(nie)Pokój nauczycielski: To sekcja, którą chcemy gościć jak najczęściej na łamach „Wyborczej to Wy”. Czekamy na wasze historie, obserwacje, przemyślenia. Zapraszamy do dyskusji nauczycieli, rodziców, uczniów. Piszcie: listy@wyborcza.pl

***

Mama Bartka napisała list do krakowskiego oddziału Państwowej Inspekcji Pracy: „Czy mój syn bezpośrednio po skończeniu szkoły zawodowej będzie mógł podjąć pracę jako kierowca, górnik, piekarz, operator wózka widłowego, drukarz, ślusarz, spawacz, pracownik budowlany, monter? – spytała.

Chłopiec jest obecnie w ósmej klasie podstawówki. Poszedł do niej w 2011 roku jako sześciolatek. Gdyby nie wprowadzona w ubiegłym roku reforma edukacji, wszystko byłoby proste. Po skończeniu szóstej klasy Bartek poszedłby na trzy lata do gimnazjum i na następne trzy do szkoły zawodowej. Skończyłby ją, mając 18 lat.

Reforma likwiduje gimnazja i wydłuża naukę w szkole podstawowej o dwa lata. Ponieważ nie wydłuża nauki w zawodówkach, Bartek ma problem.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej