„Panuje całkowita cisza, pani kurator dyplomatycznie milczy, a tysiące dzieci będą miały nieprawdopodobny problem (...). Trudno cały rocznik oddać na naukę fryzjerstwa albo manicure. A na to się zanosi. Moja wnuczka jak na razie przygotowuje się do czterech olimpiad, zbiera punkty za wolontariat (...). Przecież to jest horror” – napisała do „Wyborczej” babcia uczennicy, która będzie brała udział w najbliższej rekrutacji do krakowskich liceów.

Ta odbędzie się pod znakiem kumulacji roczników. W związku z reformą edukacji do wszystkich typów szkół ponadgimnazjalnych będą się starali dostać ostatni absolwenci wygaszanych gimnazjów i pierwsi absolwenci ośmioklasowej szkoły podstawowej.

W Krakowie to w sumie 13 350 uczniów. O ponad 7 tys. więcej niż zazwyczaj. Wraz z kandydatami spoza Krakowa będzie ich 18,6 tys.. O miejsca w liceach będzie się biło 11,2 tys. osób.

Artykuł dostępny tylko w prenumeracie cyfrowej Wyborczej

Wypróbuj cyfrową Wyborczą

Nieograniczony dostęp do serwisów informacyjnych, biznesowych, lokalnych i wszystkich magazynów Wyborczej