuje dowieść, że tego letniego wieczoru nie był na ul. Zagaje w Olkuszu i tym samym nie mógł wziąć łapówki.

Broni nie wydali

Kiedy sierżant rozpoczyna interwencję w barze Mr Hamburger, na oddalonej o kilka kilometrów ul. Zagaje parkuje policyjny radiowóz. Droga jest w budowie, obowiązuje zakaz ruchu. Funkcjonariusze zatrzymują kierowców, którzy ignorują znak zakazu wjazdu.

W jednym z samochodów podróżuje para starszych osób – Wiesław i Maria B. Mężczyzna w trakcie kontroli orientuje się, że nie zabrał ze sobą dokumentów. Policjant przekazuje, że grożą mu dwa mandaty, ale sugeruje, że sprawę można załatwić inaczej. Pyta Wiesława B., jak ten „widzi całą sprawę”. Mężczyzna odpowiada policjantowi, że da mu pieniądze. Potem bierze od żony 40 zł i wręcza mundurowemu, który siedział w radiowozie na fotelu pasażera.

Pozostało 81% tekstu
Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej